Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

emiel

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    545
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez emiel

  1. Graty MM, też swego czasu miałem, niestety miłość szybko między nami wygasła. Btw. co to za model w kolekcji, po lewej obok Citizena? Też jakiś Citek? Limit Seiko na ten rok wyczerpany, wątpię by mnie czymś zaskoczyli na tyle, bym tego zapragnął. Miała być kremówka, ale po dłuższym namyśle i fakcie, iż kremówkowy GS, którego dałem żonie pokazał, iż wolę bardziej praktyczne kolory, szczególnie w pełnym słońcu, czarnuch będzie robił robotę. No i fakt, że nie miałem zbyt wiele zegarków z czarnymi tarczami (jeden Monster 2gen.) sprawił, iż zakupiłem dwa zegarki z czarnymi tarczami. Jestem ukontentowany, tutaj fotka jeszcze przed wyrzuceniem bransolety do śmieci. W przyszłym tygodniu zajmę się lupką, jak tylko dorwę mikro torchlight (nie będę przecież używał dużej opalarki).
  2. Przystawka to wina kol. tomaliusz, który strzelał zdjęciami swojej sardynki, vel. Ulicznicy, jeśli używać nomenklatury Seiko. I tak, jak cholernie mi się jego sardynka, vel ulicznica podobała w kwestii kolorystycznej, tak już nie mogłem zdzierżyć faktu, że patrząc na ten zegarek, miałem wrażenie, iż SKX odbył stosunek seksualny z żółwiem, a obok przepływał tuńczyk. Nie lubię randomowego wkładania części do zegarków, jak chociażby w nowych odsłonach samuraja i wielu innych. No ale ulicznica całkiem mi się podobała, więc przejrzałem cały katalog alfonsa Seiko i wybrałem tę córę Koryntu, która wpadła mi w oko najbardziej. Okazała się nią ta oto przystawka, która cieszy mą michę nieziemsko. Oto i moja sardyncia - strasznie podobają mi się te idenksy, wskazówki, tarcza taka niby czarna, ale chropowata no i bezel surowy, acz moim zdaniem ładny. Dobra sardynka nie jest zła i moim zdaniem lepsza od tuńczyka, gdyż małe rybki mają w sobie mniej rtęci, a duże rybki więcej. To tyle tytułem przystawki.
  3. Upolowałem dwa, bo Seiko lubią parami chodzić. Zaś tak całkiem poważnie - długi czas miałem na Seiko focha, kupowałem zegarki różne, tylko nie od tego producenta, bo nastąpiło zmęczenie materiału (to raz), i przegięcie pały z felernym biedamasem, który był de facto ostatnim zegarkiem Seiko, który kupiłem (i dość szybko zwróciłem). Czas płynął jak woda w Wiśle, Odrze czy tam innym oceanie, Seiko wypluwa coraz to inne kolorki dla dzieci większych i mniejszych, radośnie podwyższając ceny gdzie tylko się da...przychodzi taki moment, że zaczyna mi się podobać jeden zegarek, ale to było za mało, by się przemóc i złożyć zamówienie. No to nagle zakochałem się w kolejnym i tutaj już nie było zmiłuj. Zadzwoniłem do AD, zapytałem czy mają na stanie obydwa modele (ten wczesniejszy chodził za mną od pół roku), okazało się że mieli, tak więc bez chwili zastanowienia, z uśmiechem na ustach zamówiłem. Jako, że mieszkam daleko od cywilizacji, w kraju gdzie generalnie poczta działa sprawnie, acz powoli - czekałem ponad tydzień, aż przesyłka dotrze. No i dzisiaj dotarła. Główny sprawca w większym pudełku, a w mniejszym tzw. przystawka. Co ciekawe, to ta przystawka skradła me serce i mam ją na łapie w momencie, kiedy piszę tego posta.
  4. Plastik is fantastik, rzadko noszę, ale dzisiaj jakoś tak przypadkiem się założył.
  5. Ma rację. Rzadko coś piszę na forum z racji braku czasu, ale faktycznie od wczoraj zmieniłeś diametralnie ton wypowiedzi i było tutaj już kilku takich ludzi, którzy weszli by szukać poklasku i zamieszania na forum. Kol. Burns potrafi być mocno dosadny, czemu często dawał wyraz w dyskusjach czy to ze mną, czy z innymi forumowiczami. Jeśli masz tak wybredne podniebienie, kup sobie Grand Seiko i nie marudź, przy okazji zaśmiecając wątek. Tak btw. to forum Seiko, a nie Chińczyków/Szwajcarów (tak, do ETY piję). Więc tak, by temat naprostować i wrócić na właściwe tory, dziś dzień rozpoczynam z SARXem, dawno go nie nosiłem - jeden z tych zegarków, który przypomina mi, że firma nie tylko potrafiła, ale też chciała. Btw. Kremówka Alpinista kusi, bo w sumie to i tak sam bym się postarał o zdjęcie Rolexupy, która jest tam potrzebna jak świni siodło, no ale X to już niczym nie da się przykryć, no chyba, że na chwilę sekundnikiem, jak to sprytnie na zdjęciu uchwycił Burns. Szkoda tylko, że trwa to chwilę, a później dalej wk... :D Ten X no po prostu tam nie pasuje i tyle. Tak samo dziwna czcionka 20bar. No ale to tylko moje czepianie się.
  6. Nie jest tajemnicą, iż Seiko poleciało mocno w dół z jakością i mocno w górę z cenami. W Orisie, Seastarze i GSie bezele centrują idealnie. Przynajmniej w moich Dodam jeszcze, że Seastar kosztował o jakieś 400 dolców mniej niż biedamas od Seiko, którego miałem nieprzyjemność posiadać. W temacie tanich diverów (do 1000 USD) Seiko nie ma czego już szukać, mogą wypluwać coraz to nowe wersje kolorystyczne, ale nie zmienia to faktu, że to już nie jest firma, którą bym polecił. Poza biedamasem, w każdym moim żółwiu (a mam trzy) coś nie do końca było spasowane. To już taki Kamasu (nota bene, mój następny zakup), bije te pseudodivery od Seiko w cenach z kosmosu. Nawiasem mówiąc, to cena, która widniała ostatnio z tym magicznym rabatem, który tu ktoś wrzucił na forum, to powinna być cena wyjściowa, z której powinni zjeżdżać, bo trochę im się w główkach poprzewracało I nie, nie hejtuję Seiko, bo mam ich dość sporą kolekcję. Po prostu patrzę na to wszystko bez różowych okularów. Zegarki Seiko sprzed paru lat, a obecne wypusty, to jak sufit i podłoga.
  7. emiel

