-
Liczba zawartości
545 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez emiel
-
-
Ok, bezel jest, insert jest, wolny czas jest - można było się pobawić. Stwierdziłem jakiś czas temu, że czas wymienić insert bezela w moim SRPB01K1, gdyż jest to najczęściej przeze mnie używany diver, zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Niestety, ale po latach intensywnego użytkowania, insert bezela nie wytrzymał próby czasu, są pęknięcia, dziury w farbie - sól i wilgotność zrobiły swoje. Przy okazji, zobaczyłem też, że sam bezel lekko jest wgięty, musiałem uderzyć nim w łódkę podczas wynurzania. No i tak od myśli do czynów. Przez zdecydowaną większość czasu, żółwiowy kermit był u mnie albo na pstrokatych nato, albo na żółtej gumie. Dlaczego? Raz, bransolety są niewygodne w morzu. Dwa, guma, która była w zestawie do tego modelu, była znośna, ale nawet podczas zwykłego pływania, czy surfowania, metalowa szlufka raniła mój nadgarstek. Wygląda fajnie, ale praktyczności za grosz. Stwierdziłem też, że skoro kupuję bezel z czarną powłoką (pasuje do chapter ringa), to fajnie byłoby wrócić do koncepcji czarnej gumy. Wziąłem więc gumę od sporo tańszego solarnego tuńczyka i założyłem do żółwia. Ta guma jest mega mega wygodna, szlufkę też ma gumową, jedyne co zrobiłem, to przełożyłem klamerkę, która jednak w tej limitce żółwia jest lepsza - większa i z grawerem Seiko. Bezel po wymianie chodzi jak marzenie, a zegarek na nowo mi się spodobał. Myślałem o szafirze z AR, ale z racji tego, że użytkuję divery inaczej niż większość ludzi, trochę jednak bałbym się zamieniać hardlex na szafir. Tym bardziej, że kilka razy ten właśnie hardlex uratował mi zegarek przed zniszczeniem (choćby blue lagoon, który uderzenie w skałę elegancko wytrzymał, podejrzewam, że impet z jakim mnie pchnęło, szafir rozwaliłby w drobny mak i miałbym po zegarku). Jeśli ktoś z Was jednak wie, czy w ogóle istnieją szkła hardlexowe/mineralne z powłoką AR do żółwi - to z chęcią prosiłbym o namiary - brak szafiru mi nie przeszkadza, powłokę AR jednak chciałbym mieć.
-
Gratulacje Kwiatek, to bardzo udany model Seiko, co ostatnio bardzo rzadko im się zdarza. Daj znać jak się nosi bransa, ja ze swojego zdjąłem jak tylko zegarek do mnie dotarł. Niby ma pełne maskownice, ale ja zawszę podchodzę do bransolet Seiko jak pies do jeża. Inna sprawa, że ten model to strap monster. Dziś na firmowym pasku Seiko (zdarza im się robić dobre) od SARX019:
-
No są są, tylko generalnie jak na jakość wykonania i elegancję, to bardzo mało użytkowników je posiada, szczególnie porównując do innych marek, czy modeli. Z wyczuciem, czy nie, te duże plastikowe Casio kojarzą mi się z młodością, to raz. Dwa, że na Filipinach większość dzieciaków nosi podobne, ogromne bulwy z plastiku. Podejrzewam, że 3/4 to podróby, no ale tak mi się Casio kojarzy i po prostu nie trafia w moje gusta. Nawet co do tej zamówionej kostki mam mieszane uczucia i nie wiem jak długo u mnie pobędzie (ale chciałem dać szansę). Wiem, że to co powiem, może komuś się nie spodobać ale to jest tylko mój punkt widzenia - te plastikowe g-shocki traktuję tak samo, jak smartwatche - dla mnie bezużyteczne. No ale dobra, już nic nie mówię, bo zaraz zostanę zjechany od góry do dołu. Nie poradzę, nie mój styl.
