Fota niestety nie z dzisiaj, ale chciałem się podzielić pewnymi przemyśleniami.
Od momentu zakupu praktycznie nie schodzi z nadgarstka - od grudnia mechanizm nawet się nie zatrzymał.
To co mnie w tym zegarku zdziwiło, to wygoda noszenia na bransolecie. Od początku spisywałem ją na straty: brak mikro, motylek, pcl, prawie się nie zwęża.
Szukałem alternatyw, nosiłem na paskach, przymierzałem się do gumy. A potem po prostu zacząłem na niej nosić zegarek.
Nie wiem o co dokładnie chodzi, ale szeroki motylek świetnie równoważy niemałą kopertę (41mm), a samą bransoletę udało mi się ustawić tak, że zegarek nie lata po nadgarstku, a gdy ręka puchnie to całość nie staje się za ciasna. Pewnie gorące letnie dni zweryfikują mój pogląd na sprawę, ale mam wrażenie, że ta bransoleta została zaprojektowana o wiele lepiej niż większość z nas zwykła uważać. Myślę, że dzięki bardzo szerokiemu motylkowi (który dodatkowo idealnie 'siadł' do kształtu mojego nadgarstka) oraz zwężeniu z 20 jedynie do 18 mm ten dosyć spory zegarek nie wędruje po nadgarstku.
Przesiadkę robiłem z DJ 36 oraz Seamastera 300 na bransolecie z mikro. O dziwo AT nosi mi się na ten moment najwygodniej.
Z perspektywy czasu może wybrałbym wariant 38mm, ale tylko jeśli rzeczywiście ma ona te 12-12.5 mm grubości (vs. 13.5 wariantu 41 mm).
Różne źródła podają różne wartości, a zegarki te mają inne mechanizmy więc różnica w grubości jest możliwa.
Drugą kwestią jest kolor tarczy. Kupując niebieską AT jeszcze nie wiedziałem, że będę nosił praktycznie tylko ten jeden zegarek i pozbędę się dużej części mojego zbioru.
Niebieski jest świetny i bardzo ciekawy, jest też bardzo uniwersalny (jak na kolorową tarczę). Mimo wszystko gdyby miał być to mój jedyny zegarek (a prawie, że jest) to na pewno przyjrzałbym się bliżej wersji z czarną tarczą.
P.S. na pasku też mu dobrze 🙂