Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. A ja to pisałem dla ogólnej wiadomości, a nie konkretnie dla Ciebie, własnie z powodu tych ostatnich dyskusji.
  2. Wojskowy - Ordnance Department.
  3. To już jest Lepine Caliber V kotwiczny, czyli trochę wyżej w hierarchii... A śrubki widocznie zegarmistrz barwił każdą z osobna nad płomieniem lampki spirytusowej i mu to niezbyt równo wyszło.
  4. Bardzo popularny pod koniec XIX w. kaliber mechanizmu o wychwycie cylindrowym typu Lepine V, końcówka okresu kluczykowych cylindrów.
  5. Militarny nie wojak,,, hmm... jak facetowi pomalujesz twarz barwami wojennymi, to fakt ten z niego nie zrobi komandosa. A czy można by go nazwać facetem militarnym? Mechanizm o kształcie płyt i mostków bardzo popularnym w latach 30-tych (przykładowo AS 302) , produkowany przez któregoś z Ebauches, a stosowany i modyfikowany przez wiele firm, a takie zegarki wyglądały najczęściej tak:
  6. Remos to nie jest żadna manufaktura, tylko marka używana przez firmę W. Moser w latach 20-tych. Umieszczanie zdjęcia zegarka tylko od strony tarczy, bez zdjęcia mechanizmu i dekla. na forum miłośników zegarków, to ja zawsze traktuję jako prowokację, tym bardziej, że zegarek wygląda jak pasówka.
  7. Moim faworytem jest w takim przypadku drobiowa wątróbka i zanęta z suszona krwią. Wątróbkę wprawdzie też drobnica objada, ale starcza na dłużej niż robaki. Najpewniejsza jest tu faktycznie martwa rybka, ale moim zdaniem jest mniej łowna niż wątróbka. Martwą rybkę dajemy zawsze świeżo zabitą i najlepiej lekko zmiażdżoną,
  8. Mea culpa, oczywiście tołpyga.
  9. A propos amura nazywanego w USA asian carp, to tutaj można zobaczyć co on tam zrobił z rzekami: http://tinyurl.com/pqjqha6 Problem mają tym większy, że go nie jedzą, a wypuszczac już się nie da.
  10. Według mojej wiedzy przypon strzałowy stosuje się ze wzgledu na odległość wyrzutu zestawu, anie ze względu na rodzaj wody. Osobiście stosuję przypon strzałowy tylko do surfcastingu, bo tu inaczej się nie da, a na jeziorach i rzekach nie widzę takiej potrzeby, bo preferuję takie bardziej aktywne łowienie. Moim zdaniem łowienie na odległości wymagającej zastosowanie przyponu strzałowego uniemożliwia mi skuteczne podcięcie, czyli zestaw musi to być swojego rodzaju samołówką, a ja to wolę robić sam. Podczas łowienia (feeder) czasem kilkadziesiąt razy ściągam i wyrzucam zestaw ponownie, więc przy dużej odległości większość czasu spędziłbym na ściąganiu zestawu, a nie na łowieniu. Karpiarze mają tu swoje metody, ale mnie one nie interesują zbytnio, bo ryby które ja łowię, najczęściej przebywają bliżej brzegu niż dalej, a karpie zresztą też łowię jako przyłów na tych odległościach dla mnie normalnych. @Angelo, tak jak seiken napisał, nie musisz dla amura dawać innej specjalnej karmy, a tak prawdę mówiąc gdy na stawie jest dużo "zielska" to w ogóle nie musisz go dokarmiać. Jedynie to byś musiał po nim sprzątać nurkując w wodach "opanowanych" przez amury wielokrotnie widziałem powierzchnie ogołocone z roślin, a w zamian pokryte odchodami wielkości sporej kiełbasy.
