-
Liczba zawartości
545 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez emiel
-
-
Dzień dobry wszystkim, dzisiaj alpinistycznie
-
Bingo. Byłem ciekaw, czy ktoś to wychwyci, poza oczywistą podmianką tarcz. Masz czekoladę. Co do zmiany pana od zaratsu, nigdy się nie dowiemy, czy odszedł na emeryturę, czy sam się zwolnił, widząc kierunek jaki obrała firma, bo wątpię, by go zwolnili sami - tego nie ma w zwyczaju japońska firma/korporacja. Burns ma rację, gdyż film nie jest nowy, zmieniono tylko pewne fragmenty, żeby przypadkiem człowiek nie pomyślał, że mają coś wspólnego z Seiko. Nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego mieliby podmienić człowieka, który wśród fanów marki, jest żywą legendą. Zrozumiałbym to, gdyby ten film zrobili całkiem od nowa, ale oni tylko wycięli kilka fragmentów, które nie pasują do obecnej polityki firmy. Nie było absolutnie żadnego powodu, by wycinać z niego człowieka, który występuje w oryginalnym filmie i tak, dla Japończyka taki gest, to upokorzenie. Moim zdaniem, postąpili nie fair, tym bardziej, że skasowali oryginalny film, który był od lat i pokasowali ludziom z innych kanałów. Gdybym nie miał zapisanego na dysku, to nikt by się nawet o tym nie dowiedział. Smutne to wszystko po prostu...
-
Wiem, że ten film był wiele razy, ale nic to, wrzucam po raz kolejny dla tych, którzy być może jeszcze nie widzieli. To chyba najlepszy materiał promocyjny w historii Grand Seiko, pamiętam, kiedy zobaczyłem to po raz pierwszy - żadne zdjęcia z forum, żadne recenzje mnie tak nie przybliżyły do GSów, jak ten film. Miłość trwa po dziś dzień i chyba nigdy nie wygaśnie. Mam taką cichą nadzieję, że kiedyś tam, na jakąś rocznicę, Grand Seiko wypuści całą serię zegarków z powrotem z logo Seiko. Wiem, jestem pewnie osamotniony w tej opinii, no ale cóż. Raz na jakiś czas puszczam sobie ten filmik. https://www.youtube.com/watch?v=eoMcXxMsDt8 Edyta: Cos mi w tym filmie nie grało, bo pamiętam go sprzed lat, zanim rozpocząłem zabawę z moją kolekcją GSów. Spryciule z tych marketingowców w Seiko, nie ma co...skasowali oryginalne wideo, edytowali kilka scen i wrzucili na nowo, haha. Pytanie za 100 punktów, czym się różni ten film powyżej, od tego, który dodałem w edycji. Bonusowo czekolada dla tego, kto wypunktuje wszystkie edytowane sceny Dobrze, że ten filmik sobie kiedyś zgrałem z youtube na dysk, jednak moja przezorność czasami się przydaje. https://youtu.be/Rvmt9HYSWWo
-
Noodles, bo to jest stary model, który tłuką od lat w niezmienionej formie, stąd taki bezel a nie inny. Szafir tam akurat jest, nie widziałem GSa z hardlexem. Tam masz się cieszyć, że to SD, ten model powstał, kiedy w/w mechanizm nie miał jeszcze aż tak rozwiniętej serii GS jak dzisiaj. Dlatego też i cenowo jest to najtańszy diver od GS. Mi bezel nie przeszkadza, w tym modelu najbardziej mnie boli to, jak potraktowano wskaźnik rezerwy chodu...poszli po bandzie w tym modelu, bo w Spring Drive masz generalnie dwie linie (nie mówię teraz o rodzaju zegarków, tylko o tym wskaźniku), jedna, która ma nadrukowany wskaźnik i jest wyraźnie tansza i brzydsza, oraz druga, która ma takie wgłębienie i piękny efekt daje, jest wyraźnie droższa. Mimo wszystko, ta druga wersja w serii tych eleganckich zegarków nadal jest tańsza, niź ten diver, stąd mogliby się pokusić o takie rozwiązanie. Szkoda, że nie produkują już SBGX115/117 - to były przepiękne divery od GS i nic, że kwarce, ale moim zdaniem najładniejsze w tej kategorii od GS. Jeśli wznowią tę serię, to kupię dwa od razu. :wub: https://www.youtube.com/watch?v=94B2obawaD4
-
Tak, muszę i chcę. To mój świadomy wybór, lupkami się brzydzę, bo w zegarkach są moim zdaniem niepotrzebne, szczególnie w ładnych zegarkach. Biały datownik jest mniej widoczny bez lupki, mniej więcej na poziomie Grand Seiko SD (nuras). Przeżyję, spokojnie :wub: Lupkowym skrytożercom mówię zdecydowanie nie.