-
Hejka, kolego Tomaliusz. Nie do końca się zrozumieliśmy, bo źle zdanie sformułowałem. Miałem na myśli, że dla mnie jest dziwne to, iż nikt nie mówi o tych edkach, które odkryłem dzięki znajomemu. Nie miałem na mysli Casio jako całości, gdyż jak popularna to marka, widzę z reguły w dziale "jaki zegarek masz dziś na ręku". Stąd też moje mylne wrażenie i utwierdzanie się w przekonaniu jeszcze z czasów młodości, iż Casio robi tylko brzydkie, za duże zegarki dla dzieci, które nota bene królują na forumowych fotkach. Dlatego też nie wchodziłem za bardzo w tematy o Casio i nie zagłębiałem się w tematyce. Co do kostki, kolejny na forum z CIA - kostka też do mnie leci :D aczkolwiek nie metalowa, ta jest zbyt błyszcząca. Myślałem o tej metalowo-plastikowej, niebiesko czarnej, ale niestety widziałem tylko w negatywie, a ten odpada gdzie mieszkam - większość czasu byłaby nieczytelna. Stąd zdecydowałem się na jakąś klasyczną, ale nie pamiętam jaki model - jak dotrze to wrzucę zdjęcie. Powinna być niebawem, bo krajowa dystrybucja, nie to co reszta. Pozdrawiam serdecznie.
-
Hejka, kupowałem prosto z Japonii, płaciłem 11 marca. Złotówek na oczy nie widziałem od ponad dekady, ale internetowy przelicznik pokazuje mi 2070PLN. Pewnie dojdzie vat, który jest o połowę mniejszy niż w Polsce, jaka będzie finalna cena dowiem się, jak w końcu zegarek doleci na Filipiny, bo wciąż jest w Japonii... Koperts jest wykonana zdecydowanie lepiej niż w Hamiltonach, czy Seiko. Pewnie, że szacun, moje zdanie o Casio zmieniłem o 180 stopni i to jest doprawdy dziwne, że na forum nikt o tych zegarkach nie mówi.
-
Akurat Sumo też miałem (dawno temu, jak jeszcze jedną nogą mieszkałem w Europie). Co prawda niespełna tydzień z nim wytrzymałem i zwróciłem do sklepu, ale miałem. Nawet na zdjęciu widać to, co jest problemem Sumo w przypadku mniejszych nadgarstków -L2L, masz 18,5, przesuń te Sumo w miejsce żółwia, gdzie normalnie powinien się znajdować i zobaczysz jak komicznie to wygląda. Co prawda nie tak komicznie, jak na moim nadgarstku to było, ale nadal. U mnie Sumo było porażką na wszystkich frontach, stąd zwróciłem i wziąłem inny model (który jest ze mną do dziś). Żółw de facto wygląda ok. Powiem inaczej - mam w kolekcji 14 diverów na chwilę obecną, w tym 3 żółwie. Te żółwie są najwygodniejszymi diverami, jakie posiadam i noszę je najczęściej od ok. 4 lat, stąd są dość zajechane, ale to temat na inną rozmowę Co ciekawe, przymierzałem niby mniejsze zegarki, pokroju Samuraja i nic tak dobrze nie układa się na mniejszych nadgarstkach, jak właśnie żółwie (cały czas mówimy o diverach). Ray 2, jest blisko, ale nie ma tego odczucia "klapnięcia" zegarka na nadgarstku i po prostu wygody. Sumo to jest kloc jeszcze mniej wygodny niż MM, nie będę jechał ze specyfikacją, bo Sumo miałem w 2016, MM jakoś w 2018, więc niezbyt pamiętam, ale tak, jak w MM niewygodą była ta spuchinięta koperta, tak w Sumo L2L dyskwalifikowało ten zegarek na moim nadgarstku, uszy wyjeżdżały poza nadgarstek, co wyglądało śmiesznie i powodowało dyskomfort. Żółw tego problemu nie ma. edyta: Noodles, a tu masz całą tajemnicę tego, czemu żółw się świetnie układa na mniejszych nadgarstkach. Jedno z moich starych zdjęć, ale zegarek wciąż ze mną, niebawem będzie modowany, jak dojdą części. Maritime - nie dyskutujemy o jakości wykonania czy mechaniźmie, tylko o tym, czy zegarek dobrze się ułoży na nadgarstku. Idąc jakością wykonania, zawsze mogę wrzucić SBGA i powiedzieć, że Sumo to badziew...ja tylko mówię z punktu czystej ergonomii, której Sumo nie ma ani krzty, jeśli mowa o małych nadgarstkach. Żółw go po prostu bije, jak i większość innych diverów, nawet tych mniejszych (niech przykładem będzie Trident GMT, który na papierze był mniejszy, a w wodzie tylko mi przeszkadzał).
