Ja ogólnie wyznaję zasadę, że powinno się mieć przede wszystkim w głowie - nie na głowie. Aktualnie jestem leszczem jeżdżącym przeważnie w kasku na rowerze - przyznam, że bardziej ze względu, żeby mój dzieciak widział, że nie tylko on ma ubierany kask tylko tatuś też i czemuś to ma służyć. Ale jak swego czasu (gdy jeszcze się wysypiałem) robiłem sobie dłuższe przejażdżki jakąś powiatówką, to wtedy miałem kask w nadziei, że w razie czego mi pomoże (oczywiście nadal tak uważam). Ogólnie nie jestem zwolennikiem przymusu noszenia kasków - uwaga na moto też (sam jeżdżę moto i nigdy bez kasku bym nie wyjechał), ale wówczas to jak ktoś rozbije głowę o mój samochód to o ile przeżyje niech sobie dopłaci za leżenie w śpiączce i ewentualne zmywanie czerwonych krwinek ze mnie i mojego samochodu. No chyba, ze znajdzie się firma ubezpieczeniowa, która go od tego ubezpieczy - czemu nie