Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Ja do octu pakuję tylko ryby które inaczej przyrządzone są mniej smaczne. A jesiotra próbowałem smażonego, ale nie smakował mi za bardzo, bo był ze stawu pasiony paszą i trudno było się pozbyć jej posmaku. Jesiotr to w zasadzie ryba niewędkarska, wiec jak dla mnie mało interesująca, kulinarnie również. A ostre sosy, czemu nie, ale preferuje jednak własnoręcznie sporządzone. Kupiłem w tym celu dość dawno temu suszone papryczki Jolokia, podobno 1 000 000 jednostek, jedna taka papryczka ok 20 mm długa dodana do 8 litrowego gara zupy spowodowała, że zupa dla sporej ilości gości była niejadalna...
  2. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    A ochroniarzy do pełnienia warty to przywieźli ze sobą czy zatrudnili miejscowych?
  3. W sprawie tej Cymy już się "męczysz" na forum pewnie z rok albo i więcej... Nie da się jej datować po numerze na werku, bo nie ma takich zestawienia dla tej firmy. Na moje oko są to lata 40-te.
  4. A niby dlaczego ja do lekarza nie chodzę? Pójdę to na bank wrócę chory... A najwięcej ludzi w Polsce choruje na zespół Munchausena, bo renta każdemu się przyda.
  5. Ogólnie tak, masz rację to jest pewnie to źródło różnicy, dodałbym jeszcze, że to co ja twierdzę dotyczy tylko zwykłych i zdrowych ludzi. Chorzy, sportowcy wyczynowi czy ekstremalni, osoby wykonujące prace wyczerpujące fizycznie itp. powinni jednak zwracać na swoje żywienie więcej uwagi niż ja, A ogólne badania okresowe warto robić zawsze, szczególnie gdy czas już nas posunął i mówi to ten, którego do lekarza musi ciągnąć para wołów.
  6. To jest nieprawda do napisałeś, tego nie podpowiada im organizm, a tylko jeden z jego elementów czyli mózg, a on bywa bardzo często oszukiwany i jest tendencyjny. Organizm bardzo szybko takiemu delikwentowi podpowiada, że nocne wyjadanie słodyczy nie jest dobre, bo zaczyna tyć i wystarczy tylko, że mózg przyjmie to do wiadomości, a potem tylko silna wola i po kłopocie. Sygnały organizmu są proste i oczywiste, tylko mózg musi je " czytać", tyję to znaczy, że powinienem mniej żreć, chudnę, to znaczy, że powianiem więcej jeść, a wyliczanki co ile i gdzie się zamienia, odkłada, wydala, ile ma kalorii czy jakiegoś indeksu, to jest własnie tylko oszukiwanie mózgu i motanie świadomości. Oczywiście, że trzeba mieć świadomość i do tego wolę silną, ale to jest moim zdaniem osiągalne dla każdego, a na pewno lepsze od stosowania się do prawd objawionych, które mogą ogólnie i być prawdziwe, ale w zastosowaniu szczególnym nie ma już takiej pewności.
  7. Coś w tym jest, tylko co to nawet stara Kwapiszewska nie wie.... Z każdym, mój organizm ma dokładnie gdzieś, co jest spalane pierwsze, co się odkłada i w jakiej postaci, a ja razem z nim. Mam ochotę zjeść pączka to go jem i tyle, a sprawdzanie w broszurce ile i co z tego paczka mi się spala, a ile odkłada, obrzydziłoby mi zwyczajnie jego jadzenie tak jak sprawdzanie ile kcal było mi dane pochłonąć przy tej operacji jedzenia pączka i tyle. Jem to co lubię bo to znaczy, że organizm nie ma nic przeciwko, dlatego jem z przyjemnością i za cholerę nie mam ochoty sobie tej przyjemności popsuć, przy pomocy stosowania się do jakiś prawd objawionych, które nie maja tak naprawdę żadnego znaczenia dla zdrowego człowieka. A jak człowiek jest chory, to powinien udać się do lekarza i stosować się do jego poleceń, a nie do jakiejś pisaniny szamanów od żywienia.
  8. Od setek tysięcy lat balans energetyczny to było zadanie organizmu i organizm robi to dalej, tyle tylko, że ludzie przestali "czytać" swój organizm, a wolą słuchać się tego co objawią im media masowe, im bardziej masowe tym lepiej. Pod warunkiem, że wiedze czerpiemy z tego co podpowiada nam organizm i życie, a nie broszurka propagandowa.
  9. Generalnie to trzeba wiedzieć, że te wszystkie kilogramy, które na nas "wiszą" to musieliśmy zjeść albo wypić, bo nic nie bierze się z nikąd. A w zasadzie to musieliśmy zjeść i wypić o wiele więcej, bo cześć z tego poszło na energetyczne zapotrzebowanie organizmu, a część zostało po prostu wydalone. A wtedy dopiero zaczniemy rozumieć o co tu biega...
  10. Czyli co, do ziemniaków na talerz dajemy 3 litry sosu i tłuszczu, czy jak bo nie rozumiem? Od jedzenia trzech posiłków dziennie w tym normalnych obiadów, czyli zupa, porcja ziemniaków z mięsem polana sosem czy tłuszczem i deser, nikt nie utył jeszcze. W każdym razie ci co im się zdaje, ze od tego utyli, to się okłamują i powinni sobie zapisywać na kartce wszystko co jedzą, a wieczorem sami się zdziwią...