    Orient

    Dorzucam się z mandaryną, wieczór i aż żal ściągać do spania.
  8. emiel

    Moje japońskie trio

    Miałem napisać coś wieczorem, ale skończyło się na fotkach, a że nie chciałem tak bez paru słów wyjaśnienia, to robię to teraz przy kawie. Nie udzielałem się w tym temacie od dwóch lat i miałem ku temu bardzo istotny powód – mianowicie, moja trójca japońska nie jest wybierana pod wpływem chwili. To raczej dłuższe przemyślenia co zaprezentować w tym temacie, a co z mojej kolekcji pozostawić poza podium. Nie bez przyczyny, dwa z dzisiaj prezentowanych zegarków, były na tej liście, kiedy ostatnio tu pisałem. Wyleciał żółw, gdyż Seiko mnie już irytuje swoją beznadziejną kontrolą jakości, która mocno trapi modele z niższej i średniej półki cenowej. Zacznę może od dwójki, która pozostaje niezmiennie w topie, czyli Grand Seiko SBGJ021 oraz Seiko SARB017. Dlaczego ja? Zapytał GS. Masz ich przecież tyle, a ciągle wybierasz tego „pedalskiego” (jak to określił pewien forumowicz). Cóż, SBGJ021 to zegarek, który autentycznie kupiłem bez zastanowienia – zobaczyłem, wyjąłem portfel i kupiłem. Miłość od pierwszego wejrzenia i mój absolutny numer 1 w całej zegarkowej kolekcji (włączając w to nie tylko azjatycką brać). Za co ten zegarek kocham i czemu pozostaje w trójcy? Mógłbym o tym długo rozprawiać, a czekają kolejne dwa zacne modele do krótkiego opisania i wyjaśnienia przyczyn ichniego pojawienia się na liście. Więc odpowiem krótko – poza bezgraniczną miłością do tego modelu, to jakość wykonania (ale to mogę przecież powiedzieć o wszystkich GSach w mojej kolekcji, więc się nie liczy) – 021 urzekł mnie zarówno kolorem tarczy (który się zmienia), jak i tym magicznym efektem, który można na niej zaobserwować. To, co widać na zdjęciach makro, jest widoczne gołym okiem w słoneczny dzień. Mijają lata, a ja potrafię jak głupi patrzeć w tę tarczę pół godziny, zapominając o bożym świecie. Dwa – rotor pod przeszklonym deklem. Zrobić takie cudo tylko za pomocą obróbki termicznej – czapki z głów! Z tych wszystkich ozdobnych rotorów limitek GSów ostatnich lat, ten był prawdopodobnie najtrudniejszy do wytworzenia. Jest też on powodem, dlaczego zdjąłem bransoletę – utrudniała mi w patrzeniu przez kolejne pół godziny na przeszklony dekiel. Ten zegarek zostaje na stałe w tym trio, tak jak i kolejny, który jest w trio od dawna. Mam tu na myśli Alpinistę (SARB 017), którego kupiłem jeszcze wcześniej niż zaczęła się moja przygoda z Grand Seiko. Poniekąd to ten zegarek mnie nakierował na japońszczyznę – zarówno jakością wykonania, jak i stosunkiem ceny do tejże jakości. Dlaczego ten model się tu znalazł i nie chce z tej listy zejść? Odpowiem od razu – on również w tej liście miejsce ma dożywotnio zaklepane. Kocham go i noszę równie często, co wcześniej wymieniony zegarek. Często na zmianę (noszę dużo brązowych ciuchów, więc zarówno SBGJ, jak i zielony Alpinista idealnie się komponują). Ale dlaczego ja? Zapytał zegarek. No więc dlatego, że ten model (jak i seria), pochodzi z zamierzchłych czasów, kiedy to Seiko stawiało na jakość (wystarczy popatrzeć co dzisiaj odwalają w seriach Prospex, Presage i chociażby najnowsze pseudo imitacje diverów SKX). Nie wiem jak dziś, ale SARB017, w czasie kiedy go kupowałem (bodajże 2016), kosztował poniżej 500USD. W tej cenie otrzymuje się przepiękny zegar z niebanalną tarczą i efektem sunburst, mechanizm 6R (dziś zarezerwowany dla przedziału cenowego 1000USD), diashock, szafirowe szkło, zakręcana i grawerowana koronka, plus 200 metrów wodoszczelności. Ten zegarek nurkował ze mną niejednokrotnie. Owszem, pasek to już legenda i wyznacznik jaki nie powinien być pasek zegarka, ale co tam – SARB017 to prawdziwy potwór, jeśli chodzi o zmiany pasków – do niego mam chyba najwięcej, zarówno skórek, jak i nato. Jeśli jest chłodniej, do ok.20 stopni – skórki idealne, jak