-
Liczba zawartości
545 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez emiel
-
Ok, dzięki za poświęcenie czasu. Masz rację co do wypukłego - w żadnym wypadku, po prostu myslałem, że są dostępne takie mineralne z powłoką, jeśli nie firmowo przez Seiko robione, to jakiś aftermarket. Przyznam szczerze, że całe te powłoki itp. to dla mnie czarna magia, nie mam zielonego pojęcia jak to jest robione i byłem ciekaw, czy hardlex też da się tak potraktować. Skoro są takie opcje do SKXów, to może prędzej czy później ktoś do żółwi to zrobi. Jeśli nie, to trudno - nadal to spoko woły robocze, nieźle moje są zajechane, ale nie chcą odpuścić. Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki.
-
W teorii tak, w praktyce te zegarki są niewygodne. Żółwie są najwygodniejszymi nurkami jakie posiadam i idealnie nadają się do mojej codzienności - jedynie mi brakuje tego AR, tak poza tym, zegarki stworzone do aktywności w wodzie. Btw. dwa nurki mam z szafirem (Szwajcary), do popływania jeszcze ok, ale na eskapady ich nie zabieram, bo się zwyczajnie bym o nie bał, ze względu na szkło i moje czasami dziwne zachowania pod wodą Ja o żółwie się nie boję właśnie, miałem tyle z nimi przeżyć, że dla mnie to one są takimi mechanicznymi g-shockami, nie do zdarcia. Jedynie co się okazało, to, że bezel w nich jest z miękkiego materiału, jak nic no ale na szczęście, to dało się wymienić. Gdybym miał w nim szafir, to byłoby dawno po zegarku - stąd moje zapytanie o szkła mineralne z powłoką, bo tylko tego mi do szczęścia brakuje (czyt. do żółwi idealnych).
-
Hejka, no własnie dla mnie ma to sens, miałem już wiele razy poobijane łapy podczas wynurzania, to jest łódka naszej rodziny, z której często wskakuję do wody i wypływam - nie zliczę ile razy uderzałem zegarkami o drewniane elementy balansujące łódkę. Poza tym, dwa razy hardlex uratował mi zegarki - raz miałem taki wypadek, że jak pierdzielnąłem, to musiałem wymieniać bezel (nie insert, ale cały bezel) w serwisie, bo się pogiął, a hardlex nienaruszony był. Szafir fajnie wygląda, nie powiem, ale nadaje się do zdjęć na forum i noszenia zegarka w mieście. Lubię, mam takie szkła w innych zegarkach, ale do nurka nigdy nie wsadzę szafiru. Pozdrawiam. Kol. Clusca, gdzie znalazłeś tę informację? wiele rzeczy z skx pasuje do żółwia i odwrotnie, ale czy samo szkło, tu już pewności nie mam, bo jednak szkła do jednego i drugiego są w osobnych działach. Jeśli nie znajdę, to się wkurzę, kupię SKXa i zmoduję jak trzeba. Fajnie, jakby taki hardlex z AR zrobili też do żółwia.
-
Tak, szukałem, mają tylko szafir. Szkoda.
