Sanik zdążył odpowiedzieć przede mną:
To właśnie pierwsze, o czym pomyślałem.
A poniższe dwa fragmenty świetnie opisują to, co zaczęło mnie jakiś czas temu odpychać od tej marki.
Mają taki mocno narzucający swoje zdanie marketing, gdzie w dodatku podkreśla się cechy, które są mocno wątpliwą korzyścią dla konsumenta (a przynajmniej dla mnie).
Jeszcze przez ostatnie dwa lata nawypuszczali masę jakichś takich przaśnych wersji Gwiezdnego Pyłu, że aż na ekspozytorach poświęconych marce, robi się to takie odpychające. Nie wiem, czy zostanę dobrze zrozumiany, chodzi mi o to, że na początku miałem wrażenie, że mają fajną wizję, fajny pomysł na markę zegarkową, że starają się słuchać, czego klienci oczekują, że może rozwiną jakąś swoją technologię, stworzą jakieś ciekawe rozwiązanie konstrukcyjne. A teraz mam wrażenie, że mocno skręcili w kierunku marki modowej, wszędzie złoto, meteoryt, błyszczące kółeczka i ten nachalny marketing próbujący sztucznie wypchnąć markę wyżej. Podkreślam, że to tylko moje wrażenie, to jak w tej chwili to wszystko widzę.
Miałem dwa Balticusy, z obydwu byłem bardzo zadowolony, były przyzwoicie wycenione w stosunku do tego, co oferowały i nawet poważnie zastanawiałem się ostatnio nad modelem Moonfish, ale jakoś nie mogę się już do tej marki przemóc.