-
Nowe nabytki japońskie - chwalimy się tym, co udało nam się upolować
emiel odpowiedział diesel → na temat → ZEGARKI JAPOŃSKIE
Hejka, o ile dobrze pamiętam, to był na amazonie (musisz wybaczyć, zamawiałem parę miesięcy temu różne rzeczy z różnych miejsc). Ja w Europie mam kolegę, któremu przelewam kasę paypalem, a on mi kupuje co chcę, w USA moja rodzina, w Japonii żony, ten sam sposób. Jeśli chcesz, to podam Ci ref tego zegara, może nawet w Polsce się znajdzie. Btw. jest bezgłośny, a ta płynąca sekunda, to jak w sd u Grand Seiko Poniżej masz ref, mam nadzieję, że to pomoże w znalezieniu tego modelu. -
Dziękuję. Będą się nosić przez całe życie, ja nie sprzedaję swoich zegarków (zrobiłem to raz, wyjątkowo). Piszę będą, bo jutro odbieram kolejnego, a zamówiłem jeszcze jeden, żeby mieć całą kolekcję. Zakochałem się w tych zegarkach. I pomyśleć, że taki Hamilton na kwarcu kosztuje 5-6 razy więcej, a wcale nie jest zrobiony lepiej (dyrektor szkoły, w której pracuję nosi taki). Casio Oceanus - zaglądać nie muszę, bo to jeden z tych, które do mnie lecą. T200 zamówiłem w marcu, niestety od 25 tracking wciąż pokazuje to samo miejsce, utknął i nie doleciał jeszcze na Filipiny. To samo z dwoma przesyłkami z USA, jedno Casio od połowy marca w Los Angeles i nie chce ruszyć, a akcesoria zegarkowe latają w kółko z Chicago do Jamajki, z powrotem do Chicago, a teraz pokazuje San Francisco. Nie kumam o co chodzi, wiem, że Covid, ale moja cierpliwość też ma swoje granice. Zakochałem się w tych Casio, generalnie to ostatnio nie mogę patrzeć na Seiko i wszystkie trzy (Orient, Casio i Citek) firmy w moich oczach są lepsze. Pozdrawiam serdecznie i każdemu gorąco polecam tego Edzia. Jego wykonanie jest po prostu rewelacja.
-
Dzień dobry. Nie rozumiem nic z Twojej logiki kolego. Masz przecież marinemastera, którego miałem i ja. Mówię teraz szczerze, jako posiadacz trzech żółwi, których nigdy nie sprzedam, a dlaczego? Bo są mega wygodne. Dlaczego sprzedałem MM? Raz, że z biegiem czasu po prostu stwierdziłem, że mnie nie rusza, ale przede wszystkim chodziło o ergonomię, ten zegarek jest po prostu zbyt duży, zbyt klockowaty, żeby z nim swobodnie surfować/pływać/nurjować. Mój nadgarstek to niecałe 17mm (16,5). Żółwie siadają na nim idealnie, MM był po prostu niewygodny na moją rękę. One optycznie mogą wydawać się duże, bo mają większe tarcze, ale uszy i koperta są tak wyprofilowane, że te zegarki są stworzone do mniejszych nadgarstków. I pływa się z nimi wyjątkowo dobrze. Jeśli kloca MM uważasz za dobry zegarek na Twój nadgarstek, to powiem jedno - żółwie będą zdecydowanie lepsze. Cały czas mówię o żółwiach, nie o tych wypłochach z dumną nazwą King, bo tych nie mam zamiaru nawet przymierzać. Pozdrawiam i mam nadzieję, że trochę Ci rozjaśniłem sytuację.
