Jutro ma przyjść załamanie pogody i kolejny tajfun niebawem, więc dzisiaj skorzystałem jeszcze raz z okazji i hasałem pół dnia w oceanie. Ten cały freediving jest bardziej męczący niż nurkowanie z butlą. Jednak wieku nie oszukam, młodzi nie wykazywali oznak zmęczenia, ja teraz padam na pysk, więc zaraz idę spać, bo północ wybiła. Ciężko się też robi zdjęcia pod wodą, kiedy nie ma takiej stabilizacji, jaką daje ciężar na plecach. No ale było wesoło. Odkurzyłem dzisiaj szafę i wyjąłem pudła z Seikaczami, bo trochę mi się ich żal zrobiło. Padło na żółwia, tego, który rozpoczął kolekcję tych zwierząt. Pod wodą daje radę, ale jednak żółty Komandirskie i pomarańczowy Orient mają znacznie lepszą widoczność. Proszę bardzo, żeby nie było, że się na Seiko obraziłem (bo chodzą takie ploty po mieście)