-
Może chcą być jak Rolex...moim zdaniem, nie tędy droga. Szczerze, to wolę grawerowane koronki, jak kiedyś w SARXach, niż gołe, jak dziś, nawet w tych biedamasach zawyżonych cenowo. Podejrzewam, że wciśnięcie lupki było tańsze niż grawer i dodatkowy element w postaci ramki okienka na tarczy...smutne to, jak Seiko idzie w cyferki. I nie, że hejtuję firmę, ale nie lubię, kiedy goli się jeleni, bo tak to można nazwać, kiedy zegarki dwa razy gorsze jakościowo niż SARX019 sprzedaje się dwa razy drożej, bo marketing. O SDGM też mówił nie będę, po cichu wycofali, chyba stwierdzili, że za dobry zegarek w zbyt niskiej cenie. Było lepiej i chyba już nie będzie. Edyta: Hogg, jeśli masz większy budżet i szukasz czegoś z wyżej półki w diverach, zawsze masz tuńczyka na kwarcu, wszystko zależy od budżetu. Też miałem Sumo, mi koperta nie leżała zupełnie, ale doceniam ten zegarek.
-
Dzięki Mieszko, też tak uważam. Temu zegarkowi lupa była potrzebna, jak świni skrzydła. Zaburza tylko piękno i harmonię tarczy. Kol. Hogg, jest dużo zacnych opcji, które nie będą kundlami, za przeproszeniem, jak ten Samuraj. Możesz wciąż wyrwać nowego Monstera bez lupki, to naprawdę świetny zegarek - kiedyś uważałem za ohydny, po czym kupiłem i chyba z pięć razy myślałem o tym, by się go pozbyć, a dziś już wiem, że zostaje na całe życie. Jeśli portfel masz ciut ciut zasobniejszy, wciąż możesz kupić Sumo, które jest równie klockowate co Samuraj, większe i na 6R. Póki co, jeszcze go nie zepsuli. Żółwia raczej odradzam, ma specyficzną kopertę (mi się podoba,stąd mam aż trzy), ale to zdecydowanie nie jest zegarek wyjściowy, gdyż wykonanie jest mocno przeciętne. Bardzo je lubię, ale katuję w wodzie codziennie i się o nie nie martwię. Sumo jest delikatniejsze i bardziej eleganckie, zaś Monster...popatrz na fotki kol. Łysolka, to zrozumiesz. Niestety, ale Samuraj to już nie Samuraj, tylko jakiś mieszaniec, choć innym może to nie przeszkadzać - mi przeszkadza. Seiko ma całą masę fajnych diverów w podobnej cenie. Spójrz np. na kolegę Tomaliusza i jego sardynkę - zegar rewelacja, też mam z tej serii. Niczego nie udaje, jest oryginalny i nie do pomylenia. Cenowo podejrzewam, że nawet trochę mniej niż Samuraj.
-
Nowy Alpinist po operacji, już wypisany ze szpitala :wub:
-
Dobry wieczór. Do kolegi wyżej - ta analogia, którą jeden forumowicz przytoczył, jest akurat bardzo trafna. Kto tu niby jest hejterem Seiko? Ja? Noodles? Może Burns? Popytaj nas, to zobaczysz, większy obraz całości. Zegarków Seiko mam kilkanaście, plus 4 Grand Seiko. Same GSy to więcej niż moja łączna liczba "Szwajcarów" w kolekcji. Tak więc nie mów, że ktoś tutaj jest hejterem, ponieważ patrz krytycznym okiem na to, co wyczynia jego ukochana manufaktura. Ja Seiko kocham, ale jak się pluje komuś w twarz, to nie można mówić, że deszcz pada, tylko trzeba krytykować otwarcie. Nowy Samuraj jest do d*py, nie tylko ze względu na kopertę, ale np. ze względu na to, że to teraz hybryda, dajmy wskazówki z monstera, zróbmy wersję padi, jak w żółwiu i wielu innych, bo się sprzeda, dajmy Monsterowi lupkę, może pomyslą, że to Rolex, itd, itp. O kontroli jakości pisał nie będę, bo ta też poleciała na łeb na szyję. Fajnie, że koledzy kupują biedamasy, tylko co z tego, że moje dwa miały felery jak w tanich zegarkach pokroju żółwia. Spójrz na temat MM, Noodles jest znacznie mniej krytyczny w stosunku do tej firmy, niż ja, co nie oznacza, że nie jest jej fanem. To nie Apple, gdzie masz wyznawców, którzy wszystko łykną, jak tzw. młode pelikany. A tak wracając do tematu, dotarł mikro torch dzisiaj i przed chwilą zabawiłem się z nowym Alpinistem. Teraz można z nim iść do ludzi! Po zdjęciu Rolexkupy zegarek wygląda znaaaacznie lepiej, normalnie chyba się zakochałem :wub: Cała operacja wraz z czyszczeniem pozostałości po kleju, to jakieś 5 minut. Teraz cieszy jeszcze bardziej, a lupka tam, gdzie jej miejsce, czyli w śmietniku. Szkoda, że zamiast niej, nie machnęli ramki datownika w tym samym kolorze, co 20bar, wtedy byłaby totalna petarda.