  11. Czy daleko? To zależy na ile wędkarz oszacował inteligencję ryby (czemu jest to 1m akurat) Z moich obserwacji podwodnych wynika, że rybom nie przeszkadzają w żerowaniu kolory przedmiotów znajdujących się pod wodą, tym bardziej, że widzą kolory inaczej niż człowiek, ale za to jakikolwiek nienaturalny ruch tych przedmiotów powoduje natychmiast ucieczkę i ryby trzymają się z daleka. Wielokrotnie obserwowałem, leżąc bez ruchu na dnie, ryby które żerowały tuz przy mnie i nigdy im nie przeszkadzało, ze jestem kiepsko opalony i w kolorowych bokserkach, natomiast starczał lekki ruch ręką czy nogą i ryby znikały. Podobnie było gdy testowaliśmy obserwując pod wodą, kolory żyłek, przy łowieniu z gruntu. Kolor żyłki głównej nie miał żadnego znaczenia, jedynie jaskrawy kolor przyponu na którym wisi haczyk z przynętą miał negatywny wpływ, ale tez nie jakiś katastrofalny. Duży wpływ miały natomiast błędy w konstrukcji zestawu, typu "fruwające" rurki, pływająca żyłka itp.. Nie było to wprawdzie testowane na dużych karpiach, ale nie wydaje mi się żeby z nimi było tak bardzo inaczej. A to wszystko było na czystej i niezbyt głębokiej wodzie, przy bardzo dobrej widoczności, w Odrze szczególnie w głębszym miejscu, żeby zobaczyć kolor przyponu strzałowego ryba musiałaby go chyba wyciągnąć nad wodę.
  12. Wędkarze siedzą nad woda czytają Wiadomości Wędkarskie na głos, a ryby słuchają... Tak jak gdzieś już tu pisałem, na stawie kolegi ryby natychmiast podpływają do brzegu jak on podejdzie, ja podchodzę i nic, bo on je karmi, a ja nie. Ryby się uczą łatwo, zresztą tak jak każde inne zwierzęta, szczególnie te, które po złowieniu są wielokrotnie wypuszczane z powrotem do wody, między innymi dlatego karpie będzie coraz trudniej złowić bez specjalnych ceregieli. No, a zanęty to jest wielka gałąź wędkarstwa, nie da się tego opowiedzieć w skrócie, a bez zajęć praktycznych, bez podglądu jak to robią fachowcy nie jest łatwo zrobić dobrą zanętę, nawet gdy znamy jej skład. Jeżeli chodzi o zanęty "karpiowe" to jestem zielony więc nie będę się dalej wymądrzał, seiken na pewno coś podpowie.
  13. Dobre tez są gołębie odchody. Ktoś maluje przypon strzałowy (dł. ok. dwie wędki)? Po co, przecież on ma za zadanie wytrzymanie dużych przeciążeń przy bardzo dalekim wyrzucie, stosujemy go w zasadzie od ciężarka w stronę wędziska i nie ma on kontaktu z przynętą.
  14. Piękny i widać w dobrym stanie.
  15. Czy z tą folią to dobry pomysł to nie wiem, wszyscy znajomi którzy maja stawy wiedzą +/- co w swoim stawie mają, większość (stawy przydomowe) stara się mieć taką ilość ryb w stawie, żeby nie musieć dokarmiać, a ci co dokarmiają to sypią pszenicę albo kukurydzę "jak leci", jeden tylko ma wcześniej przygotowane (wysypane żwirem) miejsce.
  16. Jeżeli chodzi o karmę, to nie mam pojęcia, do zanęty, ja dodaję esencje smakowe/zapachowe podczas mieszania składników, może trzeba by podobnie.
  17. Jeżeli chodzi o karmę, to w zasadzie nie potrzeba nic "wydziwiać", ale z drugiej strony gdy przyzwyczaisz ryby do jakiegoś smaku, to tym łatwiej później o sukces przy zastosowaniu przynęty o takim smaku.