-
Więc tak. Nigdy nie udzielałem się na forum zegarków Casio, ponieważ miałem o nich bardzo złe zdanie, co też w tym momencie odszczekuję, bo od tego modelu zakochałem się na zabój i zacząłem węszyć głębiej w zegarkach tej marki. Wszystko zaczęło się jakieś 3 miesiące temu, kiedy kolega mi zwrócił uwagę, że Casio to nie tylko plastikowe zegarki dla dzieci i wskazał ten właśnie model. Popatrzyłem, pooglądałem nieliczne recenzje, jakie istnieją i stwierdziłem, że to nie może być prawda - tak ładny zegarek za grosze? No ale dwa miesiące temu zamówiłem. Przez ten cały Covid trwało to prawie 2 m-ce, zanim trafił dzisiaj w końcu do mnie i jestem oszołomiony. Fakt, bransoletę wyrzuciłem dosłownie do śmieci, jak tylko wyjąłem zegarek z pudełka - jest gorsza niż Seikowe, no ale w tej cenie...sam zegarek to jest to, o co mi chodziło. Tak mnie oczarował, że po wgłębieniu się w modele Casio, zamówiłem jeszcze 3 inne zegarki tej firmy. (to jest ten mniejszy model, właśnie taki chciałem, gdyż ten większy ma 40+koronka i osłona, a w tym rozmiarze mam już parę elegancików od Seiko i szukałem czegoś mniejszego i cieńszego - ten model idealnie się wstrzelił). Jestem w szoku, dawno już mnie nic tak pozytywnie nie zaskoczyło w zegarkowym hobby. No i szok, że ten model nie jest szerzej w internecie znany - taka perełka, że aż dziwne. Wymieniłbym szkło na szafir (to nic, że zegarek tani, z chęcią to zrobię, jeśli znajdę do niego odpowiednie). Zakochałem się w nim, normalnie...i dołączam do klubu, z którego nie wyjdę. To keeper zdecydowanie.
-
Nowe nabytki japońskie - chwalimy się tym, co udało nam się upolować
emiel odpowiedział diesel → na temat → ZEGARKI JAPOŃSKIE
Po dwóch miesiącach dotarła paczka z Europy - dwa zegarki, w tym moje pierwsze w życiu Casio, o którym przez całe życie miałem mylne wrażenie, iż produkują tylko brzydkie, wielkie zegarki dla dzieci. Myliłem się tak bardzo, że zamówiłem jeszcze trzy zegarki tej marki. Mocno się zakochałem w tym modelu, tak bardzo mi brakowało takiego małego, niegrubego elegancika...nie mogę uwierzyć, że toto kosztowało raptem 70 dolarów w przeliczeniu z euro. Śliczny jest :wub: -
Dlaczego od razu odpuszczać? Wychodzi na to, że nie chciałeś dowiedzieć się niczego konstruktywnego, a temat był na podpuszczenie, skoro tak łatwo odpuszczasz. Obecnie posiadam 4 zegarki Grand Seiko, posiadałem 5, ale jednego sprzedałem, bo był zbyt lekki (tytan). Swoją przygodę z GSami zacząłem jakieś 5 lat temu, najpierw kwarce, potem Hibeaty i automaty. W całej mojej kolekcji zegarkiem numer 1 jest jeden z moich GSów właśnie. Żadnego jeszcze na serwis do Japonii nie oddawałem, ale kiedy przyjdzie taki czas, to się wyśle i to hurtem, bo na Filipinach o serwisie GS mogę tylko pomarzyć. Kupujesz zegarek za określoną kwotę, to musisz się liczyć z określoną kwotą za jego serwis, którego nie