-
Z centrowaniem widziałem gorsze egzemplarze. Moje żółwie mają akurat inny problem, jako, że są to zegarki, które zawsze idą ze mną w ocean, a mieszkam praktycznie na wybrzeżu. Woda tutaj jest mega zasolona i mimo, że rdza nie wchodzi, to bezele zaczynają się niszczyć, szczególnie w Blue Lagoon, którym uderzyłem o skałę podczas free divingu, kiedy fala mnie poniosła. Choć jak na moje warunki, to te zegarki całkiem dobrze się trzymają. Trident od Warda (taki "Szwajcar") zaczął rdzewieć po pół roku, aż się go pozbyłem w cholerę (i tak, myję zegarki po pobycie w oceanie). Generalnie, w żółwiach średnio mnie interesuje spasowanie elementów, to tanie toolwatche. Bardziej mnie irytuje, że biedamasy to ta sama jakość i loteria, a cena, jak za zboże.
-
Niech Seiko jeszcze więcej fabów przeniesie do Chin, co będzie dla nich bardziej po taniości. Poprzenosili fabryki, jakość w dół, a ceny w górę. Może to taka edycja specjalna dla inteligentnych inaczej...aż z ciekawości posprawdzałem u siebie, bo faktycznie można przeoczyć, a w sumie nigdy się w detale nie zagłębiałem w tego typu zegarkach - to moje woły robocze od paru lat, nie cackam się z nimi i chyba tylko raz patrzyłem na dekiel, kiedy sprawdzałem numery limitacji i to na cyferkach się wtedy skupiałem. W sumie to gość ma bardzo wyjątkową edycję specjalną, ciekawe jak duża partia poszła w świat :D U mnie baboli nie ma.
-
Dobry wieczór, choć zdjęcie robiłem rano. W oczekiwaniu na mikro torch'a, chwilowo muszę maskować tę ułomność nowego Alpinista. Robiłem kawę i jakoś tak wyszło Btw. do kolegi wyżej - cała ta reedycja Samuraja, od kiedy zaczęli robić je z części od innych modeli, jest o kant wiadomo czego. Totalna beznadzieja i brak pomysłu - mogli już zostać przy oryginalnym pomyśle. Fajnie, jakby wypuścili oryginalnego Stargate w bieli, brałbym jak Reksio golonkę.
-
Gramy sobie
-
W tych nowościach to akurat nic ciekawego nie ma, a cała ta limitowana seria jest moim zdaniem beznadziejna. Nie oznacza to, że wszyscy muszą moje zdanie podzielać, w szczególności ludzie, którzy nigdy wczesniej nie mieli do czynienia z tą marką. A co do marki i jakości, to akurat jest Lexus. Dla mnie np. taki Rolex jest pod kątem jakości wykonania daleko w tyle za Grand Seiko i osobiście uważam większość "Szwajcarów" (ale nie wszystkie) za gorsze jakościowo zegarki, no ale co kto lubi. Dzisiaj mój nie Lexus, tylko taki tam przeciętny Hi-Beat. Od pooopy strony, bo takie mam dziś widzimisię.
-
Dzień dobry, dzisiaj tak.
