Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
PistolPete

Vulcain Nautical Heritage vs. Longines Legend Diver

Vulcain Nautical Heritage vs. Longines Legend Diver  

84 members have voted

You do not have permission to vote in this poll, or see the poll results. Please sign in or register to vote in this poll.

Recommended Posts

Taki kolejny dylemat się zrodził.

OK, już jakiś czas temu ale nie mogę go sobie z głowy wybić.

 

2 zegarki Vulcain Nautical Heritage i Longines Legend Diver. Na pozór dość podobne ale po bliższym przyjrzeniu się wyłaniają się znaczące różnice.

Wiadomo oda zegarki odwołują się do wspaniałej historii marki i swoich modeli diverów z lat 60'. Powiedziałbym, że dość podobne koperty, wypukłe szkiełka, długie uszy, kolorystyka itd.

No tak, ale różnią się:

- Ceną. Obie używki z 2-letnią gwarancją. Vulcain wymaga dopłaty ok. 35-40% względem Longinesa.

- Grubością. Vulcain z racji machanizmu połączonego z alarmem ma ok. 15-16mm (różne żródła). Longines tylko 13mm. Wiąże się to jednak nie tylko z konstrukcją mechanizmu ale też szkiełkiem o czym poniżej.

- Szkiełkiem. W obu przypadkach wypukłe. Jednak w Longinesie jest to szafir a w Vulacainie Plexi. Tyle że bardzo ale to bardzo wypukłe.

- Mechanizmem. W Longinesie ETA (nie ma nic przeciwko temu) a w Vulcaine własny (proszę mnie sprostowac jeżeli się mylę) Cricket V-10 z alarmem.

- Przyszłość. Najbardziej martwiąca sprawa biorąc pod uwagę rzekome poważne problemy finansowe Vulacina, potwierdzone prasowo przez zmniejszenie i tak już skromnej kilkunastoosobowej załogi. Zegarek ma 2-letnia gwarancję zegarmistrza ale co potem?

 

Zdjęcia z sieci.

 

Vulcain Nautical Heritage

http://www.vulcain-watches.ch/de/collection/all/nautical/heritage_steel/100152.080L

DSC04205_zps13a623f7.jpg

 

Longines Legend Diver

https://www.longines.com/watches/heritage-collection/l3-674-4-50-0

X5fjWe3.png

Edited by PistolPete

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wulkan ma to coś, mój głos na niego, właśnie dlatego, że firma jest mała to warto w nią pójść, L to teraz masówka, a ten LD to cenę ma mocno zawyżoną.

Edited by lenybo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za opinie. Poniekąd pokrywają sie z moim zdaniem. Ale czy nie brać pod uwagę ewentualną upadłość (wiem, trochę wybiegam w przyszłość) firmy. Chodzi mi o serwis i dostępność części bo to jednak nie jest standardowy mechanizm. A może trochę histeryzuję?

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ameryka będzie stała na straży firmy, która zegarkami gratyfikuje prezydenturę USA  :)   


"Miłownik dokładnego zegarka, to jest dobrego chronometru..."

pozdrowienia, Tomasz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mechanizm v-10 klepany przez Vulcaina przez wiele lat więc części na pewno nie zabraknie!


www.weddphotography.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites

V


ORIS Divers 65 Movember Edition

ORIS Aquis Lake Baikal Limited Edition

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam nic do LLD, ale ten Vulcain go po prostu zjada na śniadanie.


ng6mnrm.png

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Spatz

Warto dopłacić do alarmu i niszowej marki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam LLD i uważam go za całkiem przyzwoity zegarek. Niemniej jednak z porównania tych dwóch pewnie wybrałbym Vulcain.


"You may delay but time will not" Benjamin Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

lubię LLD, bo ma styl, jest dyskretny, z historią, ale taki Vulcain ma więcej stylu, więcej historii, jest jeszcze bardziej nie-oczywisty, poziom szpanu na dzielni = 0, a każdy zegarkowiec się zapowietrzy.

 

A co do ewentualnej plajty, to wydaje mi się, że aktualnie podejmujący się zegarmistrzowie będą to robić jeszcze przez wiele lat, faktycznie części mogą poznikać, ale zegarków na v10 w kolekcjach na całym świecie jest tyle, ze conajwyżej bym się martwił że ceny podskoczą, ale raczej długo będą dostępne

 

i dlatego zagłosowałem na Vulcain-a

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vulcain


Kupię: Breitling - ( automat komplet w min. dobrym stanie do 5 tys) : oferty proszę na PW 

           

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oba mają podobny, fajny klimat, ale ogólnie patrząc Vulcain jest ciekawszym pod każdym względem wyborem.

Tylko... jeśli założyłeś ankietę, to znaczy, że sam nie jesteś pewien wyboru, więc trzeba sobie zdawać sprawę,

że w przy ewentualnej odsprzedaży przy LLD jak nie przepłaci się zbytnio, to w miarę szybko i bez wielkiej straty puścisz dalej.

Z Vulcainem niestety jest duży problem- jak przypadkiem nie trafi się akurat konkretnie tym zegarkiem zainteresowany,

to ten zegarek jest praktycznie niesprzedawalny bez sporego "dyskonta".

Dlatego choć uważam Vulcaina za bardziej wart zainteresowania, to ja kupiłbym LLD(zresztą już kupiłem :P )

Edited by ricardo216

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rychu poruszył istotną kwestię i sprawdzoną już z resztą na naszym forum.

Edited by QuadrifoglioVerde

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli Vulcain jest do wzięcia za ok 35-40% większa kwotę od LLD , czyli pewnie ok 8,5k to uważam biorąc pod uwagę jego cenę katalogową że są to dobrze wydane pieniądze. Przy późniejszej ewentualnej odsprzedaży kolega nie powinien dużo na tym stracic.

 

Mój głos na Vulcaina.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oba mają podobny, fajny klimat, ale ogólnie patrząc Vulcain jest ciekawszym pod każdym względem wyborem.

Tylko... jeśli założyłeś ankietę, to znaczy, że sam nie jesteś pewien wyboru, więc trzeba sobie zdawać sprawę,

że w przy ewentualnej odsprzedaży przy LLD jak nie przepłaci się zbytnio, to w miarę szybko i bez wielkiej straty puścisz dalej.

Z Vulcainem niestety jest duży problem- jak przypadkiem nie trafi się akurat konkretnie tym zegarkiem zainteresowany,

to ten zegarek jest praktycznie niesprzedawalny bez sporego "dyskonta".

Dlatego choć uważam Vulcaina za bardziej wart zainteresowania, to ja kupiłbym LLD(zresztą już kupiłem :P )

 

Dziękuję wszystkim za odzew, opinie i cenne wskazówki. Ricardo masz sporo racji i staram się to serio brać pod uwagę. Już mnie trochę zegarkowe uzależnienie nauczyło. Czasem chyba jednak warto lekko zaszaleć a jeszcze lepiej jak się uda znaleźć rozwiązanie gdzieś pośrodku.

Dzisiaj dzwoniłem do zegarmistrza i okazało się, nie zwróciłem uwagi na to wcześniej, że ten Vulcain jest nieużywany (NOS, Zustand-0 z 24miesięczną gwarancją miejscowego zegarmistrza). Byłem przekaonany, że to używka. Znając tego sprzedawcę myślę, że jeszcze trochę opuści cenę. 

 

Mój głos na Vulcaina.

Mniej więcej trafiłeś.  :D

 

A i Nautical jest nie na pasku ale gumie jak poniżej. (zdjęcia również z netu)

 

602x442_original29073.jpg

602x442_original29067.jpg

602x442_original29064.jpg

 

Muszę się z tym przespać bo miałem zrobić sobie krótki detox a tu znowu coś kusi. ;)  

 

Edit:

Jacus dziękuję za wskazanie recenzji. Nie wiem jak mogła mi umknąć bo szukałem czegoś takiego  na forum.

Edited by PistolPete

Share this post


Link to post
Share on other sites

Guma Vulcaina jest genialna, najlepsza z jaką do tej pory miałem do czynienia.


JACEK

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i ta guma jest mega wygodna, ale ten zegar mi do niej nie pasuje. Świetnie wygląda na paskach w stylu vintage , np takim jak na 1 zdjęciu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By ArturVonHycl
      Przedmiotem mojej dzisiejszej recenzji jest zegarek Zelos Swordfish w wersji Midnight Blue, który otrzymałem do testów na początku lutego. Spędzając z nim te kilka tygodni miałem możliwość doskonałego zapoznania się z jego wykonaniem, materiałami oraz odczuciami w trakcie jego użytkowania. Jako wielki miłośnik diverów pokładałem w nim duże nadzieje, a obecne w sieci opinie podsycały mój apetyt.   Swordfisha otrzymałem w efektownym pudełku wykonanym z ciemnego drewna, w jego wnętrzu znajdowała się skórzana saszetka z paskiem oraz różowozłota karta produktu. Fakt, że zegarek był zapakowany w ten sposób sprawił, że moje nastawienie do niego od początku było dobre gdyż mimo wszystko nie jest to standard wśród dużych producentów a co dopiero wśród microbrandów a za taki mimo wszystko należy uznać markę Zelos.   Biorąc zegarek pierwszy raz do ręki pomyślałem, że jest dość masywny, fajnie się prezentuje, ale za to bransoleta studziła entuzjazm. Zegarek obejrzałem dość dokładnie (co opiszę za parę chwil niżej), skróciłem bransoletę i wrzuciłem go szybciutko na rękę. Zaskoczyło mnie jak przyjemnie leżał na nadgarstku zwłaszcza tym bardziej, że dość ostrożnie oceniałem bransoletę myśląc, że będzie ona najmniej przyjemnym elementem podczas użytkowania. Gdy wyszedłem z domu – tak to były te piękne czasy gdy tak normalnie wychodziło się na zewnątrz – co chwila zerkałem na niego zupełnie jakbym obawiał się, że zniknie. Na promienistą, granatową tarczę padło słońce i tutaj wstrzymałem oddech po raz pierwszy. Cyferblat prezentował się genialnie, do tego był czytelny, a indeksy oraz wskazówki w zacienionych miejscach momentalnie dawały o sobie znać dzięki niezwykle mocnej lumie. Pierwsze zauroczenie na koncie Zelosa, przyszedł czas na rzetelną ocenę jego wykonania oraz ewentualnych spraw, za które Zelosa możemy pochwalić oraz zganić.   Bez wątpienia Zelos Swordfish to zegarek efektowny, starannie wyprofilowane, częściowo szczotkowane i polerowane krawędzie koperty doskonale pracują ze światłem wzmacniając poczucie wielowymiarowości. Ulokowana na godzinie 3, okraszona logiem marki koronka posiada wyraźne wyżłobienia, dzięki którym bardzo dobrze się ją obsługuje. Na pleckach znajduje się zakręcany dekiel z przeważającą matową powierzchnią, na której to widnieje miecznik (Swordfish) oraz podstawowe informacje techniczne. Wnętrze wodoszczelnej do 300 metrów koperty wypełnia mechanizm automatyczny od Seiko, a dokładnie NH35/4R35. Nie mam do jego pracy żadnych zastrzeżeń, co więcej niezwykle miłym jest fakt, że gdy zegarek leżał w bezruchu przez 3-4 dni i brałem go do ręki potrzebował dosłownie kilku sekund by wrócić do normalnej pracy (oczywiście uprzednio go ustawiłem). Od frontu mamy do czynienia z granatową tarczą z wcięciami na indeksy godzinowe, malowanymi indeksami minutowymi, subtelnym logiem pod godziną 12, białą sygnaturą automatic oraz czerwonym napisem mówiącym o wodoszczelności. Znajdujące się niejako pod tarczą indeksy godzinowe oraz wskazówki wypełnione zostały świetnie świecącą lumą Super LumiNova C3 oraz BGW9. Tarczę przesłania szafirowe szkło, przytwierdzone 120-kilkowym obrotowym bezelem z wkładką ceramiczną oraz luminescencyjną skalą minutową. Warto podkreślić że bezel pracuje dość ciężko, ale dzięki wystającym ząbkom dość dobrze się go chwyta. Patrząc na niego pod kątem przypomina mi on żeton do gry w kasynie. Dodatkowo na wewnętrzna część posiada bardzo efektowne wcięcia, które moim skromnym zdaniem dowodzą, że marka Zelos nie podchodzi do produkcji masowo i zależy jej na drobnych akcentach wyróżniających jej zegarki w tym niezwykle nasyconym segmencie jakim są divery.   Na koniec zostawiłem sobie ocenę bransolety, która w moim odczuciu jest najmniej estetycznym elementem, sprawia wrażenie trochę przypadkowej, załączonej od innego zegarka. Na tym jednak muszę zakończyć wymienianie jej minusów gdyż zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Skrócenie jej było procesem bardzo prostym i szybkim, podczas noszenia nie szarpała moich włosów. Zapięcie sprawowało się bardzo dobrze, nie zaliczyło żadnych przypadkowych odpięć, a zastosowany ze względów bezpieczeństwa zatrzask pracował dokładnie tak jak powinien. Paradoksalnie wolę takie niż to, które znajduje się w moim Pontosie (Maurice Lacroix), które chodzi tak samo opornie jak mojej córce wchodzi skumanie faktu, że koronawirus to nie wakacje.   Kilka słów podsumowania....   Zelos Swordfish to bardzo przyjemny zegarek, do którego w zasadzie nie można się przyczepić. Oczywiście malkontenci mogą za moment powiedzieć, że w środku mogłaby być ETA lu Sellita, ale po co? Cena zegarka poszłaby do góry, a tak dostajemy niezwykle kompletny zegarek o bardzo dobrych parametrach technicznych, zapakowany w eleganckie drewniane pudło z dodatkowym, skórzanym paskiem, o którym nie napisałem niczego gdyż nie założyłem go do noszenia, aczkolwiek widać, że jest do wyrób wysokiej jakości. Teraz najlepsze bo uważam, że to co czyni ten czasomierz doskonałą propozycją dla miłośników diverów to cena 349 USD! Kochani nie oszukujmy się dostajemy w cenie zwykłego i oklepanego Prospexa zegarek, który jest inny, jest wart swojej ceny i ma wszelkie argumenty do tego by rekomendować go jako jeden z najlepszych tego tupu zegarków do 1500 zł. To jest oczywiście moje subiektywne zdanie i możecie się z nim nie zgadzać, ale zarówno wykonanie jak i technikalia w ujęciu do ceny to zestaw niemalże doskonały.   Na koniec dane techniczne dla miłośników tabelek   Koperta i bransoleta – stal szlachetna 316L Wymiary koperty – 42 x 48 x 13 mm Szerokość między uszami – 22 mm Wodoszczelność – 300 m Mechanizm – Seiko NH35 Tarcza – granatowa Szkło – szafirowe   A dla tych co koniecznie chcą więcej zapraszamy na stronę: https://zeloswatches.com/   Więcej recenzji na Grupie Fb Chronosapiens - Zapraszamy   https://chronosapiens.com/   Autor: Daniel Wiktorowicz    









×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.