zrobi Ci przysłowiowy Janusz z Radomia (bez obrazy dla Januszy i miasta Radom). Pamiętaj o tym, że każda szanująca się firma ma swoje patenty, a porównywanie zegarków do samochodów jest akurat słabe, bo w zegarkach masz znacznie większą precyzję wykonania. Ja rozumiem, że niektóre serwisy są wykonywane tylko w Japonii i kupując swoje zegarki godzę się na to. Pozdrawiam serdecznie i również zyczę wesołych świąt. Dodam jeszcze, że waham się z zakupem kolejnego GSa, zapisałem się już na listę i w lato będę przymierzał SLGA001 - wziąłbym w ciemno gdyby nie tytan, jeden zegarek już mi w tym metalu nie przypasował i musialem sprzedać, więc tym razem wolę się przejechać i przymierzyć przed zakupem. Niektórzy ludzie na siłę szukają powodu, by nie zakupić danego produktu. Od siebie dodam, że w GSach zakochałem się od pierwszego wejrzenia i dla mnie nie ma znaczenia gdzie są serwisowane. Kupuję u AD, na serwis wysyłam i odbieram u AD, tylko tyle i aż tyle. Btw. Wszystkie moje GSy poza SBGR097 (który trochę odstaje) są najdokładniejszymi zegarkami w całej mojej kolekcji, nieważne czy to zegarki kupione w 2020/2019 roku. Kup se człowieku Omegę i się ciesz, że masz prestiż. GSy zostaw tym, którzy się pierdołami nie zamartwiają. Wiem, trochę brutalnie, ale tak to już jest, zauważyłem, że z reguły malkontenci właśnie różne rzeczy na siłę wynajdują, by tylko uzasadnić wybór czegoś innego. Ja z tym problemu nie mam, bo dla mnie tym lepiej, im dłużej GS pozostanie marką niszową, parcia na szkło "jaki to zegarek posiadam" nie mam. A Tobie kolego polecam jakiegoś Seamastera, zamiast GSa, prestiż na dzielni będzie, a i serwis może w Radomiu się znajdzie. Pozdrawiam i wesołych świąt.
-
-
Dzięki Vitriol za ten film, ciekawe słowa pan prezes wypowiada. No i dosyć odważne, ale GS nie ma akurat czego się wstydzić. Ja uważam, że nie stanie się tak, jak on to sobie marzy, iż GS zostanie wiodącym producentem luksusowych zegarków na świecie. Muchy ciągną do wiadomo czego, nie do pereł. Świadomości szarych ludzi, którzy w większości kupują zegarki z wyższej półki, by pokazać swój status (hehe), nie zmienisz - ta zdecydowana większość Grand Seiko nie kupi. W Japonii faktycznie są liderem, ale tak już pozostanie. Szkoda, że EU/US wspomina tylko o marketingu i dystrybucji, nie ma nic o otwarciu jakiegoś większego punktu serwisowego. Trochę się obawiam tego nowego rozdania w drugim cyklu, jako, że w ostatnim czasie tylko jeden model zdołał mnie oczarować (niebieski snowflake). Będą cisnąć mocno na zagranicę, skoro CEO nagrał to w jęz. angielskim. Niech tylko nie zapominają o korzeniach GS. Bo Godzilla edyszyn to dla mnie nie jest droga, którą obrałby Hattori. Niech w końcu rozruszają modele SD i nurasy, bo nie ma co kupować na razie. Nadal nie znalazłem dla siebie lepszej manufaktury niż GS, wciąż na topie, wciąż numer 1.
