Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Producent najprawdopodobniej Friedrich Karl Schmitz z Koblencji w Niemczech
  2. Osobiście nie słyszałem polskiej osobnej nazwy na ten element kominka.
  3. Przy zegarkach kieszonkowych nazywa się to kominek (zegarki naręczne - tubus).
  4. Szansa, że osobiście doprowadzisz zegarek do porządku jest niewielka, ale dobry zegarmistrz nie powinien mieć z tym kłopotu.
  5. Również moim zdaniem jest to wina kleju, ktory przeniósł te przebarwienia z podłoża w miejscach gdzie fornir był niespójny. Dawniej, do dużych przebarwień (wybielanie drewna) używałem gorącego roztworu kwasu szczawiowego w wodzie, na niewielkie punktowe przebarwienia skuteczna była też woda utleniona, ale tutaj wszystko to może być nieskuteczne, z powodu tego że klej mógł "umocnić" te przebarwienia.
  6. Przecież wyraźnie piszą, że "oficjalnej" definicji nie ma, a według nich zegarek żeby był grande, powinien zawierać co najmniej trzy komplikacje, po jednej z każdej grup które wymienili.
  7. Określenie bardzo subiektywne i oznacza zegarek kieszonkowy bardzo skomplikowany. Normalnie zegarki maja jedną komplikacje, czyli powyżej to już jest zegarek skomplikowany. A kiedy jest bardzo skomplikowany, czyli Grande Complication? Musi posiadać tych komplikacji jak najwięcej, a co najmniej: chronograf, samoczynne bicie godzin (samowyzwalacz), repetier minutowy i wieczny kalendarz
  8. Bo trzeba jednak do vintage... Przecież to jest proste: wystarczy fotograficzna pamięć i jakieś 20 lat obycia z różnymi mechanizmami... Mechanizmów jest już pewnie miliony, więc trudno to wszystko zmieścić w głowie, pomocne są książki i czasopisma, ale i w necie można też sporo znaleźć. A to trzy podstawowe strony, które moim zdaniem są bardzo pomocne: http://www.ranfft.de/cgi-bin/bidfun-db.cgi?10&ranfft&&2uswk http://watch-wiki.org/index.php?title=Portal:Uhrwerke http://www.pocketwatch.ch/kaliber.htm
  9. Stemple robi się na deklach zegarków o grubości blachy 0,4 - 0.6 mm i nic się przy tym nie przecina. Każde tłoczenie czy bicie widać na drugiej stronie cienkich blach (dekli), ale potem stosuje się obróbkę (szlifowanie, polerowanie), która usuwa te ślady.
  10. Hmm... Gdy jakieś materiały (np. zdjęcia) są udostępnione publicznie na naszym forum, czyli stają się ogólnodostępne, to wtedy trudno już wymagać respektowania praw autorskich, jednak do dobrego zwyczaju powinno należeć każdorazowe zawiadomienie autora o chęci ich wykorzystanie gdzie indziej. Natomiast wykorzystywanie własnych zdjęć cudzej kolekcji...hmm... prawa autorskie ma tu ten co zdjęcia wykonał, można jedynie zabronić mu je zrobić, to tak ogólnie, ale w naszym przecież dość wąskim gronie też wypadałoby co nieco uzgodnić, właśnie dla uniknięcia takich niepotrzebnych negatywnych emocji. Ale nie będziemy tu tego roztrząsać, a koledzy powinni to załatwić między sobą. Jest też plus tej zaistniałej sytuacji, czyli bardzo ciekawy artykuł napisany przez WueM-a...
  11. Faktycznie, teraz to już jest jasne... Ja bym tego nie ruszał, no chyba, że znalazłbym gdzieś jak wyglądał wychwyt wykonany przez Fränkla, bo każdy z zegarmistrzów wiedeńskich wykonywał zegary w swoim dość charakterystycznym stylu, więc dopiero wtedy można by się pokusić o oddanie wychwytowi oryginalnego wyglądu.
  12. Tyle, że wtedy moim zdaniem jest on o kilkadzieści lat młodszy, niż by to wskazywała data śmierci Fränkla. Przypominam że w XIX-to wiecznym Wiedniu zegarmistrze wykonywali zegary z roczną rezerwą chodu, bez narażania sąsiadów na wątpliwą przyjemność oglądania ciężarków powoli opadających z sufitu. Tak, ale tylko w teorii. 1. W praktyce zwiększamy jednocześnie średnice bębna i ciężar wagi, żeby uniknąć nadmiernego zwiększanie jednego z nich. 2. Zwiększanie ciężaru soczwki zmienia długość wahadła tak raczej "kosmetyczne" i może służyć w zasadzie tylko do niewielkich poprawek chodu zegara, bo nadmierne zwiększenie tego ciężaru ma swoje konsekwencje.
  13. Nie można tego wykluczyć, ale trzeba by udowodnić. Ja mam wątpliwości, ale tylko niejasne, nic konkretnego. Znajdę jakąś inną "produkcję" tego Fraenkla to pogadamy...
