W swojej kia sorento wymieniam żarówkę szybko, ale nie obywa się bez klucza 10 i demontażu reflektora. Ciekawa historia miała miejsce niedawno. Światła świeciły mi nieco za nisko, miałem je podnieść na dniach, ale jak to zwykle bywa na później odstawiałem to zadanie. (musiałem zdeaktywować system poziomowania reflektorów bo zwariował z nieznanych przyczyn, więc tylko ręczna regulacja pozostała). Gdy jednak stwierdziłem, że przednie opony już nieco się zużyły (umówmy się, że to tylko ,,nieco"), wpakowałem przednie koła na tylną oś, zaś tylne wiadomo, dałem z przodu. Co się okazało? różnica w obwodzie może z centymetr, a nocą swoje auto z 500 m poznawałem. W tajemniczy sposób światła zaczęły świecić po ślepiach, że tak powiem innych kierowców. Co więcej, przełożenie opon wymusiło na mnie konieczność deaktywowania napędu 4x4 (przy tylnych mniejszych kołach auto uznaje to za poślizg i załącza przód, w efekcie mamy wycie, tarcie i szarpanie, można rozwalić skrzynię rozdzielczą), Do czego zmierzam, wczoraj ustawiłem światła, ale by sprawdzić czy dobrze świecą, pojechałem w ciemne miejsce. Świecą ok, ale korzystając z zerowego ruchu postanowiłem sprawdzić działanie napędu, a dokładnie zachowanie bez automatycznie załączanego przodu. Powiem REWELACJA! Na mokrym czuję się, jakby było to auto do driftu, choć przyznam, że szybka jazda w złych warunkach odpada. Za to jak pięknie po lekkim dodaniu gazu na skręconych kołach zawija piruety. Przypomniały mi się stare dobre czasy dużego fiata, jednak RWD to jest to :-)