Nie no, fizycznie hamulce oczywiście są, natomiast pierwsze hamowanie, nie tyle było zdziwieniem co szokiem. Ale też prawda jest taka, że latając tam na delegacje jeździłem w sumie po kilka tygodni 3 różnymi autami i dopiero Mustang miał akceptowalne dla mnie hamulce. Dodge dart - małe pierdzidełko, szkoda gadać. Beznadziejne plastiki, beznadziejny silnik, takie ot jeździdło. Buick już się jakoś zbierał, był dużo wygodniejszy i nawet nie najgorzej wykonany, ale jak wjechałem na autostradę i przyszło mi hamować z trochę większej prędkości to jak wspominałem, w pewnym momencie miałem prawie mokro. Dopiero jak zacząłem jeździć Mustangiem, to prowadziło się to jak europejskie auto. Inna sprawa, że auto miało niecałe 30 000 mil na liczniku, a z niektórych przełączników już odprysnęła farba. Ja wiem, że auto z wypożyczalni i ludzie nie dbają, natomiast już po 30k bym się tego nie spodziewał. Koleżanka z biura tam na miejscu, prywatnie jeździ Camaro, jedyne co wymieniła to właśnie hamulce, bo fabryczne to podobno również był dramat.