Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Rewelacyjna akcja... wypowiedzi dzieciarni jak zwykle bezcenne.
  2. Łuk, którego strzała potrafi przebić człowieka na wylot nawet z dużej odległości, mieści się w pokrowcu niewiele większym od teczki, a po wyjęciu z pokrowca przygotowuje się go do strzału kilkoma wprawnymi ruchami, są również celowniki optyczne i lasewowe do łuków...
  3. A co ja tam będę dyskutował z ustawodawcą, urzędasy dali cala przy kuszy, to chociaz z łukiem jest spokój i dobrze. Nigdy nie dyskutuję personalnie tylko zawsze z tym co kto napisał, a Ty napisałeś co następuję z czym byłem łaskaw się nie zgodzić i tyle. A to czy mnie ktoś popiera czy wręcz przeciwnie zupełnie mnie nie nakręca, dla mnie ważne są argumenty i kontrargumenty. Ja bawię się łukiem zupełnie amatorsko, bo mam zięcia który jest w czołówce łuczników bloczkowych w Polsce, więc czasem korzystam ze sprzętu który posiada, a ma całkiem bogatą kolekcję rożnych łuków...
  4. Ja tam nie widzę swojego ogona przy chwaleniu past polerskich, bo to nie mój interes , ale używam pasty polerskie profesjonalnie od ponad 30 lat, więc można przyjąć, że wiem co mówię. Obecnie rodzajów past jest taka ilość, że trudno ogarnąć wszystkie nawet profesjonaliście i wiele z nich jest naprawdę dobra, ale do amatorskiego polerowania kopert stalowych nie ma co poszukiwać wśród past do lakieru, czy aluminium (akurat pasta do chromu powinna być również dobra doi stali), stosowanych przy konserwacji samochodów, gdy mamy do dyspozycji tanie, bardzo dobre i wypróbowane przez lata pasty dedykowane do stali, używane przez jubilerów i zegarmistrzów. Taki wałek pasty, który przedstawiłem na zdjęciu, domowy amator przy odnawianiu powierzchni polerowanych kopert zegarkowych, może czasem nie zużyć do swojej śmierci.
  5. Napinać...hmm... Każda pasta polerska może często polerować materiały do których nie jest przeznaczona, jednak dobra pasta polerska ma skład fizyczny i chemiczny ułatwiający polerowanie jakiś konkretnych materiałów (uniwersalne, jak są do wszystkiego to są zazwyczaj do niczego), wiec nie rozumiem tych kombinacji alpejskich z pastami do polerowania aluminium itp, jak można bez problemu kupić sobie np. to: Po nałożeniu tej pasty na zwykłą szmatkę, uzyskamy szybko i bez problemu efekt odświeżenia powierzchni polerowanych, a gdy tą szmatkę zwilżymy przedtem lekko naftą, to będzie jeszcze szybciej i efektowniej.
  6. Jakby tu napisać, żeby nikogo nie urazić... hmm... jeden środek służy do polerowania lakieru, drugi do polerowania aluminium... co przeszkadza w używaniu środków polerskich przeznaczonych do stali? Gdy czytam tu na forum o tych wszystkich środkach zastępczych i nie chodzi tylko o polerowania, to aż mi się czasem odechciewa odpisywać, przecież czasy Słodowego już się dawno skończyły, teraz nie potrzeba strugać deski przy pomocy zmyślnie oprawionego noża kuchennego, bo są już ogólnie dostępne narzedzia stolarskie (przykład z kapelusza, żeby było dramatyczniej), więc zapomnijmy już może o ersatzach bo odpowiednie środki i narzędzia są w zasięgu reki każdego.
  7. Łuk pewnie kojarzy się Tobie z wygiętym patykiem i sznurkiem miedzy jego końcami, ale nawet nad klasycznym łukiem refleksyjnym kusza ma tylko taką przewagę, że potrafi przebić zbroję. Ale kto teraz chodzi w zbroi? Natomiast wyższa szkoła jazdy - łuki boczkowe to w Twoim pojęciu o łuku już się pewnie nie mieści. To jest też łuk:
  8. Gdy doprowadzimy do powstania na papierze warstwy powstałej z pokruszonych ziarenek ściernych i materiału obrabianego ( ten grafitowy kolor) to oczywiście, że taki papier zaczyna polerować, a nie ścierać, tyle tylko, że dla mnie to jest utrudnianie sobie pracy, którą można wykonać prościej. Jak się zaprę, to mogę przepolerować płaską powierzchnię nawet papierem o gradacji 800, ale zanim papier zacznie polerować minie dużo czasu, który jest w zasadzie zmarnowany. Do tego wszystkiego papier dobrze spełni swoje zadanie tylko na powierzchniach płaskich i w miarę łatwo dostępnych, A suma summarum tak naprawdę, to wprawne oko bez trudu odróżni polerowanie papierem od polerowania tarczą polerską,
  9. Efekt lustrzany to będzie dopiero po polerowaniu, do którego przygotowałeś dekiel. Właściwe polerowanie następuje dopiero wtedy, gdy ziarna pasty polerskiej się pokruszą i zmieszają z opiłkami materiału polerowanego (pasta ciemnieje), gdyż wtedy nie następuje już skrawanie powierzchni, a jedynie plastyczne jej wygładzanie (końcówka polerowania). Trudno jest osiągnąć taki sam efekt przy pomocy papieru ściernego nawet najmniejszej gradacji, ponieważ materiał ścierny jest tam mniej podatny na kruszenie, bo ziarna mają tu jednak za zadanie ścierać nie polerować.