-
Klub Miłośników Zegarków ORIS
emiel odpowiedział Zdroker → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dzień dobry. Dzisiaj przekornie, tanie japońskie Seiko, zero prestiżu, nie potrzeba "odpowiednich narzędzi", jak to jeden z forumowiczów chwilę wcześniej napisał, znając oczywiście mnie personalnie i wiedząc, jakimi narzędziami dysponuję. To mój ostatni post w dziale Orisa, gdyż riposty były dokładnie takie, jak przewidywałem. A. Posiadam odpowiedni śrubokręt tri-wing B. Najwyraźniej jestem jeszcze słabszy manualnie, mimo, iż jestem związany profesjonalnie w dość wymagającej branży, jeśli chodzi o dokładność i małe śrubki (choć nie jest to branża zegarkowa). C. To, że o tym problemie wspominam, nie znaczy, że mieszam markę z błotem, wystarczy przeczytać moją recenzję Aquisa na forum. Uwielbiam ten zegarek. D. To, że komuś odkręca się ok, nie znaczy, że w innym przypadku będzie tak samo. U mnie, te delikatne śrubki były wkręcone na chama i nie jestem odosobniony w tym problemie, po pobieżnym przeglądnięciu filipińskiego i angielskiego forum związanym z zegarkami Orisa. No ale bufoneria musiała oczywiście podkreślić, że kupując Orisa, trzeba kupić odpowiednie narzędzia. Można było mnie chociaż zapytać, czy posiadam takowe, ale nie - ocena z góry, prawie, jak Rolexiarze. Jash, rozumiem, że bronisz marki i to w dość wysublimowany sposób, muszę przyznać, ale proszę...czasami można jakieś słowo krytyki wypowiedzieć, szczególnie, że nie robię tego z przekąsem. Chciałbym, by to w przyszłości zostało naprawione, gdyż nie spotkałem się z takim problemem w żadnym z moich Szwajcarów/Japońców/Amerykanów. Jest to coś, co powinno zostać poprawione, a nie przemilczane. Jesteś dealerem/przedstawicielem na Polskę, kraj prawie 40mln. Zamiast przyjąć krytykę i powiedzieć "ok, zagłębię się w temat", tylko piszesz, że u Ciebie jest ok. Fajna postawa, w ten sposób, to Oris będzie przez kolejne 20 lat ciągnął te kiepskie rozwiązania, skoro każdy taki przedstawiciel tylko chowa głowę w piasek. Miłego dnia wszystkim, tylko zostałem w swoim przekonaniu umocniony, że dalsze zakupy w tej manufakturze większego sensu nie mają. Całe szczęście, że mam wybór w tym przedziale cenowym i mam coś oku, co mi zrekompensuje stratę Orisowego Hulka. Nadal uważam, ze to świetna manufaktura, ale z taką postawą, to świadomych kupców tylko zrażacie. Miłego wszystkim. Bez urazy i personalnych wycieczek. Stąd, to mój ostatni post w tym temacie i w sumie cieszę się, że na tym modelu kończę przygodę z Orisem, gdyż po raz pierwszy jestem potraktowany w taki sposób. -
Dobry wieczór, ostatnio u mnie króluje Alpinista, ciągle zmieniam mu gacie bo nie mogę się zdecydować na czym go nosić
-
Klub Miłośników Zegarków ORIS
emiel odpowiedział Zdroker → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jako, że od samego początku mojego Aquisa nosiłem na bransie (jest mega wygodna i super wykonana), to nie brałem go na moje praktycznie codzienne eskapady oceaniczne - bransoleta się w tym aspekcie nie sprawdza, stąd większość moich nurasów jest na różnych gumach, gdyż tak mi się pływa/nurkuje i łowi ryby najwygodniej i nie muszę się martwić tym, jak zasolona jest woda i jakie spustoszenie będzie siała, jesli niedokładnie umyję bransoletę. Stąd przyszedł czas i na Orisa, by zmienić mu gacie - długo z tym czekałem, bo nie jestem onanistą, który lubi krzyczeć i obnosić się z markami, których używam na co dzień, a gumy Orisa moim zdaniem są tylko i wyłącznie dla snobów produkowane - mogło być jakieś subtelne logo, a nie wielkimi literami ORIS, jak ADIDAS na spodniach z trzema paskami u dresów pod