-
Twoj najtanszy zegarek, ktory uwielbiasz i ktory wyglada na drozszy niz jest
emiel odpowiedział cordi7 → na temat → FORUM GŁÓWNE
Hejka, u mnie będzie to Casio EFV-110D-1AVUEF. Dlaczego? Przede wszystkim relacja jakość/cena jest tu naprawdę dobra i za grosze (płaciłem jakieś 60 dolarów) otrzymujemy zegarek, który wygląda na dużo droższy. Nie kupiłem go patrząc na ten aspekt, ale zwyczajnie mi się bardzo spodobał i nie mogłem uwierzyć, że tak dobrze wykonany czasomierz można nabyć za tak niewielką kwotę. Okazało się to prawdą, a ja z marszu zakupiłem wszystkie wersje kolorystyczne. Jednak czarny ma w sobie to coś - sznyt i klasę. Tarcza mieni się od czarnej po grafitową, a fakt, że Casio nie zapomniało o detalach, jak odrobina żółtego koloru tu i ówdzie, tylko dopełnia obrazu całości. Poza tym - zakręcana i grawerowana koronka! W zegarku za 60 dolców! Tym modelem Casio pokazało, że się da. Kiedyś spoglądałem na kilka w miarę podobnych odpowiedników innych marek (chciałem mieć eleganckiego kwarca, na wszelki wypadek) i Casio, nie dość, że tańsze, to jeszcze zawstydza jakością wykonania. Elegancki zegarek, porządne wykonanie, cienka koperta idealnie pasująca do ubioru, powodująca, iż zegarek nie będzie krzyczał - poniekąd przypomina mi starsze kwarce Grand Seiko. No i sekundnik trafia w indeksy! Czego chcieć więcej? 110 na dodatek mają przytomnie uszy 18mm, co jeszcze bardziej dodaje elegancji (tak, lubię 20mm, ale jednak do garnituru wolę założyć coś mniejszego). Dla mnie, odkrycie roku, którym cieszę się, jak małe dziecko. -
Skoro dyskusja na temat żółwi rozgorzała na dobre, to zapytam starszych i mądrzejszych: czy istnieje coś takiego jak hardlex z AR? Nie bardzo mi się widzi szafir w żółwiu, a chciałbym mieć AR i skoro już zacząłem się nim bawić, to szkło bym zmienił, ale wszędzie widzę tylko szafir bez/z AR do żółwi. Słyszałem, że są hardlexy z powłoką AR, ktoś coś?
-
Nie ma sprawy
-
Owszem, moim zdaniem. Ja tylko pokazuję, że oryginalna normalnie wchodzi i siedzi tak samo. Koperta jest identyczna, uszy i dziury również.
-
Hejka, 110 ma 18mm, a nie 20. Stąd zupełnie inny odbiór na nadgarstku, jak dress watch, kiedy 100 to już jednak nie bardzo (przynajmniej na moim kozim nadgarstku). Masz porównanie uszu, 110 i 100. Mniejszy rozmiar 110 robi sporą różnicę, osobiście wolę te mniejsze.
-
Hejka, jeśli chodzi o oryginalną bransoletę od SPB117J1, to owszem, pasuje do 017. Przed chwilą rozebrałem sobie obydwa, dziury są wywiercone w uszach dokładnie w tym samym miejscu, koperta jest ta sama, różnią się jedynie deklami, ale te nie mają wpływu na to, czy bransoleta wchodzi, czy też nie. Nie zakładałem całej, bo bez sensu by to było, skoro i tak nie zamierzam jej nosić, ale sprawdziłem endlinki i pasują tak samo. To tyle, jeśli ktoś ma ochotę na przekładanki. Btw. Dawid, to ostatnie zdjęcie mega...pięknie się mieni w słońcu, hipnotyzuje tak samo jak zielony.
-
Ta biała jest super, dzisiaj do mnie dotarł, poniżej będziesz miał porównanie z moim emaliowanym Sarxem - Casio nie ma się czego wstydzić, tym bardziej, że jest kilkanaście razy tańsze. Bardzo dobre wykończenie w tych modelach, a co do tego, który z trzech podoba mi się najbardziej - ciężko mi wybrać, ale walka na pewno albo czarny/grafitowy, albo ten biały. W tej cenie, to można wszystkie mieć i się cieszyć. Poniżej foty, wraz z w/w emalią. a tu rodzinka w komplecie:
-
Nowe nabytki japońskie - chwalimy się tym, co udało nam się upolować
emiel odpowiedział diesel → na temat → ZEGARKI JAPOŃSKIE
Dzisiaj dotarł trzeci i kolekcja kompletna. Niestety, wersji mniejszej z pomarańczowymi akcentami nie ma, więc musiałem zadowolić się większym. Szkoda, jednak mniejsze bardziej eleganckie. Teraz tylko pasek zmienić i jazda. -
Kolego Dawid...powiem tak. Jeżeli stwierdzisz, że niebieski przestał Ci się podobać, albo po prostu będziesz chciał się go pozbyć, to pisz do mnie na pw. Przesyłką na Filipiny nawet się nie martw, masz w stopce Częstochowę, a ja mam tam bliskiego przyjaciela, najwyżej kasę przelałbym Ci paypalem, a on podjechałby do Ciebie po zegarek i wysyłkę do mnie już z nim zaaranżuję dla Twojej wygody, żeby nie było, że ktoś inny dostanie fory na kupno, bo z Polski. Pozdrawiam i szczerze zazdroszczę... Jak będziesz miał chwilę i możliwości, to mógłbyś fotki tej tarczy w pełnym słońcu ustrzelić? Jeeezu, jak mi się ten zegarek podoba...