-
Oni co roku mają jakieś rocznice - na początku to jeszcze jakoś wyglądało, ale teraz to już nawet śmieszne nie jest...fajnie jak robią jakiś okolicznościowy model, ale kiedy na siłę co roku wymyślają jakieś pierdoły, to człowiekowi to po prostu powszednieje... Seiko z wyższej półki - możesz zamówić w Warszawie, możesz też zamówić bezpośrednio z butików w Londynie i Paryżu. Takie modele widziałem też na wielu lotniskach, w tym, w Sztokholmie i Helsinkach. P.S. Loty po Europie masz tanie jak barszcz, na Twoim miejscu poleciałbym do Londynu na przykład i przymierzył. Na tego MM więcej nie spojrzysz... Jeśli chcesz opcję budżetową, tak jak wspomniałem w innym wątku - możesz kupić SBDN. Prawilny, ma imię i nazwisko, a nie jakąś ksywę X Pro (brzmi jak jakieś badziewne krzesło gejmingowe dla gimbazy ) Jeśli chcesz Seiko z wyższej półki, ale nie przeszkadza Ci kwarc, to zawsze możesz zwrócić się w kierunku takich modeli, jak np. SBGX115, na którego sam od dłuższego czasu poluję, czy też SBGX117, który jest jego czarną odmianą. Znacznie łatwiej będzie Ci dorwać SBGX335, który - jeśli Ci nie przeszkadza (mi bardzo) brak logo Seiko, można wyrwać taniej. To z tej tańszej, wyższej półki Seiko. Później masz SBGA229, który jest tańszym, stalowym bratem proponowanego przeze mnie wcześniej SBGA231. Naprawdę, bilet do Londynu podejrzewam, że kosztuje grosze, a gwarantuję, że zmienisz swoje postrzeganie o tej firmie. Ten przereklamowany MM nie jest nawet w samym Seiko z wyższej półki, gdyż masz już serię LX...Jeszcze raz powtórzę, masz butik w Londynie, prosto tam dojechać z lotniska, wiem bo kiedyś w UK mieszkałem. Tymczasem w temacie Seiko, cieszy. 24h test start-stop wraz z bratem 017 i o dziwo, praktycznie ledwo co noszony, a dokładność wyższa. 017 ma 6sek. na dobę, ten ma 2sek. Zaskoczenie całkiem miłe.
-
Nocne igraszki monstera z sardynką. Strach pomyśleć, co by się z tego mariażu wykluło.
-
Kup SBDN. Zresztą sam się zastanawiam, choć kiedyś kijem bym nie tknął. Automat przerobiłem, ale puszka do mnie gada, chociażby ze względu na zastosowane szkło no i ogólnie, uważam, że jest ciekawsza. W sumie nigdy się nie uzewnętrzniałem z tym, co mną kierowało podczas zakupu i pozbywania się SBDXa, ale jeśli mam być szczery, to po paru miesiącach uznałem, że jest on po prostu...nudny. Dziadkowy taki, w sensie, że jest i tyle. Ma nie ruszać, żeby przypadkiem zawału nie dostać. Patrząc na to, co robi Seiko, to na Twoim miejscu, albo poszedłbym w SBDN, albo starszą wersję tego SBDX, albo po prostu doinwestował w SBGA231. Tam będziesz miał pewność, że feleru nie ma, a i zegar ciekawszy niż ten MM.
-
Hejka Vitriol, trochę czasu upłynęło od naszej ostatniej rozmowy - dostaliśmy zapasowy generator Diesla i nowe panele słoneczne, które niestety w grudniu zostały zniszczone. Prąd jest nadal reglamentowany, generatory dają od 6pm do 6am Tego red Alpinista to ja kiedyś bardzo chciałem kupić, nawet swego czasu licytowałem aukcję od jakiegoś Włocha. Niestety, one są jak yeti teraz i znaleźć NOS to już niezwykle trudno. Stąd jak nic innego, cieszy mnie ta reedycja Seiko, gdyż po prostu był niedobór starych Alpinistów w innych odsłonach niż 017. Im dłużej patrzę na te czerwone akcenty, tym bardziej mi się podoba. Niebawem będę robił zdjęcia makro i chyba strzelę reckę porównawczą do 017, bo jest kilka detali które rzuciły mi się w oko, np. trochę inny sposób nałożenia lumy. Generalnie, zegarek świetny, choć w mojej opinii zwiększona cena jest nieuzasadniona. Wiem, większa rezerwa, ale to nie zmienia faktu, że pojechali trochę po bandzie z podwyżką. Choć i tak w porównaniu do innych nowych zegarków na 6R, to nowy Alpinist jest okazją :D Jeśli chodzi o stosunek ceny do tego, co zegarek oferuje, to z tych dwóch zakupów, bardziej jestem zadowolony z tuńczyka, vel sardynki, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.
