Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. A gdy przesadzamy nazywa się to ortoreksja. Nie powinien używać, a dlaczego? Tylko dlatego, ze obecnie ta przyprawa nie ma już nic wspólnego z lubczykiem ogrodowym? Ja używam i maggi rosnące w ogródku (częściej) i to w butelce, bo oba maja u mnie inne zastosowania. Przyprawa ta w butelce ma głównie za zadanie wzmocnienie smaków i nie ma w niej nic bardziej trującego niż w innych przyprawach, więc gdy jest potrzebne takie wzmocnienie to nie widzę przeciwwskazań.
  2. Sporo tych upiorów siedzi w lodówce. A to kalorie straszą, a to cholesterol, tudzież indeks glikemiczny, a na stole czai się jeszcze perfidna sól.., strach cokolwiek do ust włożyć. Kto chory niech się boi. ;-)
  3. Taa... A za co? Nie korzystam z usług lekarzy składowych, w ogóle mało korzystam z usług lekarzy, a jak już to płacę ze swojej kieszeni bo nie stać mnie na tracenie czasu w lecznicach NFZ. Tak,że niejeden bierny palacz struty przeze mnie na przystanku tramwajowym lub w innym publicznym miejscu leczy się za moje... :-D
  4. Jeżeli spowodowałem Pana zażenowanie, czyli zawstydzenie to przepraszam nie miałem tego zamiaru, ja swoich wypowiedzi się nie wstydzę, a wstydzić się za cudze nikt nie musi. Wspominanie w naszym kraju o przysiędze Hipokratesa i kosztach społecznych to raczej taki czarny humor jest. A palaczy jest mniej raczej systemowo i cenowo, a czy to szczęście to trudno powiedzieć biorąc pod uwagę, ze papierosy powodują zwiększone wydzielanie dopaminy i adrenaliny (żadne naukowe autorytety temu nie przeczą).
  5. Nie mam pojęcia ile osób pali w USA i ile z tego powodu umiera, ale mnie to zupełnie nie interesuje. Samo bierne palenie to jest pojęcia bardzo enigmatyczne, a stwierdzenie, że jakiś zgon spowodowany jest tym biernym paleniem i policzenie ile to takich zgonów wystąpiło to wkracza już w domenę jasnowidzenia lub jakiejś innej magii. A pojętnie zgon przedwczesny jest tak samo wartościowe jak pojecie zgon spóźniony i w zasadzie nie ma żadnej realności, oprócz statystyki, która to zależy bardzo od tego jakie dane początkowe weźmiemy pod uwagę, a to zaleczy głownie od tego kto i w jakim celu tą statystykę robi. Dla mnie to są zwyczajne pierdoły. :D To jest jakaś bzdura, przecież szybciej umarł to nie pobiera emerytury, budżet powinien się chyba cieszyć? Nigdzie nie znalazłem danych świadczących o jakimś lawinowym wzroście kosztów leczenia palaczy, poza tym palacz też płaci składki więc choremu palaczowi tak samo należy się leczenie jak każdemu choremu z innego powodu. Jeszcze tego brakuje, żeby rozdzielano przyczyny chorób na te właściwe i niewłaściwe, przecież prawie zawsze przyczyna zachorowanie w jakimś stopniu zależy od chorego. Palący maj a większe ryzyko od nie palących, ale to nie oznacza że nie palący nie mają takiego ryzyka i oni tez umierają na raka płuc, zawał, udar, powikłania po chorobach płuc, inne nowotwory itd. A tym czy czyjeś życie jest niskiej jakości to pozwólmy może ludziom decydować samym. Bawi mnie gdy widzę, że są ludzie którym się wydaje, że lepiej ode mnie wiedzą co jest dla mnie dobre, każdy ma prawo o swoim życiu decydować sam i spędzić je po swojemu, a poprawianie ludiom życia na siłę i staranie się żeby wszyscy byli tacy sami, to już było i nie wyszło... "Rezultaty" w tym kierunku są i bardzo dobrze gdy młodzi ludzie rezygnują z tego nałogu, ale coś za coś, za mojej młodości wystarczył papierosik, teraz trzeba co najmniej dopalacza, żeby imponować. Nie za bardzo mi to wygląda na jakiś sukces.