-
Tak krótko, żeby zbyt dużego offtopu nie było. Gdzie tam najnowszy, to jeszcze z czasów jak z żoną w Japonii mieszkaliśmy, jej jest z 2013, mój z 2014, to paperwhite, ale wersji nie podam, bo nie pamiętam, a pudełek już nie mamy. 6latek, wciąż trzyma się rewelacyjnie. To z nowszych wersji usunęli możliwosć czytania pdfów? Właśnie spojrzałem, żeby nie być gołosłownym, bo zdarzają się książki (głównie na moim kindlu, polskich autorów), których nie ma na amazonie i w formacie elektronicznym są tylko w pdf właśnie (albo w czasach, jak je kupowałem, tylko w tym formacie były). Poniżej masz przykład, żeby nie było. Jest jednak minus tego formatu, nie da się używać kindlowego ustawienia wielkości czcionki i jeśli nie pasuje Ci ta, która jest ustawiona w pliku pdf, to musisz powiększać i przesuwać, jak na komputerze, co nie jest wygodnym rozwiązaniem. Poniżej masz pdfa na kindlu.Co do lumy, zależy od zegarka, ten Monster ma już jakieś 5 lat u mnie, a nie wiem ile przeleżał w sklepie zanim go kupiłem. Luma nadal zawstydza wszystko, co kupuję po dziś dzień (jedynie jeden z Citizenów mu dorównuje).
-
To większość Szwajcarów i Seiko odpada, bo ma części z Chin/jest składana w Chinach. Najwyżej kupić i w spirytus rektyfikowany wsadzić na noc :lol:
-
Hejka, Sol - faktycznie! Popatrzyłem zarówno w papiery w pudełku, jak i na dekiel, nigdzie nie ma loga Alpinist - z początku myślałem, że na deklu jest na środku, ale się nie wgłębiałem, teraz spojrzałem w makro i faktycznie, tylko logo Prospex...szkoda wielka, rozumiem ujednolicanie i wrzucanie w poszczególne linie, ale szkoda, że zrezygnowali z logo Alpinista...ja myślałem, że mówisz o tych wypłochach, które lada dzień mają się pojawić, takie Alpinisty bez rotującego bezela i koronki, de facto, bez kompasu. Patrzę na nie i nie mogę się do nich przekonać.