-
To zwróć. Nowy MM nie powinien tak wyglądać. Nie mam już co prawda swojego, ale na pewno nie wyglądał on tak, jak ten Twój. Ta ręczna robótka, to chyba jakiś Chińczyk z Wuhan w ciężkim stanie nakładał. Zwracaj i kup gdzie indziej, chyba, że Ci to nie przeszkadza.
-
Bardzo słabo to wygląda. Indeks na 2 też jakby lada moment miał wybuchnąć. Jeśli masz możliwość (bo to używka?) to ja bym na Twoim miejscu zwrócił. W dłuższej perspektywie czasu będzie Cię to irytowało...miałem tak samo z biedamasem, z tym, że ja kupiłem nówkę - poza krzywymi indeksami, luma na jednym z ineksów wylewała się (była krzywo nałożona). Dla mnie, w zegarkach powyżej pewnej kwoty liczą się detale i mnie by to denerwowało.
-
Nowe nabytki japońskie - chwalimy się tym, co udało nam się upolować
emiel odpowiedział diesel → na temat → ZEGARKI JAPOŃSKIE
Hejka Tomaliusz, no jakoś ten Twój szarak skłonił mnie do spojrzenia na tę serię od Seiko - wiesz, od jakiegoś czasu mdliło mnie jak widziałem katalogi z nowymi wypustami - nic ciekawego, ciągle tłuczenie żółwi (nic do nich nie mam, pocieszne stworzenia, sam opiekuję się trzema), na zmianę z kiepskimi, beznamiętnymi biedamasami z 6R i wciskanie ich jako coś ekskluzywnego. Jeśli wychodziło cokolwiek, co mogło przykuć moją uwagę, to z reguły coś tam popsuto (vide nowe Monstery). Ten sam problem mam z Grand Seiko, gdzie od dłuższego czasu nic mnie nie zainteresowało (come on, Godzilla?co to k, ma być? W Seiko to rozumiem, ale w GS taka maniana). No dobra, niebieski snowflake przykuł moją uwagę na dłużej i prawdopodobnie będzie moim piątym GSem (tytanowego sprzedałem), ale wciąż się waham, bo koperta nie ta (mam fioła na punkcie kopert od 44GS). No ale jak zacząłeś wrzucać zdjęcia Twojej szarej sardyny, to mój stosunek do solarów/kwarców trochę zmiękł, wcześniej krzywiłem się na nie, no ale skoro w automatach Seiko posucha i bida z nyndzą, to trzeba się jakoś ratować. Wybrałem ten, a nie inny model, z racji oryginalnego podejścia - raz, że mocno on nawiązuje do pewnego starego modelu, który mi się podobał, a dwa, wygląda inaczej niż większość tego, co Seiko ostatnio klepie. Trochę się obawiałem wielkości, ale niepotrzebnie. Jest wygodniejszy niż żółwie no i cieszy - nie myślałem, że mnie jakiś solar będzie tak radował. No i fakt, że prawie nikt takiego nie nosi, w moich okolicach Seiko i G-shocki królują, ale Seiko to głównie żółwie - mojego modelu jeszcze u nikogo na żywo nie widziałem. Ta seria ulicznic "streets" jest mocno niedoceniana, a szczerze mówiąc, to są dużo lepsze, bardziej funkcjonalne i przede wszystkim ciekawsze zegarki, niż tak mocno reklamowane nowe piątki. Co do nowego Alpinista - miłość kwitnie mocno, te czerwone akcenty na czarnej tarczy przypominają mi jednego GSa, którego miałem swego czasu kupić. Lupka idzie pod ogień, po prostu zaburza mi całą tarczę - nienawidzę tego rozwiązania i stąd Rolexy (choć nie jest to jedyna przyczyna) u mnie odpadają już na starcie. Jak będę stary, to nie będę patrzył w datownik zegarka. Szkoda, że kosztem tej beznadziejnej Rolexkupy, zrezygnowano z grawerowanej koronki. Jakoś tak łyso bez tego detalu. -
Dobry wieczór, dzisiaj tak
-
Mojemu kochanemu Alpkowi urodził się braciszek.