  6. Czy to można rozpatrywać w kategorii porażki? Hmm... Gdy wpadamy w jakikolwiek nałóg to wina raczej głupoty, ja zaczynałem palić w szkole podstawowej, szkoła średnia to był już nałóg, jako małolat to człowiek zbyt mądry nie jest, a jest do tego podatny na wpływ środowiska i tak to się przeważnie zaczyna. A czy palenie mi w czymkolwiek przeszkodziło w życiu? Nie zauważyłem. Tak jak kolega Paweł Bury słusznie zauważył powyżej, dużą rolę we wszystkim gra genetyka, jednemu coś zaszkodzi nawet w małej ilości innemu nie nawet końska dawka. Podobnie jest ze wszystkim, z jedzeniem również i dlatego tak prawdę mówiąc nie ma uniwersalnych porad co do uniknięcia tycia, gdyż każdy przypadek trzeba by rozpatrywać indywidualnie, są oczywiście jakieś prawdy ogólne, ale uniwersalne one właściwie nigdy nie są.
  7. Pewnie, ja do papierosów też ne tęsknię, a o kobietach nie będę pisał, bo żona stoi obok, ale z tym niepaleniem to nie do końca było tak jak myślałem. Nurkuję, wiec gdy rzuciłem palenie to myślałem, że będę mógł nurkować na bezdechu o wiele dłużej - nic takiego się nie stało, jeżdżę rowerem, wiec myślałem, ze kondycja mi nagle skoczy - nic z tych rzeczy itd. itp. Ogólnie to, że nie palę, poprawiło mi ilość gotówki, którą mogę przeznaczyć np. na piwo , mam bardziej komfortowe wstawanie poranne, bez kaszlu i odpluwania oraz przyjemniejszy zapach z ust. Innych zalet jak narzazie nie zauważyłem, a nie palę od wstąpienia Polski do Unii.
  8. I co, a potem do nieba, tak jak ten co jadł cukier, pił piwo i palił papierosy. Jaki sens pozbawiania się przyjemności? Po to tylko, żeby dłużej być starym? Nie ma dowodu na to, że umartwianie się i rezygnacja z czegokolwiek przedłużyła komus młodość, a starość... jest ok tylko do czasu.
  9. Nadal same ogólniki, żadnych konkretów, ileż to zgonów przedwczesnych (to pewnie są i spóźnione? ) spowodowane jest przez palenie? Przez wiele lat palenie tytoniu nikomu nie przeszkadzało, a wręcz odwrotne korporacje spokojnie robiły wszystko, żeby zachęcić do palenia, wytwarzając taką można powiedzieć ogólnoświatową modę. Nikt im w tym nie przeszkadzał, ba masowe media wręcz pomagały i wszyscy byli zadowoleni, no może nie ci co przez ten nałóg chorowali. Wszystko to pomimo tego, że badania mówiące o szkodliwości palenia były znane również w tamtym okresie.W czasach mojej młodości palących mężczyzn było 75%, palących kobiet 50%, w lokalach dla niepalących był wydzielony mały kącik, a w pociągach był wyznaczony jeden wagon dla niepalących. Większość ludzi na świecie paliła papierosy, fajkę albo cygara, a nie pamiętam żadnych pogromów ludzkości związanych z tym faktem, ilość ludzi na świecie rosła tak jak i teraz. Podobno, dane oficjalne, przeciętny palacz żyje 10 lat krócej od niepalącego, przeciętny czyli są i tacy którzy żyją dłużej od przeciętnych niepalących. Niebezpieczeństwo zachorowania na choroby od tytoniowe (nie tylko raka, wszystkie) dotyczy ok 30% palących, dla jednych to będzie aż 30%, a dla innych tylko 30%. Ryzyko zachorowania na raka płuc palący mają o 8 do 20 razy większe niż niepalący (zależy od ilości wypalanych papierosów). Ryzyko, więc nie pewność, wsiadając do samochodu również ryzykujemy i choć samochody były i są od zawsze największym zabójcą ludzkości, dużo bardziej niebezpiecznym od papierosów, to nikt nie nakazuje umieszczania na samochodach napisów o ich szkodliwości. Biorąc pod uwagę powyższe, śmiem twierdzić, że zarówno przedtem, jak i teraz, wciska się nam jakieś półprawdy zgodne z aktualnym zapotrzebowaniem, ale nie do końca będące całą rzeczywistością. Dlatego zamiast tylko bezkrytycznie posługiwać się wiedzą objawioną, często warto też uruchomić swój zdrowy rozsądek.
  10. Przy maślaku zwyczajnym trzeba skórkę ściągnąć z innych maślaków niekoniecznie.
  11. Aleś mi apetytu narobił, muszę dzisiaj wyskoczyć na...
  12. Wszędzie to określenie bardzo nieścisłe, wszędzie to są bakterie wirusy (tez tak nie do końca to prawda), a organizm przeważnie sobie daje nieźle z nimi radę. I nawet ta Twoja przypowiastka potwierdza tylko moje przemyślenia, że winny nie jest cukier, tylko człowiek, a inaczej winne są większe możliwości (np. finansowe) i brak umiaru. Zwalanie winy na jakikolwiek rodzaj pokarmu, to tylko spychotechnika, żeby samemu się wybielić. Panie desmo, co znaczy umrzeć przedwcześnie i gdzie dowody, że to z winy papierosów? Według dostępnych danych statystycznych choroby od tytoniowe dotyczą ok 30% palących, danych ilu niepalących choruje na choroby od tytoniowe nie znalazłem. Jakie badania pan tu przytacza?