  10. A broń cięciwowa w postaci łuku? Strzelałem z łuku, którym bez problemu można by zabić słonia, inna sprawa, że jeszcze trzeba by trafić w punkt...
  11. Tak jak strzelanie z pistoletu to jeszcze nie morderstwo, bo trzeba jeszcze trafić do celu, tak i tarcie po kopercie ściereczką to jeszcze nie polerowanie...
  12. A propos diety, wprawdzie 2012 ale może jeszcze ktoś nie oglądał, a inni sobie przypomną:
  13. Eee... tam, tak jak już tu wielokrotnie pisałem, mnie na życiu nie zależy, mogę żyć nawet 300 lat.
  14. Dla mnie to jest nowomowa, to co jem jak nazwa wskazuje to jest jedzenie, a dieta od zawsze kojarzy mi się ze szpitalem i z specjalnym jedzeniem zapisywanym choremu przez lekarza.
  15. A ja zjadłem trzy i na wagę, szukam tych kalorii i szukam, a waga jak na złość pokazuje tylko kg, które na dodatek są takie same jak przed zjedzeniem pączków. Zgodnie z teoriami które nakazują zamianę tego na tamte, bo coś jest lepsze, a coś gorsze, należy stosować dietę wysoko coś tam, bo coś tam szkodzi, a coś inne nie. Mnie już na samo słowo dieta odechciewa się jeść. Natura stworzyła człowieka jako zwierze wszystkożerne i to ona ma rację, byle tylko jak najmniej odchodzić od jedzenia naturalnego w kierunku wysoko przetworzonego, bo tendencja w przemyśle spożywczym jest obecnie na przerabianie naturalnych składników na ścierwo. Praktyka wykazuje, że organizm ze wszystkim da sobie radę, byle tylko go nie przeciążać. Ale powiało patosem, szkoda ze to są teksty wycięte żywcem z broszurki agitacyjnej.
  16. Jak tesciowa nie przekonała Ciebie do siebie przy pomocy pasztetu z królika, to d*pa z niej a nie kucharka. Dawniej jedzono bobra, ale to było bardzo dawno temu, nutria to coś podobnego, smak specyficzny, mięso delikatniejsze od królika, tłuszcz niesmaczny (trzeba dokładnie obrać). Futra obecnie nie są w modzie to i o mięso z nutrii trudno.
  17. Najsmaczniejszy pasztet jaki jadłem był z nutrii, nawet pasztet z zająca się musiał schować. Najczęściej natomiast obecnie jem pasztety z królika. Wyroby paszteto podobne... hmm... po co o tym wspominać...
  18. Widocznie suczka żony miała szczęście, albo odpowiednie umiejętności. Kości kurczaka "mieliła" na proszek.
  19. Niedługo to jedzenie będzie produkowane podobnie do frytek, trochę oryginalnej substancji do smaku, a reszta to papka "roślinna" plus polepszacze i poganiacze apetytu.
  20. To nie jest takie proste, sporej grupie ludzi brakuje kasy na podstawowe potrzeby, jednym bo jest ona trudniejsza do zarobienia niż w minionym okresie i nie dają rady, innym brakuje bo chcą więcej niż mogą i kopią sobie grób przy pomocy kredytów, jeszcze inni nie maja bo nie chcą (ci leniwi) itd. itp. A tych co brakuje im kasy na swoje wygórowane potrzeby, też nie idzie zaszufladkować do jednej szuflady, ale akurat nie takich miałem na myśli mówiąc o braku kasy.
  21. Czasy kiedy to snopowiązałką brakowało sznurka, już dawno minęły, teraz wszystko jest... hmm... jednak chyba nie wszystko, ludziom przecież brakuje kasy.
  22. No proszę jaki jestem jednak zapóźniony w rozwoju, ale na swoją obronę mam to, że stary jestem i dawno nic nie wędziłem.
  23. Nie pisałem, że nie wolno, w pończosze można wędzić wszystko, ale zazwyczaj nie potrzeba, wiele produktów się rozlatuje szczególnie pod wpływem gorącego dymu i tu pończocha jest wręcz konieczna, chociaż jest też wiele innych sposobów, jak np, wędzenie na sicie itp. Wiele zależy od tego jaką wędzarnią dysponujemy, czy to jest zwykła beczka czy też profesjonalna wędzarnia szafkowa. Osobiście miałem zawsze wędzarnie własnej roboty, również takie ze starej beczki, a najlepsza jaka miałem była ze starej wysokiej lodówki z dolną zamrażarką, ale widziałem tez wędzarnię murowaną wielkości sporego pokoju, gdzie moje metody wędzenia byłyby zupełnie nie przydatne, tak jak również ich metody nie były przydatne mnie. PS Nie ma podróbek czegoś co nie istnieje, a sznurek czy pończocha specjalne do wędzenia nie istnieją.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.