blokiem z mojego dzieciństwa. Stąd czekałem i szukałem jakichkolwiek gum, które będą dobre jakościowo i pozbawione snobistycznych aspektów. W końcu udało mi się znaleźć firmę w Stanach, która takie rzeczy tworzy i zamówiłem - z uwagi na zamknięcie wszystkich wysp na Filipinach, podejrzewam, że jeszcze z miesiąc minie zanim do mnie dotrze. W międzyczasie wziąłem się za zdjęcie bransolety...i tutaj clue mojego postu. Tak jak nadal uważam, że Orisy to wspaniałe zegarki, w przedziale do 2000USD są u mnie w ścisłej czołówce jeżeli chodzi o jakość wykonania i cenę, tak dzisiaj stwierdziłem, że nie kupię drugiego zegarka tej firmy (a miałem w planach zielonego). Już w recenzji szmat czasu temu na forum wspomniałem o niestandardowych śrubach mocujących bransoletę. Dzisiaj miałem NIEPRZYJEMNOŚĆ je odkręcać. Rozumiem chęć zarabiania na niestandardowych paskach/etc, ale żeby dawać tak miękkie śruby i tak na chama wkręcone, to jest dla mnie świństwo. Uszkodzić niezmiernie łatwo, mocowałem się z tym tałatajstwem ponad pół godziny, a nadmienię tylko, że wszystkie moje zegarki w kolekcji przebierałem w różne ciuchy i problemów z tym nie miałem, nawet w moich Grand Seiko, gdzie śrubki w ogniwach są znacznie mniejsze i teoretycznie powinienem mieć z nimi większy problem. Nigdy takowych problemów nie miałem, do dnia dzisiejszego - ja wiem, że pewnie zaraz znajdą się obrońcy i powiedzą, że się nie znam, że nie potrafię itp, w końcu rzadko kto przyjmuje na klatę krytykę. Jednak od siebie powiem to wprost - do d*py z tymi śrubkami w Orisach - miałem kupić w maju nowego, zmieniłem dziś zdanie i kasa idzie w Balla (tak, wracam z powrotem do tej firmy, jak syn marnotrawny). Nadal uważam, że Aquis jest rewelacyjny, nadal cholernie mi się podoba, ale robienie ludzi w balona z tym niestandardowym, ciulowym mechanizmem łączenia bransolety z kopertą mnie odpycha. Tym bardziej, że gacie zegarkom zmieniam bardzo często, tutaj te śrubki nie przetrzymają kolejnej zmiany - jak dojdzie guma, założę i tak zostawię, bo można się pochlastać. -
-
Cieszył cały dzień.
-
A. Seiko zaprzestało produkcji SDGM nie ze względu na zagrożenie dla GSów. Poczytaj, przeanalizuj market, zobacz co Seiko systematycznie wdraża od paru lat. Zobacz jaka była cena SDGMów i wyciągnij wnioski. Zobacz jakie zegarki Seiko oferuje dzisiaj w MSRP serii SDGM... Mówię to jako posiadacz czterech GSów. Kilka lat temu, jeszcze zanim kupiłem pierwszego, kwarcowego, który obecnie nosi moja kobieta, ktoś na tym forum zasugerował mi kupno SDGMa własnie. Dokładnie z tą samą logiką, że to Grand Seiko, no prawie prawie, jakość ta sama, tylko logo GS brak. No i werki inne, ale co tam. Więc poszedłem do butiku (wtedy mieszkałem w Japonii, więc nie było to problemem) i sobie te prawie GSy obejrzałem. Zwykłe, Star Warsowe, nieważne, jeden pies. Powiem kolokwialnie, d*py mi nie urwało. To tylko i aż, trochę lepsze SARXy, z większą ilością detali. Oczywiście rozumiem chęć uzasadnienia i wmawiania sobie, że mam prawie Grand Seiko, bo to łechta przecież ego posiadacza. No niestety, ale jest to oszukiwanie samego siebie. Mówię to z perspektywy człowieka, który posiada zarówno GSy, jak i kilkanaście zegarków Seiko - lepiej wykonanych i gorzej wykonanych też. Tylko ja nie zaginam czasoprzestrzeni i nie wmawiam sobie tego, co właśnie najczęściej słychać z ust posiadaczy SDGMów, Marinemasterów czy nawet swego czasu SARBów 033. Ja to doskonale rozumiem, a dlaczego takie opinie padają? Odpowiedź jest dosłownie na tej samej stronie. Tak samo, jak i odpowiedź na rozmyślania pt: To jest odpowiedź i zanegowanie rozmyślań kol.gniewko, którego