  11. Wszystko zależy od tego co kto potrzebuje, gdy ktoś ma sporo swojego tłuszczu i jest przy tym mało aktywny fizycznie, to takie odżywianie się samymi ziemniakami na pewno by mu pomogło, ale jednak ja będę obstawał przy swoim, jeść najlepiej wszystko, tylko w odpowiednich ilościach...
  12. Pewnie idzie utuczyć się również samymi ziemniakami, chociaż na pewno jest trudno. Moja babcia w późnym wieku (tuż przed i po 90-tce) jadła już w zasadzie same ugotowane ziemniaki, bez żadnych dodatków i to sporo, a była jak to się kolokwialnie mówi "sucha". A badania krwi przeprowadzone w wieku 93 lat wykazały, że babcia miała wszystko w normie, żadnych niedoborów. No bo człowiek jest ogólnie niedoskonały, jak żyje jest niedoskonały bo może umrzeć, a jak umrze jest niedoskonały bo nie żyje.
  13. A co jest nie tak z tymi sosami i tłuszczem???
  14. Podobno, tyle że to są bzdury rozsiewane przez ekologistów mających na uwadze ochronę grzybów. Charakterystyczną cechą grzybów jest duża zawartość wody, od 80 do 90 %. Jednak sucha masa składa się głównie z białek. W skład wspomnianych białek wchodzą prawie wszystkie aminokwasy, w tym także egzogenne, które nie mogą być syntetyzowane w organizmie i muszą być dostarczane wraz z pożywieniem. To pozwala zaliczyć grzyby do bardzo ważnych produktów żywnościowych. Problem leży w tym, że większość tych białek jest trudno strawnych, ale ostatnie badania wskazują, że z tą trudno strawnością nie do końca jest tak jak uważano do tej pory. Węglowodany grzybów są lepiej przyswajane niż węglowodany roślin nasiennych. Jeśli mowa o tłuszczach, to wbrew pozorom jest ich w grzybach jadalnych całkiem sporo, bo 2-10%. Ich strawność jest wysoka i niemal nie różni się od strawności tłuszczów zwierzęcych.
  15. Taa... skąd tu czas znależć żeby pojechać na grzyby? No ale suszone to mam jeszcze z zeszłego roku.
  16. Jedne ryby saute, inne na głębokim tłuszczu, jeszcze inne w pełnej panierce, od wyboru do koloru, a miętus to specyficzna ryba, krewny dorsza, smaczny w każdej postaci, mnie najlepiej smakuje do smażenia opruszony lekko mąką podawany z dodatkiem papryki smażonej na boczku z cebulą. Nie będę tu wspominał o wątróbce miętusa, bo mi ślina cieknie na klawiaturę.
  17. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Chore tak, ale jak najbardziej normalne dla wielu zbierających. Na przykład sporo mnie znanych zbieraczy chodzi na gąski (zielonki, siwki) z grabkami "przekopując" nimi ściółkę, a grzyby wydobyte w ten sposób nie maja jeszcze normalnego koloru i wszystkie są prawie białe. Wszystkie, zarówno gąski, jak i muchomory, a zbierający pomimo że odróżnić wtedy trudno i tak grabią ściółkę, żeby samemu nazbierać a drugiemu nic nie zostawić. Jak dla mnie głupota totalna, ale każdy ma prawo do głupoty i nie trują się przecież zazwyczaj grzybiarze, którzy nie są pewni swojego zbioru, a własnie ci co są 100% pewni.
  18. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Ludzie nie trują się grzybami dlatego, że się znają , czy też nie znają na grzybach, a jedynie z pazerności i głupoty. Paradoksalnie ci co się na grzybach mniej znają, są bardziej ostrożni, w związku z czym mniej się mylą. Tak jak napisał Staruszek, grzybów naprawdę trujących jest niewiele i są one dość charakterystyczne, ale niektórzy pazerni zbieracze zbierają z chytrości grzyby tak małe (wykopują je czasem nawet nawet z pod ziemi), że wtedy bardzo łatwo o pomyłkę, nawet gdy ktoś jest wytrawnym znawcą, a wystarczy jeden mały trujący i po zawodach.
  19. Od zeszłego roku już nigdzie nie podlega ochronie.
  20. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Szmaciak gałęzisty, pychota szczególnie z jajkami.
  21. Dobrze że szmaciaka wykreślili z listy chronionych, a moim zdaniem najsmaczniejszy jest w jajecznicy, nadając jej niepowtarzalny smak.
  22. Ortoreksja, to jak się przesadza, tak małe dziecko to osobna sprawa i tu przesadzić się nie da w żadnym przypadku. Trzeba tylko pamiętać żeby w miarę dorastania dziecko było coraz bardziej przygotowywane do przejścia w objęcia normalnego świata, gdyż cale życie nie da się przeżyć pod parasolem mamy.
  23. Z tego co się orientuję, to nie ma takich danych opublikowanych przez firmę Lemania.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.