To nie spolszczenie, tylko swojego rodzaju przydomek, który, jak sądzę, dla wielu osób nie ma wydźwięku pejoratywnego. Przynajmniej dla mnie; to bardziej takie pieszczotliwe określenie
Dla wielu osób, to czy coś jest "premium", czy nie, określa cena. Ale nie w ujęciu globalnym, tylko w odniesieniu do ceny akceptowalnej przez daną osobę. Wiem, że to błędne myślenie, bo "premium" powinno się głównie odzwierciedlać w jakości wykonania, użytych materiałach i mechanizmie, ale za tym idzie również cena, która w Seiko zaczyna się pewnie w okolicach 2,5 tys USD. Dla mnie ten zegarek to jednak też takie trochę "premium", bo nie przywykłem wydawać na zegarki po 4-5 i więcej tys. PLN. Szafir oraz Diashield to również elementy, które pozwalają go pozycjonować wyżej niż zegarki "nie-premium"; mechanizm też nie jest najgorszy. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że biedaMASa dzieli mniej od "premium" niż od SKXa, czy na przykład zółwia
Reasumując, nie twierdzę, że ten model to klasa PREMIUM i również uważam, że to bardzo ciekawy zegarek. Akceptuję jednak określenie biedaMAS, tym bardziej, że są na rynku inne modele, które są niejako kontynuacją oryginalnej serii 62MAS, są zdecydowanie droższe, ale jestem pewien, że znajdą się osoby, dla których premium zaczyna się sporo wyżej nawet od nich.