przychodzi gorąca pora – wchodzą nato i perlony. Aha, no i jest kompas (z którego nigdy nie korzystałem, ALE JEST). To wszystko w jednym zegarku, poniżej 500 zielonych…no i jakość wykonania, linia SARB jest pod tym względem naprawdę udana, a ten model jest ukoronowaniem tejże serii. Dbałość o detale, jak datownik w negatywie, jak złota ramka, odpowiedni dobór wskazówek (co dzisiaj u Seiko nie jest już sprawą oczywistą), no i dyskretna luma, pięknie wkomponowana w całość. Tak, ten zegarek, to był najlepszy zakup w całej mojej zegarkowej manii. Możliwe, że zastrzegę sobie pochówek z dwoma czasomierzami w trumnie, na prawej łapie będzie właśnie Alpinista. Teraz czas na trzeci model w tym zespole i nie bez przyczyny, zostawiłem go na sam koniec. Raz, że dwa lata temu nie dawałem go w zestawieniu, więc jest świeżakiem na liście, a dwa, miałem tutaj największy ból głowy. Owszem, mógłbym wrzucić np. SBGA229, którego nabyłem drogą kupna i powiedzieć jak to fajnie pasuje do trio. A najlepiej to w ogóle, pierdzielnąć wszystkie moje japońskie zegarki, jak to niektórzy tu robią. Jednak z szacunku do autora tego wątku, który jest sam w sobie ciekawy – gdyż skłania do przemyśleń i ostrożnego podejścia do finalnych wyborów, tego nie zrobię. Tak naprawdę, to SARB mnie zainspirował do szukania czegoś głębiej – no, a samo Seiko zraziło swoimi wypustami z ostatnich lat na tyle, że divery tej firmy, szczególnie do 1000USD omijam z kijem w ręku. Ok, mam aż trzy żółwie, ale żaden się tutaj nie pojawi. Po długim namyśle i selekcji, zostały mi dwa typy: jeden, to Citizen, ale modelu nie pomnę, choć sam zegarek leży z innymi, ale ma 300 metrów wodoszczelności, zajedwabistą lumę i jest wygodny. Drugi zaś, to zwycięzca dzisiejszego tematu, który podjąłem i jest to niepozorny zegarek Orienta, który męczę od ponad roku i który wygryzł wszystko inne w kategorii nurasów. Tak, to mój poczciwy Orient Ray Raven 2 z pomarańczową tarczą. Okej, bransoleta była kiepska, ale i dużo droższe Seikacze mają równie badziewne. Nie ma szafiru? No dobra, ale cena tego cudeńka – jakieś 100USD, za zegarek z automatem, zakręcaną i sygnowaną koronką, przyzwoicie chodzącym bezelem i lumą świecącą jak psu genitalia? Biorę dziesięć! Do dziś nie mogę się nadziwić, jak ten niepozorny Orient zjada wszystkie divery Seiko na 4R bez popitki. Na raz. W cenie jednego żółwia z loterią spasowania elementów, można mieć trzy różne wersje kolorystyczne tego Raya – gdybym miał wybierać, wybrałbym jeszcze niebieską i czarną „ninja”. Uważam, że jest to lepszy deal, niż jeden żółw z krzywo wycentrowanym bezelem i potencjalnie krzywo ułożonymi indeksami. Tak, ten Orient to klasa sama w sobie i taki trochę przypominacz dla Seiko, czym ta firma niegdyś stała. Powiem tak – ten Ray, to mój ulubiony japoński diver i drugi ulubiony diver w ogóle w mojej kolekcji. Jeśli wziąć pod uwagę jego cenę, to zmiata wszystko i po Alpiniście jest to kolejny zegarek, który oferuje bardzo wiele, za bardzo niewiele… To tyle ode mnie, następny raz odezwę się pewnie znowu za parę lat, jak coś Raya strąci z tego zestawienia. Fajnie, jakbyście czasami przysiedli i trochę opisali dlaczego dane trzy zegarki się tutaj znalazły, a nie tylko fotograficzny onanizm całymi kolekcjami, czasami nawet nie tylko orientalnymi, z tego co zauważyłem pobieżnie przeglądając wątek.
  9. Bardzo długo nie wchodziłem na forum, dopiero niedawno kol. vitriol mnie przebudził, stąd spóźniony post - zakup z 13 grudnia ubiegłego roku, cieszy mocno po dziś dzień
  10. Nie będę zakładał nowego tematu, więc tutaj zapytam. Miał ktoś z Was do czynienia z Credorami? Dealer w JP ma dla mnie fajną okazję na starszy model (ale przepiękny) w Spring Drive, to bym zaspokoił swoją żądzę posiadania tego mechanizmu. Było chyba parę modeli na forum...warto się w to pchać? (zegar do mnie gada i to mocno).
  11. emiel