-
Noodles, zdajesz sobie sprawę ile zegarków Seiko posiadam? Do hejtera Seiko mi akurat bardzo daleko. Rozumiem, że już nie można wypowiadać się w krytycznym tonie na temat tej marki, bo od razu szufladkuje się człowieka, jako hejtera. Mam bardzo nieprzyjemne przeżycia z nowszymi wypustami firmy, w tym między innymi z biedamasami, stąd może moje bardziej krytyczne spojrzenie. Nie zamierzam ochować i achować nad zegarkami przeciętnymi, które w moich oczach straciły bardzo mocno. Jest to moja opinia, subiektywna, nie nacechowana „posiadam, to trzeba chwalić”, tudzież opinia sprzedawcy, który każde g*** wetknie klientowi, byleby tylko premia się zgadzała na koniec miesiąca. Tak między nami, to kolejne Seiko leci do mnie właśnie z Japonii (kiedy doleci to inna sprawa, bo od miesiąca wylecieć nie może, wraz z pewnym Casio). Jash, widzę, że jako oficjalny sprzedawca w Polsce i człowiek Orisa na tym forum, nie możesz pogodzić się z faktem, że swego czasu powiedziałem coś niezbyt pochlebnego na temat zegarka z manufaktury, którą reprezentujesz (post 19602). Poniżej podaję linka do mojej recenzji, tak by każdy mógł się zapoznać z moją opinią na temat zegarka, co do którego w jednym aspekcie szczerze się wypowiedziałem na forum i oczywiście zostałem zmieszany przez wyznawców, a Ty problem zamiotłeś pod dywan. Ale co ja tam wiem, nie znam się przecież, nie mam narzędzi, a jak mam, to przecież nie z logo Orisa i stąd moje problemy. Napomknę tylko, że scementowaniem mojej decyzji o zmianie zakupu z drugiego Orisa na innego divera, nie był sam problem, o którym pisałem, a reakcja przedstawiciela firmy na Polskę (Ciebie) oraz forumowiczów. Na szczęście nie kupowałem ani jednego zegarka w polskiej dystrybucji, więc jestem odporny zarówno na docinki, jak i na przekazy podprogowe serwowane na tym forum hurtowo przez profesjonalnych sprzedawców, nieraz łamiących regulamin tego forum (nie mam w tym momencie Ciebie na myśli). Poniżej moja jakże zła i szkalująca Orisa (bo wedle Twojego wpisu jestem też hejterem Orisa) recenzja modelu, który posiadam i będę posiadał. Ocenę mojego hejterstwa pozostawiam postronnym i zapraszam do przeczytania tekstu, w którym tak bardzo szkaluję manufakturę reprezentowaną przez kol. Jasha, iż zasługuję na miano hejtera. Przez takie zachowanie, jak Twoje (traktowanie mnie jak debila, który nie potrafi zmienić bransolety/paska), tylko żałuję, że poświęcałem swój czas, by napisać rzeczową recenzję zegarka marki, którą reprezentujesz w Polsce. Zdania o niej nie zmienię i recenzję pozostawię, bo nadal uważam, że jest takie, jak opisałem w poniższym tekście. Pozdrawiam serdecznie. http://zegarkiclub.pl/forum/topic/177230-oris-aquis-source-of-life-recenzja/ P.S. Kol. Fidelio i Tomaliusz - alkoholu nie piję, to nie wiem jak się ustosunkować – może faktycznie powinienem zacząć. Tak by pozostać w temacie Seiko, dziś od rana towarzyszy mi zegarek, który kiedyś chciałem sprzedać, ale całe szczęście, opamiętałem się. Wzbudzał we mnie mieszane odczucia, od zachwytu po obrzydzenie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie kolekcji bez niego. Btw. Pasek od pana Szymaniaka przetrzymał próbę czasu i wciąż cieszy. Polski wyrób na Filipinach noszę z wielką dumą. Marcin, może trochę, ale po prostu zbiera mi się, jak widzę masowe (tutaj przepraszam za wyrażenie), głaskanie się po jajkach. Jakakolwiek krytyka od razu podchodzi pod hejterstwo, klub wzajemnej adoracji się stworzył. Do Seiko zawsze miałem i będę miał słabość, ale fekalia zawsze nazwę po imieniu. Sam wiesz co odwalają od jakiegoś czasu. Może i jestem bardziej ostry, bo naciąłem się dwa razy pod rząd, nie wiem. Ale hejterem Seiko na pewno nie jestem, inaczej nie kupowałbym ich wyrobów. Mam wrażenie, że dochodzimy do momentu, w którym albo można mówić o czymś w pozytywnym świetle, albo wcale. PIS bis, tylko w zegarkach, kurna. Dobra, wracam do książki, bo mam jeszcze jakąś godzinę spokoju, później kobita będzie miała dość nietypową niespodziankę na śniadanie, nawet kot patrzy z przerażeniem, więc nie wiem, czy będą mi zegarki w głowie później.
