No to super 👍.
Ja także jestem amatorem i początkowo korzystałem z pomocy zegarmistrza, a w zasadzie kilku... Stopniowo nauczyłem się trochę, a to, że jakoś dawałem radę mobilizowało i nadal mobilizuje mnie do dalszej nauki. Korzystam teraz głownie z porad, choć wszystkiego nie jestem wstanie zrobić. Stąd sporadycznie korzystam z pomocy. Sporo sprzętu zegarmistrzowskiego (do pracy nad zegarami (nie zegarkami) udało mi się zdobyć, ale też nie wszystko.
Polecam stopniową naukę ale i wsparcie fachową literaturą. Przynosi to wiele satysfakcji. Uczy to też systematyczności jak i cierpliwości (no i dokładności).
Ps. Stan strychowy jest pojęciem "względnym" i dającym się osiągać na "życzenie". To tak jak kupowaliśmy jeszcze niedawno samochody z Niemiec z niskim przebiegiem, którymi jeździł "emeryt" tylko w niedzielę do kościoła 😜... Trzeba do tego pojęcia podchodzić z dużym dystansem.
Zatem życzę powodzenia i chętnie pooglądam zegar na "GUSTAWACH" w październiku 😉