Troszkę się wtrącę nie na aktualny temat, ale pragnę podzielić się dobrą zmianą, która mnie dotyczy. Mianowicie zamieniłem zbieranie / używanie demoludów na kupywanie / używanie bajecznie kolorowych skarpetek. Póki co jestem bardzo zadowolony. Skarpetki dają więcej okazji do ich wykorzystywania, są tańsze, totalskie no-problemskie, też cieszą oko, też zwracają życzliwą uwagę otoczenia, stwarzają mniejsze ryzyko nacięcia się, koszty serwisowania są znacząco niższe, nie ma podrób i składaków. Co do zegarków to zostawiłem sobie do użytku najbardziej kręcące mnie rakietkę TV, primka televizie i jakiegoś kwarcyka na Góry. Starczy na kilka wcieleń. Teraz sączę małe co nieco (świetne, a w smaku słabsze), słucham Anny Jantar i delektuję się mą słuszną decyzją. Ufam, że nie wyklniecie.