-
Hejka, a propos nowej serii, to masz na myśli te kastraty najnowsze, gdzie wykosili chapter ring z kompasem? Te dla mnie to trochę łyso wyglądają. Całe szczęście, że wciąż jest prawilna seria, z której nie zrezygnowali. Jeszcze jakby wypuścili niebieskiego, tym razem dla ludu, nie tylko USA, to brałbym w ciemno. P.S. Ten z ebay, to kremówka, ja szukam czarnego...poza tym, opis zegarka mnie mocno martwi, napisał, że polerował kopertę, ale delikatnie. Wolę zegarek z rysami, niż nie wiadomo jak bardzo spolerowaną powierzchnią...plus jest taki, że dał to w opisie, bez sciemniania.
-
Owszem, lepsza. Zresztą nie tylko bransa, bo biedamas sam w sobie jest porażką, a nie zegarkiem - w moich oczach oczywiście. Na tych, którzy myslą, że złapali byka za rogi kupując ten przereklamowany, cenowo zawyżony i awaryjny produkt nurkopodobny, patrzę z politowaniem. Co do bransy, to Seiko nigdy mnie nie zaskoczyło (mówimy o Seiko tylko i wyłącznie), zawsze dawali badziew, a nie bransolety, w każdym jednym zegarku tej firmy, po zakupie pierwszą czynnością, jaką robię, jest zdejmowanie bransolet i zakładanie czegoś aftermarketowego. PS. Tak, miałem biedamasy dwa razy, obydwa z wadami, niestety dałem się nabrać na marketingowy bełkot. Zdania o tych zegarkach nie zmienię. Bransa w nowym Alpku ma ten szkopuł, że jedno ogniwo chowa się w zapięciu, z mikroregulacją, przez co z jednej strony jest ona mniej elastyczna. Ja nie sprawdzałem u siebie, bo tak jak napisałem, dla mnie bransolety Seiko to wyroby bransoletopodobne. Jest tyle możliwości na rynku, że szkoda czasu na poniewieranie nadgarstka tym, co Seiko wypluwa.
-
Gratuluję, Promastery to dobre divery (ha, ale się rymło). Sam mam kilka i bardzo sobie chwalę. Na plus, poza ceną i jakością wykonania jest fakt, że wiele modeli jest mało znanych i mało kto je nosi, w przeciwieństwie do innych, bardziej znanych marek. U mnie dziś na łapie mój ulubiony promaster, z posiadanej trójcy, a to dlatego, że nigdy nie widziałem na żywo nikogo z tym zegarkiem na łapie, co uznaję za plus. Kiedy go kupowałem, to kupowałem wskazówki, od razu mnie zahipnotyzowały. Co ciekawe, moja kobieta mówi, że to najładniejszy z moich diverów i sama by nosiła, gdyby robili mniejsze. Wedle niej "ma charakter". Nie wiem co przez to rozumieć, ale mi się podoba jego surowość. No i luuuuma, wiem, grzeszę, ale lumę Citkową stawiam wyżej niż Seikową. Lubię ten kolor. Bezel 60klikowy ale przyjemny i trafia tam gdzie trzeba, nie to co w niektórych 120
-
Dzisiaj Excalibur.
-
Hejka, w wielkości nie - jedynie lupka na tarczy zwiększa zegarek . Tak poza wyśmiewaniem Lolexupy, to jest minimalnie grubszy, to ze względu na przeszklony dekiel, który mogli sobie darować. 6R to nie jest jest jakaś poezja wśród mechanizmów, mogli pozostać przy normalnym deklu. W jakości, moim zdaniem nie (o ile nie patrzysz na rezerwę chodu). Obydwa są wykonane tak samo - na minus nowego, brak grawerowanej koronki oraz jak dla mnie, lupka, którą od razu usunąłem. Na plus masz upgrade z 6R15 do 6R35, który ma lepszą amplitudę i zwiększoną rezerwę chodu, ze względu na zastosowanie lepszej jakości sprężyny SPRON, zwiększającej rezerwę ponoć do 70h (kol. Burn raportował wczoraj 60+h, ja niebawem też taki test na swoim przeprowadzę). Podobno są to też mechanizmy mniej awaryjne, ale to czas pokaże, ja na razie nie osądzam, bo jest na to za wcześnie. Fakt, że z jednym 6R15 miałem masę problemów (nie w Alpiniście). To co mnie irytuje w nowym, to poza brakiem graweru koronki, to brak obwódki datownika. Luma działa dokładnie tak samo. Nie wiem co jeszcze mógłbym wspomnieć, może kol. Burns coś doda. Aha, bransoleta w czarnym jest jak na Seiko, na bardzo wysokim poziomie. Lepsza, niż w droższym biedamiasie.