zacytowałem na początku tego postu. SDGM nigdy nie był żadnym zagrożeniem dla Grand Seiko i nigdy nie będzie. Tak samo Marinemaster i inne mniej, bądź bardziej wywyższane Seiko. Zgodzę się z kol. Jash, który podejrzewam, że z racji swojego zawodu miał styczność z wieloma zegarkami Seiko oraz Grand Seiko i nie ma się co czarować. Ja nigdy bym nie kupił ani SDGM, ani Marinemastera (miałem, już nie mam i mieć zamiaru nie posiadam, sorry), ponieważ są to dla mnie takie trochę lepiej wykonane zegarki Seiko i w mojej opinii nie są warte swej ceny. Zamiast tych zegarków wolałbym dołożyć te mityczne 20tyś (bo wcale nie trzeba aż tyle, jak napisałem wcześniej, wziąłbym nawet i najtańszego kwarca GS, zamiast SDGM/MM) i kupić porządny zegarek. Nie wiem, może się mylę, może koledzy również mają GSy i mówią z własnego doświadczenia. Moje doświadczenia są zgoła odmienne i tak parafrazując trochę kolegów, dla mnie SDGM to taki troszkę lepszy SARX. Tylko tyle i aż tyle. Polecam wizytę w butiku Grand Seiko, z PL najbliżej jest Londyn, butik jest usytuowany w centrum, dojazd z lotniska jest bardzo dobry (dwie linie metra raptem). Bo takie gadanie dla gadania i wmawianie sobie, że ma się coś,czego się nie widziało na oczy, to zakrzywianie rzeczywistości i przypomina mi trochę sytuację tu gdzie mieszkam teraz, czyli na Filipinach, gdzie połowa ludzi chodzi ze "złotymi Rolexami" wmawiając sobie, że mają luksusowy zegarek, bo na oko nie widać różnicy. Mówię to bez uszczypliwości - po prostu człowiekowi chce się śmiać, kiedy słyszy takie rzeczy, jak stawianie SDGMa obok GSa, czy nazywanie Sarba "Baby Grand Seiko" (bez urazy do SARBowiczów, sam posiadam, lubię, ale się nie czaruję). Jeśli kolegom nie po drodze do Londynu, to może pogadajcie z forumowiczami w Polsce (sam nie mieszkam w Europie, bo z chęcią bym na jakąś kawę się umówił), jakieś spotkanie na kawę/piwo/lemoniadę - mamy tutaj na forum ludzi, którzy posiadają GSy. Pokażą, będziecie mogli porównać - bo różnice są widoczne gołym okiem, nie tylko pod mikroskopem (bo tam, to nie ma co porównywać). Jeśli zaś jesteście introwertykami i nie lubicie spotkań, to zawsze można przestudiować temat o Grand Seiko od początku, jest tam bardzo dużo informacji, bardzo dużo zdjęć, w tym i makro, choć zdjęcia to tylko zdjęcia i namawiałbym gorąco na zderzenie się z rzeczywistością. Reasumując, bo to wątek o SDGM,a nie o GS. SDGM, nieważne jaki model, to Seiko. Dobrze wykonane Seiko, o które w dzisiejszych czasach bardzo trudno. Tylko tyle i aż tyle. Dorabianie filozofii jest tutaj nie do końca na miejscu i szkodzi, gdyż wprowadza potencjalnego klienta w błąd, jako że w Polsce nie ma oficjalnych butików, w których można łatwo sobie takie rzeczy porównać. Ja miałem szczęście, że w momencie kiedy zaczynałem swoją przygodę, tę możliwość miałem i tego typu bzdury zweryfikowałem bardzo szybko. Inaczej plułbym sobie w brodę. EOT dla mnie, pozdrawiam i życzę samych pociech z Waszych zegarków. Jeśli zaś tęsknicie za SDGMami, kto wie, może Seiko do nich wróci. z jakimiś kosmetycznymi zmianami, np. w postaci lupki na datowniku i oczywiście nową metką, z zupełnie innym MSRP. Tu jest pies pogrzebany i całe sedno, a nie w jakimś tam zagrożeniu, bądźmy poważni. Cześć.
-
Dzień dobry. Jakaś tam ryba dzisiaj:
-
Dzień dobry, dzień zaczynam wcześnie, z Obywatelem.
-
Baaaardzo przyjemny zegarek za jeszcze bardziej przyjemną cenę. W Citkach i Orientach znalazłem to, co zgubiło się w Seiko. Wspaniałe zegarki.
-
O panie, :wub: ten manual...przepiękny, koperta idealna, pasek zajedwabisty, cudo klasyk. Ten MM obok to wygląda przy nim jak wóz z weglem. :D