  13. Dzieci nie tyją od cukru, tylko od nadużywania cukru (a przede wszystkim to jednak od "śmieciowego" jedzenia), a to jest zasadnicza różnica. W moich czasach dzieci często wyjadały cukier z cukierniczek (ja oczywiście też), a grube dziecko to był wyjątek, mogę na dowód pokazać klasowe zdjęcia z tamtych czasów. Cukier uzależnia... hmm... w ten sposób to można określić wszystko co sprawia, ze u człowieka wydzielają się hormony szczęścia (endorfiny, serotonina itp.). Tak jak pisałem ju nieraz, fakty prasowe są zmienne, zależnie od mody oraz poprawności politycznej i często są tworzone na zamówienie, przykładowo kawa już w moim życiu kilkanaście razy zmieniała swoja orientację, raz mi szkodząc, a raz będąc niezbędną dla zdrowia, inny przykład margaryna. Cukru nie śledziłem, ale prawdopodobnie będzie z nim podobnie i z jakiś czas jacyś najlepsi uczenia ogłoszą, a prasa napisze, że jest niezbędny. A jakby komuś cukier podpadł, to ma do wyboru cukier z brzozy, obecnie uznawany za bardzo zdrowy... To ja podpowiem, oto plusy palenia tytoniu, o których zapomniano: podwyższenie poziomu dopaminywzmożone wydzielanie adrenaliny - zanik bólu głoduProtekcyjna działanie na ludzi z choroba Parkinsonazapobieganie chorobie Alzheimeraochrona we wrzodziejącym zapaleniu jelitazmniejszenia ryzyka mięsaka Kaposiegozmniejszenia ryzyka endometriozy u niepłodnych kobietzmniejszone ryzyko występowania włókniaków (dane jeszcze niepewne)zmniejszenie nadciśnienia w czasie ciąży (ograniczone dowody)forma samoleczenia schizofreników... więcej mi się nie chce szukaćŹródła - odkrycia najlepszych uczonych.
  14. Moim zdaniem, co już wielokrotnie tu podkreślałem można jeść wszystko, ale jeść, a nie obżerać się i to jest uniwersalna zasada. Od stołu wstajemy lekko głodni. Jest tu chyba też oczywiste, że produkty mało kaloryczne można jeść w większych ilościach, a wysoko kaloryczne w mniejszych, to druga zasada. Robienie z cukru zabójcy to taki sam fakt prasowy (socjotechnika), jak z papierosów i alkoholu, jeżeli chodzi o narkotyki to nie mam doświadczenia, ale pewnie jest podobnie biorąc pod uwagę ostatnie teksty o marihuanie czy LSD. Odkryli to że wykryli, najlepsi światowi uczeni, tyle tylko że nie wspomina się pr4zeważnie , że chudzi tu o nadużywanie, Jedząc w dużych ilościach zwykłą marchew tez można się rozchorować, ale nikt jej jakoś nie poosadza o to, że jest nieodrowa.Cukier spożywam w rożnych postaciach od ponad 60 lat, papierosy paliłem ponad 40 lat (przestałym ze wglądu na cenę), alkohol spożywam już przeszło 50 lat, jem wszystko bez wyjątku i cóż, jak na razie na zdrowie nie narzekam, a jak wyglądam, można zobaczyć w tym wątku gdzieś powyżej.
  15. Moim zdaniem do polskiego piwa korporacyjnego octu już nie potrzeba dawać, bo jest wystarczająco kwaśne. Dla mnie piwo jest pożenione z grillem i nie zabieram się do grillowania gdy obok nie stoi odpowiednio schłodzona skrzynka, ale jadłem np. karkówkę bejcowaną na bazie kwaśnego mleka i również była wyśmienita, tak że od koloru do wyboru...
