Dobra, jeszcze się przyznam do czegoś. Jak wracałem od gumiarza, usłyszałem dziwny dźwięk przy wchodzeniu w zakręt a potem już aż pod sam dom. Okazało się, że za słabo dokręciłem koła. Kurde, dawno człowiek fizycznie nie pracował, to i mniej siły w łapie ma. Myślałem też by nie przesadzić z dokręceniem bo wiadomo jak to się kończy. Ależ mi wstyd, dobrze, że się skapłem. Dopier...łem niutonometrów z lekką przedłużką. Jutro kolejne etapy, znaczy się mozolne szlifowanie. Może po jutrze albo jutro dam podkład.