Dołączam się. Niecały rok temu musiałem uśpić kotkę, która była u nas od urodzenia. Przeżycie nie do opisania. I nie wiem z czego to wynika ale to prawda, że często ludzie bardziej przeżywają odejście swoich ulubionych zwierząt jak bliskich rodziny. I wcale nie mówię, że to źle, po prostu tak jest. Człowiek umiera jednak często świadomie, a zwierzę jakby nie było to my świadomie zabijamy. Może stad się to bierze... Trzymajcie się. Współczuję.