  16. Odnośnie przepisów na dobre jedzenie z grilla, to moim zdaniem taki przepis nie istnieje, a właściwie istnieją ich tysiące i każdy jest dobry. Gdzie tylko się pojawię na grillowaniu, to za każdym razem szef ceremonii wykonuje to inaczej i za każdym razem mi smakuje. Ja mam co najmniej kilka sposobów, zależnie od grillowanego produktu, a na klasyczne danie, karkówkę z grilla mam dwa sposoby: Karkówka bejcowana co najmni8ej 24 godziny w bejcy na bazie piwa z dużym dodatkiem majeranku oraz innych przypraw (na oko do smaku) i soli. Karkówka z marszu, czyli posolona i posypana własnoręcznie sporządzonym zestawem przypraw (głównie majeranek i inne do smaku), na jakieś 20 do 30 minut przed grillowaniem. Obowiązkowo podczas grillowania polewana piwem.Namawiam wszystkich do własnych eksperymentów, gwarantuje duży dopływ samozadowolenia po pochwałach otrzymanych od konsumujących, pod warunkiem oczywiście, że najpierw eksperymenty przetestujemy na sobie.
  17. W tamtych czasach sporo ludzi umierało zaraz po urodzeniu, niekoniecznie z winy ogniska, a ten kto przeżył, to miał taką krzepę, że jak ścisnął gałąź to soki leciały (0+60 / 2 = średnia 30), obecnie średnia życia wynosi ponad 70 lat z czego średnio ok. 30 lat spędzone w kolejce do lekarza . Porównywanie dawnych czasów z dzisiejszymi za pomocą średnich daje tyle samo co w starym kawale: ja i mój kot mamy średnio po trzy nogi.
  18. Mięso grilowane elektrycznie czy gazowo, to nie jest ten smak co grilowane na węglu, podobnie jak mięso wędzone z pędzla nie ma takiego samego smaku co wędzone na drewnie i to by było na tyle, bo to jaki kto woli smak należy już do gustów, o których się nie dyskutuje. A kwestie zdrowotne, ja rozstrzygam przy pomocy organizmu, tak jak pisałem powyżej, lubię coś, to znaczy, że mi nie szkodzi. Ludzkość setki tysięcy lat jadła mięso przyrządzane na naturalnym drewnie (ogniska) i jakoś nie wyginęła, a wręcz odwrotnie...
  19. Ładne. W nurcie, to nie jest zwykła rzecz, w każdym bądź razie na Warcie to rzadkość.
  20. Zdarza się w często w ferworze dyskusji, zdarza się również, że ktoś uważając że żartuje, zakpi z przeciwnych poglądów, ale gdy wszystko jest w formie dalekiej od kłótni, to nie ma co się na to obrażać, wystarczy się kulturalnie odgryźć.
  21. Ja pamiętam inaczej, nie wiem jak inni, ale ja nie wypowiadam się na temat diet i kalorii, zanim ktoś pierwszy o nich nie wspomni i to na dodatek w formie pouczającej lub ganiącej. Wypominanie komuś, że robi źle, bo robi inaczej niż my, jest faktycznie głupie, ale przedstawienie swojego punktu widzenia już nie. Forma "ja uważam że", "a ja robię tak" itp. jest jak najbardziej dopuszczalna nie ma nic wspólnego z hejtem. Jeżeli natomiast ktoś przyjmuje to jako naganę tego co sam uważa/napisał , to zazwyczaj się myli, bo przecież chyba jest jasne, że każdy uważa swój punkt widzenia za ten najlepszy, ale to nie znaczy, ze zaraz odmawia komuś innemu prawa do swoich nawet zupełnie odmiennych poglądów.
  22. A to z tego powodu, że to "ogólne zjawisko" zaczyna się zazwyczaj dlatego, że w momencie gdy pojawia się zdjęcie talerza z jadzeniem to pojawia się to: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116837-co-je%C5%9B%C4%87-a-czego-unika%C4%87/page-79?do=findComment&comment=1523771 Nie wiem o czym myślą wtedy jedzący kalorie i czym wymachują, ale jak jesteś uczulony na hejt, to powinieneś zrozumieć reakcję.
  23. A jakie to ma znaczenie? Jem co lubię, a nie to co muszę, piję to co lubię, a nie to co lekarz przepisał, staram się żyć po swojemu i jak najmniej martwić się o cokolwiek. Ale wiem, że to się kiedyś zmieni, przyjdzie pora, to będą musiał zmienić te moje nawyki, jednak jak na razie to jeszcze nie i byle jak najdłużej... Czego sobie i wszystkim innym również życzę.
  24. Wykrycie wszelkich anomalii tez powierzyłem organizmowi, czuję się źle - anomalia, czują się dobrze - brak anomalii. Dzięki temu rzadko chodzę do lekarza i jeszcze nigdy nie byłem bez powodu. A jeżeli chodzi o ilości zjadanych słodyczy, jak i również innych niekoniecznie bardzo potrzebnych organizmowi produktów, to polegam na zdrowym rozsądku. I tu tez jeszcze się nie zawiodłem, no chyba, że alkohol mi ten zdrowy rozsądek wyłączył na jakiś czas.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.