  14. W Wiedniu? Wymienne palety po raz pierwszy zastosował w 1844r berliński zegarmistrz Ferdynand Leonhard do zegara wieżowego.
  15. Wszystko możliwe, bo ze zdjęć to trudno... Jednak nie tylko kotwica, cały mechanizm jest tak jakoś bardzo podobny (choć nie identyczny) do mechanizmów miesięcznych z przełomu wieku XIX i XX, których parę się przewinęło przez moje ręce i nie miały one nic wspólnego z Wiedniem.
  16. Właśnie tak, dużo bliżej 1900 roku.
  17. Hmm... Tak ze zdjęć: Skrzynia, tarcza, wskazówki, wahadło jak najbardziej może być Wiedeń połowa XIXw, ale mechanizm mnie wydaje się próżniejszy. Fränkl Simon robił swoje zegary w okresie 1851-1862.
  18. Śmiem twierdzić, że KAŻDY Z NAS zegarkomaniaków patrzy najczęściej na zegareki z odległości dużo bliższej niż tylko "normalna" (według Ciebie), a zegarek dla nas to nie jest tyko gadżet na czyimś nadgarstku. Jestem krótkowidzem i w zasadzie już z kilku metrów nie jestem wstanie rozpoznać nawet zdecydowanej podróby, ale czy to jest usprawiedliwienie dla noszenia podrób? Czy "bo nie widać z daleka" to usprawiedliwienie dla ewidentnych błędów? Dlaczego po renowacji zegarek może być inny/gorszy od oryginału, "bo nie widać z daleka"? Poza tym co z naszą świadomością posiadanie zegarka z nie do końca takiego jak powinien być? A jak koledzy zechcą przyjrzeć mu się z bliska? Chowamy rękę za plecy? Oczywiście jak ktoś akceptuje zegarek takim jak go posiada, to jego sprawa i wtedy wszystko jest OK, jednak ten wątek z natury rzeczy służy albo do chwalenia (gdy brak niedociągnięć na przedstawionej tarczy), albo do wytykania błędów (jak są), więc wszelkiej krytyce nie ma się tu co dziwić...
  19. Obecnie u nas oprócz nakładania farby aerografem też się tarcze srebrzy, złoci, miedziuje, piaskuje, barwi chemiczne, trawi itd. itp. Wszystko zależy od tego jakiej klasy cenowej jest zegarek i jakie wymagania co do zachowania oryginalności ma jego właściciel. Jest chyba oczywiste, że nikt nie bedzie robił tarczy za kilkaset złotych do "słabej" pasówki, ale nie ma większych problemów, żeby uzyskać tarcze taką jak oryginalna do droższego zegarka, a wszystko zależy w zasadzie od nakładów. Jedyną trudnością jest tylko czasami rozpoznanie technologii wykonania oryginału, bo niektóre "patenty" dotyczące faktury podłoża, są już od dawna nie stosowane i odeszły w zapomnienie.
  20. Hmm... Kilka miejsc w Poznaniu? Kilka miejsc to jest w Polsce. Znam wyroby tylko tych: http://www.renowacjatarcz.pl/ http://www.renowacjecyferblatow.pl/ i Chronostar w Łodzi Więcej ja nie znam, a inne firmy które oferują renowacje cyferblatów, przeważnie pod-zlecają wykonanie tym wyżej wymienionym.
  21. Oczywiście że po renowacji, pod zdjeciem masz nazwę firmy. http://www.causemann-zifferblaetter.de/ Koszt renowacji prostej tarczy ok. 100,- ?, czyli opłaca się raczej do drogich zegarków, ale w Polsce już prawie (prawie robi...) drukują tarcze podobnie i taniej - w Warszawie i w Poznaniu. Przy czym Poznań robi metodą taką samą jak Causemann, a Warszawa nieco inaczej.
  22. Nie krytykuje tu ogólnie Chronostara czy konkretnie p. Marcina, bo widziałem kilka jego prac dobrze wykonanych, a tylko i wyłącznie tą tarczę która nam tu zaprezentował cezi. Faktura farby mnie tutaj nie razi, bo do takiej tarczy akurat pasuje, jak jest jednolita na całej powierzchni, ale ten "malunek": można wykonać np. tak: [Causemann-Zifferbläter]
  23. Hmm... A jakie ma to znaczenie? Dla klienta ważny jest wynik, który w tym wypadku sprawia wrażenie niestaranności. No cały dowcip polega na tym, że nie powinno to być widoczne nawet przez mocną lupę, tak jak w oryginałach, ale oczywiście wszystko w zasadzie zależy od wymagań zlecającego renowację tarczy, a własciwie od tego ile zechce w renowację danego zegarka włożyć...
  24. Moim zdaniem tarcza wykonana... hmm... niezbyt starannie. Nawet przy niewielkim powiększeniu widać, że nadruk w tarczkach chronografu wygada jakby grafion "zalewał", normalnie z tampon-druku wychodzi to znacznie lepiej. Karby w tych tarczkach zalane białą farbą tak, że gdzieniegdzie ich prawie nie widać. Również cyfry złotego koloru są nierówno i zbyt wysoko "podciągnięte" biała farbą...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.