-
Ta linia zegarków zasługuje na swój odrębny temat. Wiem, częściowo jest w sarbach, ale nie o to chodzi. Tak, jak TGV w swoim świeżym jeszcze filmie mówi - to druga najstarsza, nadal kontynuowana linia zegarków Seiko. Więc ściągać buty, ukłon w milczeniu i podziwiać. Tutaj możemy wrzucać wszystkie Alpinisty, jakie tylko posiadacie - z każdej dekady, ważne, byleby był to Alpinista. Poniżej film od TGV - miłośnicy tej linii, do której się zaliczam, wiedzą większość z tych informacji, ale może komuś się przyda, szczególnie na początku tematu traktującego o tej, w moim mniemaniu, szlachetnej linii zegarków. Sam posiadam dwa, zieloną ikonę, SARB017, oraz tegoroczny wypust w czarnej wersji SPB117, który choć w małej części rekompensuje mi brak "czerwonego" (a w rzeczywistości to właśnie czarnego, ale nazwa przyjęła się "red Alpinist") Alpinista, którego poszukiwałem kilka lat. Raz prawie udało mi się kupić, to ktoś mnie w ostatniej chwili przelicytował na aukcji i musiałem obejść się smakiem. Czy swoją przygodę zakończę na dwóch? Na pewno nie. Nadal będę szukał starszych modeli, w których jestem niemożebnie zakochany. Alpinist, nie dość, że ma długą i bogatą historię, to jeszcze na dodatek specyfikacja zawstydza wiele Szwajcarów w podobnej cenie. Nie będę tutaj wspominał co robiłem ze swoim 017, bo używałem go w różnych sytuacjach, nawet podczas pływania w oceanie - świadczy to tylko o uniwersalności tych zegarków. Obecnie Alpinist został przesunięty do linii Prospex - czy to źle, czy dobrze, pozostawię kolegom do dywagacji - niby ma 200 metrów, niby sam z nim pływałem, snorkelowałem i uprawiałem freediving, ale stylistyka tego modelu moim zdaniem do prospexów nie za bardzo pasuje. No ale to tylko decyzja marketingowa, mnie nic do tego. Cieszę się, że linia wciąż jest kontynuowana i pomimo małych cięć jakościowych (brak grawerowanej koronki), to nadal są zegarki, które oferują bardzo wiele, za relatywnie (kiedyś powiedziałbym "bardzo") niewiele. Odkąd zacząłem interesować się zegarkami, w "stajni" Seiko to właśnie seria Alpinist od początku była i nadal jest moim oczkiem w głowie. Seiko może robić badziewie wszędzie indziej, ale dopóki linia Alpinist będzie trwać, tak dopóty ja będę klientem tej firmy. Wiem, nie są to zegarki idealne, ale designem oraz możliwościami, po prostu mnie urzekły i urzekają po dziś dzień. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dyskusji oraz chwalenia się swoimi Alpinistami. Tak, nadal szukam reda z lat 90tych, kiedyś znajdę. Film od TGV: https://www.youtube.com/watch?v=3e0zG-__0nM Moje dwa szczytowce:
-
To tak wracając do tematu Edka z krainy kredka :wub:
-
Nowe nabytki japońskie - chwalimy się tym, co udało nam się upolować
emiel odpowiedział diesel → na temat → ZEGARKI JAPOŃSKIE
Dzisiaj dotarł drugi, a trzeci wedle trackingu będzie w przyszłym tygodniu. :wub:
