Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

PistolPete

Vulcain Nautical Heritage vs. Longines Legend Diver

Vulcain Nautical Heritage vs. Longines Legend Diver  

Nie masz uprawnień do głosowania w tej ankiecie oraz wyświetlania jej wyników. Aby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować.

Rekomendowane odpowiedzi

Wykrakałeś.... do Nauticala dokupiłem dzis na bazarku LLD.

No to fajna parka się zrobiła. Szkoda, że sam nie zauważyłem tego LLD bo bym Ciebie ubiegł. ;-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to fajna parka się zrobiła. Szkoda, że sam nie zauważyłem tego LLD bo bym Ciebie ubiegł. ;-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Nie tylko Ty

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obiecuje Wam fajne zdjęcia obu zegarkow razem do wątku. Na "otarcie łez" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jeszcze nie te fajne zdjęcia ale takie iPhone-owskie bez większego talentu.

 

Moja konkluzja porównując oba z bliska.

 

Nietuzinkowość plus niszowa manufaktura - na pewno Vulcain.

 

Jakość i dopracowanie szczegółów - LLD.

 

Czyli dla pewności warto mieć oba.

 

ed7270fa1692ebede0d054296cbc277f.jpg4219b635f89b20064a5d54d5f0ed92cf.jpg1ef02a2dec6ba2402cedf216e30d4033.jpg054bc50c6efbe7f936769d0d595b0a1a.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękne oba

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawno mnie nie było na forum to i reakcja opóźniona.

Zaiste fajna parka. Tylko pozazdrościć.  ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się oba cudne ale Vulcain cudniejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Vulcain, na zasadzie "primus inter pares"  ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego właśnie po miesiącu posiadania LLD rozstałem się z nim bez smutku a mój Vulcain Nautical oczywiście zostaje. To inna liga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego właśnie po miesiącu posiadania LLD rozstałem się z nim bez smutku a mój Vulcain Nautical oczywiście zostaje. To inna liga.

Gratuluję dobrego wyboru!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ja wiem? Mnie się bardziej podoba jednak LLD. W sumie to już zegarek ikona. Vulcain wygrywa tylko manufakturowym mechanizmem, poza przekombinowaną, udziwnioną tarczą, niczym specjalnym się nie wyróżnia. I przypomina bardzo Glycine Airmana DC-4.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ja wiem? Mnie się bardziej podoba jednak LLD. W sumie to już zegarek ikona. Vulcain wygrywa tylko manufakturowym mechanizmem, poza przekombinowaną, udziwnioną tarczą, niczym specjalnym się nie wyróżnia. I przypomina bardzo Glycine Airmana DC-4.

Jeżeli to nie prowokacja :-) to napiszę tak. Rozumiem osobiste preferencje estetyczne. Po to został założony ten wątek. Niemniej użyte przez Ciebie argumenty uważam za nie do końca trafione. LLD ikoną a Nautical nie? Warto zajrzeć to historii Vulcaina. Polecam. Udziwniona tarcza? Może i owszem na współczesne czasy jest mocno "odmienna" ale to wierna kopia modelu z 1961 roku, kiedy umieszczone na niej wskazania odgrywały rolę użytkową. Nie bylo wtedy kalkulatorów i Appsów. ;-) To jakby zarzucić Breitlingowi, że w Navitimerze jest udziwniona tarcza z podzialkami i przeliczeniami. To najzwyczajniej model historyczny, z czasów kiedy starano się "uzbroić" zegarki w dodatkowe funkcje. Bo nie bylo innych wygodnych sposobów. Mogę jednak zrozumiec, że jak na współczesne czasy dla niektórych zbyt dużo się dzieje na tarczy.

Watek został założony już jakiś czas temu. Od tego czasu decyzja została podjęta i zrealizowana. :-) Nie żałuję.

I dodam od siebie. Nautical trzeba zobaczyć na żywo i ponosić. Hipnotyzuje. Alarm świetnie sie spisuje. Uwielbiam jak rano budzi mnie "świerszcz" a nie przyprawiająca o zawał serca smarphonowa melodyjka. Jednak, moim zdaniem, nie jest to raczej model dla współczesnego jednozegarkowca. Ale kto wie...

Tak czy inaczej nadal uważam LLD za bardzo atrakcyjny zegarek. Ba, ma nawet w niektórych punktach przewagę nad Vulcainem. Jednak Nauticala na LLD bym już nie zamienił. Choć Longinesa chętnie bym przygarnął :-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@PistolPete szczerze Ci gratuluje jako zalozycielowi tego watku, ze z tematu, ktory z zalozenia mial chyba Ci jedynie pomoc  w wyborze pomiedzy dwoma zegarkami,  temat stal sie zywa dyskusja nad wyzszoscia LLD nad Nauticalem i odwrotnie. I super. I oto wlasnie w tym chodzi, zeby byla dyskusja i kazdy pisal jakie sa jego osobiste odczucia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli to nie prowokacja :-) to napiszę tak. Rozumiem osobiste preferencje estetyczne. Po to został założony ten wątek. Niemniej użyte przez Ciebie argumenty uważam za nie do końca trafione. LLD ikoną a Nautical nie? Warto zajrzeć to historii Vulcaina. Polecam. Udziwniona tarcza? Może i owszem na współczesne czasy jest mocno "odmienna" ale to wierna kopia modelu z 1961 roku, kiedy umieszczone na niej wskazania odgrywały rolę użytkową. Nie bylo wtedy kalkulatorów i Appsów. ;-) To jakby zarzucić Breitlingowi, że w Navitimerze jest udziwniona tarcza z podzialkami i przeliczeniami. To najzwyczajniej model historyczny, z czasów kiedy starano się "uzbroić" zegarki w dodatkowe funkcje. Bo nie bylo innych wygodnych sposobów. Mogę jednak zrozumiec, że jak na współczesne czasy dla niektórych zbyt dużo się dzieje na tarczy.

Watek został założony już jakiś czas temu. Od tego czasu decyzja została podjęta i zrealizowana. :-) Nie żałuję.

I dodam od siebie. Nautical trzeba zobaczyć na żywo i ponosić. Hipnotyzuje. Alarm świetnie sie spisuje. Uwielbiam jak rano budzi mnie "świerszcz" a nie przyprawiająca o zawał serca smarphonowa melodyjka. Jednak, moim zdaniem, nie jest to raczej model dla współczesnego jednozegarkowca. Ale kto wie...

Tak czy inaczej nadal uważam LLD za bardzo atrakcyjny zegarek. Ba, ma nawet w niektórych punktach przewagę nad Vulcainem. Jednak Nauticala na LLD bym już nie zamienił. Choć Longinesa chętnie bym przygarnął :-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Żadna prowokacja, po prostu tak myślę. LLD bardziej mi się podoba i jest wg mnie lepiej wykonany. Miszmasz na tarczy Nauticala jest co najmniej dziwny, nic w nim ładnego. LLD jest czytelny i proporcjonalny. Wskazówki w Nauticalu kojarzą mi się z DC-4, również jak tarcza z serii "o co chodzi?". 

Cykanie świerszcza, mówisz? :) Dla mnie to własnie ten metaliczny terkot był denerwujący, klimat retro budzika mam ten sam w starej Sławie, w smartfonie za to mam ustawioną miłą, spokojną melodię - tu też jak widać kwestia gustu ;)

Gratulacje zegarka, ważne że Ciebie cieszy. Temat to porównanie dwóch modeli i ja głosuję na Longinesa. 

Jeden lubi pomarańcze... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadna prowokacja, po prostu tak myślę. LLD bardziej mi się podoba i jest wg mnie lepiej wykonany. Miszmasz na tarczy Nauticala jest co najmniej dziwny, nic w nim ładnego. LLD jest czytelny i proporcjonalny. Wskazówki w Nauticalu kojarzą mi się z DC-4, również jak tarcza z serii "o co chodzi?".

Cykanie świerszcza, mówisz? :) Dla mnie to własnie ten metaliczny terkot był denerwujący, klimat retro budzika mam ten sam w starej Sławie, w smartfonie za to mam ustawioną miłą, spokojną melodię - tu też jak widać kwestia gustu ;)

Gratulacje zegarka, ważne że Ciebie cieszy. Temat to porównanie dwóch modeli i ja głosuję na Longinesa.

Jeden lubi pomarańcze...

Zbyt spokojne melodyjki mnie niestety nieraz zawiodły a Cricket dotychczas nie. Ale nie o tym rozmowa. ;-)

Jasne. Pierwsze zdanie bylo żartobliwe. Dlatego ":-)" wstawiłem. I każda opinia (głos) się liczy. W tym celu, jak @radekvintage napisał, wątek powstał. Teraz jednak mogę sam, w oparciu o swoje doświadczenie, wiecej napisać. I to też czynię. Sam bym już pewnie zapomniał o tym wątku "porównawczym" gdyby nie twoj wpis.

Nautical jest najciekawszym zegarkiem jaki dotychczas miałem w swojej kolekcji. Co oczywiście nie oznacza, że tak zostanie na zawsze.

LLD jest czytelniczy. Zdecydowanie. Ma też szafir i jest sporo cieńszy. Zgodzę się. Jednak, jako że nie traktuję Nauticala jako EDC albo ten jedyny zegarek, to ma to dla mnie co najmniej drugorzędne znaczenie. Czasem szukam w zegarkach jednak czegoś więcej niż tylko czytelność i pragmatyzm. Miedzy innymi historii, charakteru i niepowtarzalności. No i "Miszmasz" na tarczy mi nie przeszkadza więc Vulcain mnie najzwyczajniej zachwyca. :-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to jest fajne. Wrzucaj więcej zdjęć swojego ulubieńca, bo to jest piękny zegarek.  :)

 

Ed: Alarm to fajna komplikacja, ale za LLD dla mnie przemawia też mniejsza grubość koperty. Mechanizm Vulcaina do najcieńszych nie należy - coś za coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to jest fajne. Wrzucaj więcej zdjęć swojego ulubieńca, bo to jest piękny zegarek. :)

 

Ed: Alarm to fajna komplikacja, ale za LLD dla mnie przemawia też mniejsza grubość koperty. Mechanizm Vulcaina do najcieńszych nie należy - coś za coś.

Masz rację Piotrze (Tak się domyślam po nicku- Jeżeli tak, to ja również Piotr ;-)). Nautical to jest proporcjonalny, ale jednak, grubasek. To sprawa nawet nie tyle samego werku co "konstrukcji rezonansowej" od spodu, w końcu alarm miał być słyszalny pod wodą, i mega-wypukłego szkiełka. To drugie stwarza niesamowity klimat. Szkoda, że to nie szafir. Jak piękny wypukły w LLD, ale znowu u Longinesa nie jest aż tak wypukły ;-). Jednak wówczas koszty produkcji byłyby znaczne

i tarcza wyglądałaby inaczej. Nie aż tak brutalnie, w pozytywnym sensie, vintage'owo. Niemniej Nauticala nie łatwo wcisnąć pod mankiet. Tu plus dla LLD. Jednak jeżeli ktoś nie potrzebuje tak płaskiego zegarka zegarka to...

Oba zegarki maja jedną wspólną, dla mnie istotną cechę, lubią zabawę z paskami.

 

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oba są świetne i o LLD od dawna myślę, tylko oba są za duże na mój nadgarstek. LLD ma duże uszy i do tego słabo wyprofilowane (chyba że się mylę). Oba nie dla mnie niestety. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój głos na Vulcain. LLD mi się bardzo podobał niestety do momentu zobaczenia na żywo i przymiarki. Vulcain robi taką samą robotę na zdjęciach jak i na żywo. 


Piotr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tarcza Vulcaina robie niesamowite wrażenie

 

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to LLD. Jak patrzę za długo na Vulcaina to kręci mi się w głowie  :blink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to po długim czasie wyszło tak.b3cf89bca3a1bcc674d0a83cafb1ddc5.jpg

 

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękne zegarki.


Co-Axial

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Funky_Koval
      Longines HydroConquest 39mm
       

       
      W 2007 roku Longines stworzył nową serię swoich zegarków sportowych pod nazwą Longines Sport Collection. To wtedy linią dedykowaną dla miłośników sportów wodnych stał się HydroConquest. W 2013 roku odświeżyli ją, wprowadzając tarczę z cyframi arabskimi na wszystkich godzinach (tzw. full numeral dial) oraz czerwone akcenty, ale klasyczny układ 12-6-9 i tak powrócił jako uwielbiany przez klientów standard. W tym okresie w ofercie firmy znajdowały się również chronografy. Kluczowy moment w historii modelu nastąpił w 2018 roku, kiedy zadebiutował HydroConquest Ceramic. Później, w 2023 roku Longines podjął decyzję o wyraźnej zmianie języka stylistycznego. Wtedy zaprezentowano model HydroConquest GMT. W 2026 roku dokonano liftingu całej kolekcji. Doświadczenia i estetyka z wariantu GMT zostały przeniesione do klasycznego divera 3-wskazówkowego. Ewolucja HydroConquesta to droga od surowego, wyrazistego tool watcha do desk divera klasy entry-luxury. W najnowszej odsłonie Longines porzucił charakterystyczne, wielkie cyfry 12-6-9 na rzecz eleganckich indeksów geometrycznych, a aluminiowy bezel zastąpił ceramiką. Smuklejsza koperta (11,7 mm) otrzymała sprawniejszy mechanizm z krzemowym włosem i 72-godzinną rezerwą chodu (wobec dawnych 38 h). Skok jakościowy  stanowi także rezygnacja z prostej, frezowanej klamry na rzecz nowej bransolety z wygodną, beznarzędziową mikroregulacją w zapięciu. No i tym sposobem dotarliśmy do referencji L3.779.4.70.6.
       

       
      Koperta
       
      Zegarek jest prawie w całości szczotkowany. Polerowane elementy są na tarczy, o czym będzie później. To, co nas interesuje, to jakość wykonania i od razu powiem, że jest dobrze. Szczotkowanie jest głębokie, widoczne, zegarek raczej się nie błyszczy, co było dla mnie zaskoczeniem. Nie wali po oczach,  daje raczej dość stonowany efekt. I dobrze, bałem się trochę, że razem z błyszczącym meshem może dojść do tzw. "efektu hindusa":
       

       
      Na uwagę zasługuje ładnie wykończona powierzchnia między uszami. To ważne, bo bransoleta jest na prostym endlinku.
      Koronka w tym modelu ma odpowiednią wielkość i jest sygnowana logo firmy. Chronią ją crown guards. Czyli jak na razie wszystko gites. Jest jednak przysłowiowa łyżka dziegciu w tej beczce miodu: dekiel. Tam grawer jak grawer  nie ma się czym ekscytować, natomiast jest on dość szorstki. To na minus. Mogli jednak łagodniej go wykończyć i dać jakiegoś nurka czy inną fajkę do nurkowania. A tak jest, jak jest. Zegarek ma klasę wodoszczelności 300 metrów. Sztuka dla sztuki, bo prędzej na takiej głębokości by mi łeb eksplodował niż zegarek, ale hej lepiej mieć niż nie mieć. Szary, ceramiczny bezel ma 120 klików i chodzi baaardzo przyjemnie. Jak kołowrotek w wędce. W moim egzemplarzu centruje ale trzeba pamiętać, że z tym może być różnie.  Raczej nie przekoszenie w stylu Seiko, ale o włos może nie trafiać. W sumie pierdoła, ale dla pasjonatów istotny detal. Na górze ma wypukłą kropkę z lumą. Cyfry są ładnie wygrawerowane w ceramicznej wkładce. Bezel ogólnie na plus.
       
      Garść pomiarów:
      Średnica koperty: 39,0 mm Lug-to-Lug: 48,1 mm Grubość: 11,7 mm (smuklej niż starsze generacje ~12,2 mm) Szerokość uszu (paska): 20,0 mm  
      Tarcza, luma
       
      Tu jest naprawdę dobrze! Tarcza jest lakierowana, piano black. Ma połysk, który pięknie gra z nakładanymi indeksami. Nakładane jest również logo skrzydlatej klepsydry. Błyszczące wskazówki są polerowane. W moim egzemplarzu zamocowane prosto, z czym firma miewa problemy. Zalumione jak na nurka przystało. Luma ma dwa kolory zielony na indeksach i godzinowej, na minutowej i kropce bezela niebieski. Na godzinie 3. jest obramowane okienko daty. Całość jest czytelna (podwójny AR robi robotę) i razem z szarym bezelem oraz szczotkowanym meshem tworzy przyjemną dla oka kompozycję. JEDNAK. Co palą projektanci w Szwajcarii to nie wiem, ale chyba bym nie chciał. Na Boga, wywalić datę i dać okrągły indeks na 3. albo zrobić wszystkie indeksy w jednym kształcie! Niby to DNA HydroConquesta bla bla bla, ale jak dla mnie stylistyczny zgrzyt. No cóż, Longines ostatnio nawypuszczał sporo referencji bez daty, może i tutaj się doczekamy.
       

       

       
      Don’t mesh with me! Czyli bransoleta
       
      Tutaj miałem największą wątpliwość przed kupnem. Ja wiem, że są zegarki za bańkę, ale 10k to i tak dużo dla przeciętnego chłopa. Bransolety i spasowanie to bolączka wielu firm. Miałem przez chwilę czarną wersję HydroConquesta i właśnie przez to ją oddałem. Endlink bransolety przylegał do koperty, ale po naprężeniu pojawiała się 0,5 mm szpara. Yikes. Wiem, że 99% ludzi to zleje, ale ja nie mogłem. Nienawidzę takich szpar i dla mnie to dealbreaker. Zatem zdecydowałem się na mesh i jakże przyjemnie się zaskoczyłem.
      Bransoleta jest szczotkowana z zewnątrz, ma wyciągane ogniwa do skracania. System to pin & collar, czyli sztyft i tuleja. Skraca się raczej bez problemu, a dzięki temu, że ogniwa są małe (mniejsze niż w wersji H-link), można złapać dobry fit. Zwęża się z 20 do 18 mm. Zapięcie daje możliwość regulacji on-the-fly, jakieś 0,7 cm, trzy pozycje. Bardzo dobrze spasowane i wykonane, a co najważniejsze: nie jest wielką bułą na nadgarstku ani nie ma wielkiej wysuwanej sztaby metalu (patrzę na ciebie, Sinn!). Estetyka, mimo wspomnianych obaw o efekt hindusa, jest jednak stonowana. No i wygoda noszenia na moim 16.5 cm nadgarstku to absolutny sztos. Podsumowując: jest dobrze. Czuć pieniądz, ale tylko trochę 
       

       

       

       

       
      Werk
       
      Calibre L888.5 to nazwa kodowa ETY: A31.L11. Ten sam werk napędza „zwykłego” Conquesta, HydroConquesta oraz Spirita. Jedyna różnica to certyfikacja COSC, której opisywany model nie ma. Ale i tak trzyma odchyłkę na poziomie kilku sekund na dobę. Osobiście nie lubię dopłacać za COSC bo  bardzo to pompuje cenę zegarka, a realnie korzyść jest znikoma. Co innego większa rezerwa chodu (72 h). Zegarek jest "weekendoodporny". Jak go zdejmiesz w piątek, to w poniedziałek będzie chodził dalej.  I to ma znaczenie dla zegarkowca, bo ja jestem z tych, co po domu noszą inne, do pracy inne, a w sobotę do dresu jeszcze inne. Tak, Panie Doktorze, rozmawiam z nimi. Nakręcam. Dotykam. Proszę mnie nie zapinać w pasy  😜Zastosowanie krzemowego włosa balansu (silicon hairspring) sprawia, że zegarek jest wyjątkowo odporny na pola magnetyczne, bardziej niż np. „zwykła” Sellita SW200. Można spokojnie na balety. Laski na Longinesa nie wyrwiesz ale przynajmniej się nie namagnesuje od głośników
       

       
      Podsumowanie
       
      Longines rozbił tym modelem bank. W takim sensie, że czekając na dostawę (3 miesiące), szukałem alternatyw i nie znalazłem. Nie ma innego zegarka od uznanej szwajcarskiej manufaktury w budżecie do 10k PLN, który by oferował tak wiele i był tak dobrze wykonany.
      Oni go rozsądnie wycenili, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Popyt przerósł podaż i dostanie nowego HydroConquesta w rozmiarze 39 mm jest na moment pisania tej recenzji problematyczne. Nieco krócej czeka się na wersje większe, ale i tak patrzycie na wiele tygodni, wręcz miesięcy czekania. Normalnie buying experience jak w Rolexie Nawet zapisy i listy kolejkowe są, serio. Ale warto, zdecydowanie. Mój powrót do obrotowych bezeli jest całkiem udany. Miłego dnia wszystkim! Nakładam HydroConquesta i pędzę nurkować. Miałem na koniec wkleić Henryka z materiałów promocyjnych Longinesa ale kij z nim. Liwia ładniejsza (źródło: https://www.instagram.com/miliholicy/?hl=pl) 
       

       

       
       
       
       
       
    • Przez Z_bych
      1. Męski zegarek Citizen Blue Angel AT 8020-54L eco-drive używany gwarancja
      Stan 8/10
      Cena 1250 zł + wysyłka
      Cóż tu pisać. Super zegarek To chyba jest najładniejsza i najbardziej praktyczna wersja Citizenów serii Blue Angel, smuklejsza, trochę delikatniejsza, bez dodatkowych wyświetlaczy cyfrowych utrudniających, moim zdaniem, odczyt, wypustek i innych dekoracji. Ta wersja jest bardziej spójna, tarcza bardziej harmonijna, bardziej czytelna.
      Specyfikacja:
      Marka: Citizen Mechanizm: solarny, Eco Drive Funkcje: datownik (dzień miesiąca i tygodnia), stoper, wieczny kalendarz, wewnętrzny, obrotowy bezel z przeliczeniami (dla pilotów), radio control Szerokość koperty: 43 mm Grubość koperty: 12,3-mm Materiał koperty: stal nierdzewna Maksymalny obwód (koperta + pasek): 210 mm Pasek/bransoleta: na bransolecie stalowej + nienoszony pasek Szerokość paska: 23 mm Kolor tarczy: niebieska, granatowa, błękitna Szkiełko: szafirowe z antyrefleksem Wodoszczelność: 20 ATM = 200 m (pełna wodoszczelność podczas pływania i nurkowania) Waga 180 g Rezerwa mocy: 180 dni Rodzaj mechanizmu: promaster H800-08M Stan: zegarek w idealnym stanie mechanicznym, wszystkie funkcje działają prawidłowo. Wizualnie zegarek nie ma śladów używania, jedynie jakieś minimalne ślady na bransolecie, widoczne na zdjęciach; pasek nie był używany. Gwarancja: 12 miesięcy.  
      2. Zegarek męski Parnis 6007 diver automatyczny nurkowy używany gwarancja
      Stan 8/10
      Cena 550 zł + koszt wysyłki
      Niedrogi, ale wyglądający jak milion dolarów, męski zegarek w stylu najlepszych zegarków nurkowych. Zegarek posiada wszystko, czego można oczekiwać od fajnego, codziennego zegarka na męskim nadgarstku - oryginalny design, koperta ze stali nierdzewnej, chirurgicznej, niealergizującej, odpowiednią wielkość 43 mm, szafirowe, odporne na zarysowania szkło, automatyczny mechanizm (nakręcanie przy noszeniu), czytelność odczytu w każdych warunkach. A na dodatek w komplecie solidna, stalowa bransoletka z mikroregulacją. Czego potrzeba więcej?
      Dlatego już tylko specyfikacja:
      Marka: Parnis Rozmiar: 43mm (bez koronki) Mechanizm: japoński 21- kamieniowy Miyota 8215 / Mingzhu 2813, mechanizm automatyczny Funkcje: godzina, minuty, sekundy, data Koperta: stal nierdzewna 316L Szkło: szafirowe Tarcza: czarna tarcza z cyframi pomarańczowymi/białymi Bezel (ramka): ceramiczny obrotowy, 120-klikowy Pasek: bransoletka ze stali nierdzewnej 316L i pasek z naturalnej, czarnej skóry Zapięcie: klamra motylkowa Odporność na wodę: 20 ATM Zestaw zawiera: zegarek na bransolecie, pasek z naturalnej skóry, pudełko, dokumenty Stan: zegarek jest używany z niewielkimi,m pytkimi ryskami (di spolerowania w kilka minut). Mechanicznie zegarek w stanie idealny, Gwarancja: 12 miesięcy  
       
























    • Przez Z_bych
      1. MONTBLANC Timewalker 7070
      Stan 7/10 - zegarki są nowe
      Cena 4500 zł + koszt wysyłki
      Używany, zdecydowanie męski zegarek znanej, szanowanej i lubianej marki Montblanc model Timewalker 7070. Mimo tego, że zegarek wydaje się dość duży (średnica bez koronki to 42,5 mm) doskonale leży także na małych nadgarstkach. Na zdjęciach zegarek na nadgarstku o obwodzie 16,5 cm. Zegarek jest także wyjątkowo wygodny dzięki kształtowi koperty mocno zwężającej się w stronę dekielka oraz mocnym, ale krótkim i dość mocnym uszom, pociągniętym poniżej linii dekielka.
      Na głęboko czarnej tarczy ze szlifem słonecznym umieszczono polerowane, nakładane, stalowe indeksy, które wraz z szerokimi, polerowanymi wskazówkami dają naprawdę dużą czytelność odczytu aktualnej godziny. Ponad indeksem „6” umieszczono okienko datownika z na szczęście czarną tarczą i białymi, pasującymi do logo indeksami. To zegarek typu EDC, więc nie mogło zabraknąć i lumowania na wskazówkach i indeksach minutowych (o pełnych godzinach). 
      Szkło oczywiście jest szafirowe, delikatnie wypukłe, idealnie spasowane z lunetą. 
      W jednym zdaniu – to naprawdę świetny pod każdym względem zegarek, to przemyślany i precyzyjnie wykonany projekt, pełen zegarkowych smaczków.
      Całość uzupełnia bardzo wygodny, utrzymany w stylu zegarka skórzany pasek zapinany na stalową, logowaną klamerkę. 
      Specyfikacja:
      Marka: Montblanc Kraj pochodzenia: Szwajcaria Model Timewalker 7070 Wymiary: średnica 42,5 mm, grubość ze szkłem 12 mm, wysokość (L2L) 49 mm Szerokość paska: 22 mm Szkło: szafirowe Koperta: stal nierdzewna 316L Koronka: logowana, stalowa Dekiel: pełny, stalowy Mechanizm: automatyczny   Wodoszczelność: 100 m Gwarancja: 12 miesięcy Stan: zegarek jest używany, posiada drobne, płytkie ryski wynikające z normalnego używania, szkło nie posiada żadnych mankamentów. Pasek oryginalny, w bardzo dobrym stanie. Mechanicznie zegarek jest w stanie idealnym, na równym, dokładnym chodzie.  Komplet zawiera: zegarek + pasek  
      2. LONGINES MASTER COLLECTION CHRONO MOONPHASE
      Stan 8/10 - zegarki są nowe
      Cena 8999 zł + koszt wysyłki
      Przedstawiać nie trzeba, więc tylko specyfikacja:
      Specyfikacja:
      Marka: Longines Kraj pochodzenia: Szwajcaria Model: chrono moonphase Seria: Master Collection Styl: klasyczny Rozmiar koperty: 40 mm Rozstaw uszu koperty: 21 mm Grubość koperty: 14,30 mm L2L: 46,5 mm Materiał koperty: stal szlachetna Szkło: szafirowe Wodoszczelność: 30 metrów Kolor: biały Pasek: brązowy, z naturalnej skóry, marki Bras i drugi, czarny, aligator, szyty ręcznie Mechanizm: automatyczny, ETA VALJOUX 7751 (42h, 28800/h, 25j), kaliber L687.5 Funkcje: chronograf, czas 24h, datownik, dzień tygodnia, fazy księżyca, nazwa miesiąca Tarcza: giloszowana  Dekiel: przeszklony, szkło szafirowe Stan: zegarek jest używany, ale w bardzo ładnym stanie, brak rys, obić itp. Mechanicznie zegarek jest w stanie idealnym. W komplecie pudełka, ale mocno zniszczone.   
       













       











    • Przez Sierżant Julian
      Cześć, po długim namyśle postanowiłem zredukować liczbę swoich zegarków do jednego-dwóch najbardziej użytkowych, więc przynajmniej na razie chcę oddać w dobre ręce mój bardziej wyjściowy egzemplarz, jakim jest Longines Spirit 37 mm. Nie ukrywam, że przed sprzedażą wahałem się między nim, a wojskowym NTH, ale NTH to ścisła limitka, nie do dostania z drugiej ręki, więc padło na Longina. Zbieram środki na większy zakup, więc zależy mi na czasie, dlatego cena jest niska (6500 PLN), zbliżona do najniższych cen z Japonii, gdzie jednak dochodzi fracht, cło, VAT i oczekiwanie. W Europie cena z drugiej ręki waha się między 8 a 9 tysięcy, retail price u dystrybutora 12 tysięcy. Zegarek w wersji na pasku, oryginalny pasek zdjęty i nie używany (na zdjęciach widać go w pudełku). Nabywca dostaje zegarek ze wszystkimi papierami (polska dystrybucja) oraz pudłem w nienagannym stanie.
      Zegarek na zdjęciach na nadgarstku 17,5-18 cm, jak widać jego rozmiar jest typu "męski uniwersalny/garniturowy", chociaż z rysem przygody. Coś jakby Indiana Jones na przyjęciu u rektora uniwersytetu. Bardzo lubię ten zegarek i niewykluczone, ze w lepszym czasie będę musiał kupić go znowu, ale chwilowo bardziej potrzebuję środków obrotowych.
      Jest na dokładnym chodzie, luma świeci imponująco długo (trzyma całą noc). Stan określam jako 9/10, widoczne jest parę rysek eksploatacyjnych, szkło szafirowe oczywiście bez zarzutu.
      Wysyłka kurierem InPost albo analogicznym jest wliczona w cenę.
      Pozdrawiam i życzę dużo przyjemności z tego fajnego zegarka.









×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.