    Liczymy żółwie

    Żółw na bardzo fajnym pasku
  12. Perlonik na sarbiku. Daje radę. P.S. Ten pomarańczowy Monster na niebieskim pasku wygląda trochę dziwnie.
  13. Perlonik tchnął życie w poczciwego sarbika. Uzależniłem się od zmieniania pasków bardziej, niż od samych zegarków
  14. Mój pierwszy GS (SBGX009) znalazł nowego właściciela i od dzisiaj będzie radować jego serce i duszę. 9 godzin. Tyle wystarczyło, by znalazł się chętny Robi się miejsce na Spring Drive
  15. Dostałem dzisiaj whisky. Jako, że nie piję alkoholu od początku roku, to stwierdziłem, iż zrobię parę zdjęć, zanim wydam butelkę znajomemu
  16. emiel

    SBGJ021&whisky

    Grand Seiko i szkocka.
  17. emiel

    14

    Z albumu: SBGJ021&whisky

    © emiel

  18. emiel

    13

    Z albumu: SBGJ021&whisky

    © emiel

  19. emiel

    12

    Z albumu: SBGJ021&whisky

    © emiel

  20. emiel

    11

    Z albumu: SBGJ021&whisky

    © emiel

  21. emiel

    10

    Z albumu: SBGJ021&whisky

    © emiel

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.