  18. Ja tam do octu wkładam jedynie ryby mniej wartościowe, niewielkie i ościste, ocet powoduje , ze ości stają się miękkie, ale mięso przy tym jest bardziej twarde. Pstrąg, dla mnie to taka ryba, że wystarczy trochę soli do smaku i już mamy rarytas, oczywiście pstrą dziki, nie z hodowli. Jedyny moim zdaniem ciekawy przepis dla pstrąga, to są pstrągowe zrazy. Pstrągi dzielimy na dzwonka i każde dzwonko owijamy spiralnie paskiem wędzonego boczku przekłuwając całość wykałaczką. Solimy, pieprzymy i smażymy na mocno rozgrzanej oliwie po jakieś 10 minut z każdej strony.
  19. Pstrągi w occie to moim zdaniem profanacja, ale marnować je oczywiście można: Oczyszczone pstrągi , ok. 1 kg, pokroić w dzwonka, posolić, a następnie obsmażyć z obydwu stron na ostrym ogniu. Oczyszczoną marchew i seler pokrajać w paski i gotować w małej ilości wody, dodać pieprz, liść laurowy, ziele angielskie i sól (do smaku). Gdy jarzyny będą miękkie, dodać sok z czterech cytryn i 2 cebule w plasterkach. Ryby ułożyć w słoju/kamiennym garnku i zalać gorącą marynatą, gdy ostygnie zamknąć. Do spożycia po ok, dwu tygodniach.
  20. Rzeczywiście karaś zwyczajny jest lepszy w smaku niż srebrzysty, ale to nie znaczy, że "japoniec" jest niesmaczny. A lin dla mnie to najsmaczniejsza ryba spokojnego żeru, ale tak w zasadzie staram się unikać podziału ryb według smaku, bo potrafię zrobić smaczne danie z każdej ryby, tyle że jedne ryby wystarczy posolić i już można smażyć, a inne to trzeba się trochę więcej wysilić. Okazy wyjątkowo duże ja również wypuszczam, chociaż tak jak pisałem wyżej, trochę wysiłku i z każdej ryby robimy smaczne danie. W ogóle jestem za tym, żeby wprowadzić wymiary ochronne dolne i górne dla ryb wymagających ochrony, a dolny wymiar powinien być taki, żeby pozwolić rybie na co najmniej dwukrotny udział w tarle.
  21. Oparcie i daszek, a do szczęścia nic już nie byłoby potrzebne...
  22. Polecam: 1. Karaś w panierce Oczyszczonego karasia pokroić na porcje, posolić i odstawić na 30 minut. Następnie poszczególne porcje obtoczyć w mące, maczać w lekko ubitym widelcem jajku i obsypać tartą bułką. Smażyć na rozgrzanym maśle, na złoty kolor. Masła nie żałować, bo ryba się zbyt przyrumieni tracąc na soczystości. 2. Karaś w cebuli Karasie ( ok. 1,5 kg) sprawić, umyć, nasolić i odstawić na 30 minut. W tym czasie do garnka (brytfanny) włożyć 2-3 łyżki masła, skrajane w talarki ze trzy duże cebule i je zeszklić. Dodać rybę i dusić pod przykryciem na małym ogniu aż będzie miękka. Ryby wyjąć na talerze i polać powstałym sosem z cebulą. 3. Karaś w śmietanie Karasie sprawić, opłukać, osolić i odstawić na 30 minut. Następnie oprószyć mąką i obsmażyć na silnie rozgrzanym tłuszczu. Następnie włożyć do garnka (brytfanny) dodać niewiele wody i kostkę przyprawy do zupy (maggi lub coś podobnego), dusić 20 do 30 min. Pod koniec wlać szklankę śmietany i mocno podgrzać. Podawać posypane koperkiem.
  23. Wędkarz wszedł do rybnego i woła: panie Stasiu dzisiaj łowiłem sandacze ma pan coś dla mnie? A sprzedawca na to, mam piękne sandacze, ale pańska żona dzwoniła przed chwilę i prosiła, żeby na dzisiaj były jednak karpie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.