Trzymam kciuki za Roberta ale on się jednoznacznie wypowiadał w wywiadzie przed wyścigiem, że w tym momencie to ktokolwiek tam wsiądzie to i tak będzie obstawiać tyły. Wspominam o tym bo wiem, że są kibice, którzy uważają, że Kubica w FW41 zdziała cuda - a nie zdziała. W wywiadzie mówił między słowami przy pytaniu o jego starty w F1, że Williams to nie jedyny zespół w F1.. no po mojemu on sobie robi przystanek, ale chodzi tylko i wyłącznie o starty, jazdę, adrenalinę i pasję. Może w 2019, któryś z zespołów się zdecyduje na Roberta. Najbardziej rozwalają mnie szpece od teorii spiskowych (Villeneuve), co jakiś czas ogłaszający w wywiadach, że Kubica sabotuje Williamsa i ustawia bolid pod siebie, by Williamsowa młodzież źle wypadała:D:D Wracając do wyścigu - o wiele lepszy niż w Australii. Dobrze się oglądało do końca. Vettel - farciarz. Dla mnie w stajni czerwonych strzał lepszy jest Kimi. Po raz kolejny Ferrari ( tym razem nie specjalnie) ufundowało mu kiepski humor.