Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
PistolPete

Vulcain Nautical Heritage vs. Longines Legend Diver

Vulcain Nautical Heritage vs. Longines Legend Diver  

84 members have voted

You do not have permission to vote in this poll, or see the poll results. Please sign in or register to vote in this poll.

Recommended Posts

Może i ta guma jest mega wygodna, ale ten zegar mi do niej nie pasuje. Świetnie wygląda na paskach w stylu vintage , np takim jak na 1 zdjęciu.

 

Masz rację. Na porządnym pasiorze wygląda zdecydowanie lepiej. Od razu wskoczyłby na takowy. Jest tylko małe ale.. jakbym chciał z Nauticalem popływać. Dalej, o ile nie jestem fanem gumy, to jeżeli już musi być to powinna byc właśnie tak dopasowana do koperty. Fajny pasek zawsze można dokupić. Z dopasowaną gumą jest ciężej i drożej. 

 

Co ciekawe, do jednej z limitowanych wersji Nautical Heritage dodawana była też bransoleta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PistolPete - nie wiem, czy kupiłeś Vulcaina, jeżeli tak, to nie martw się serwisem. W PL są fachowcy, którzy radzą sobie z tym mechanizmem:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na chwilę obecną nie kupiłem chociaż było bardzo blisko. Sprawa natomiast jest nadal rozwojowa. :-) Strasznie nakrecilem się na tego Nauticala. Miałem jednak też zrobić sobie chwilowo "zegarkowy detox". Stąd też trochę rozterki i niepewnosci. Pojechałem do sklepu z gotówką i powiedziałem sobie, że przy najmniejszych wątpliwościach odpuszczę sobie. Tak dla spokojnego sumienia. No i facet nie mógł znaleźć książeczki z instrukcją (jak pisalem to mniej więcej NOS). Obiecał, że postara się taką zorganizować. Wiec czekam na sygnał jak znajdzie. Za to w papierach jest karta gwarancyjna oraz stary katalog i cennik Vulcaina z 2005 roku. Jakie wtedy były ceny. Szok. :-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na chwilę obecną nie kupiłem chociaż było bardzo blisko. Sprawa natomiast jest nadal rozwojowa. :-) Strasznie nakrecilem się na tego Nauticala. Miałem jednak też zrobić sobie chwilowo "zegarkowy detox". Stąd też trochę rozterki i niepewnosci. Pojechałem do sklepu z gotówką i powiedziałem sobie, że przy najmniejszych wątpliwościach odpuszczę sobie. Tak dla spokojnego sumienia. No i facet nie mógł znaleźć książeczki z instrukcją (jak pisalem to mniej więcej NOS). Obiecał, że postara się taką zorganizować. Wiec czekam na sygnał jak znajdzie. Za to w papierach jest karta gwarancyjna oraz stary katalog i cennik Vulcaina z 2005 roku. Jakie wtedy były ceny. Szok. :-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

 

Trzymam zatem kciuki, żeby facet znalazł instrukcję! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Heritage jest bardzo elegancki, sportowy, pasuje do wszystkiego od pianki do mankietu. Seventies jest świetny, ale mniej uniwersalny. Też mam dylemat.

To świetne zegarki, dla osób, dla których Omegi i Roleksy stają się pospolite.

 

 

Miłośnik zegarków nie może być jednozegarkowcem, podobnie jak miłośnik sztuki nie może poprzestać na zwiedzeniu jednego muzeum.


Co-Axial

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej parze Vulcain deklasuje LD. Nawet biorąc pod uwagę obecne kłopoty finansowe Vulcaina. Marka z taką tradycją i własnym kultowym mechanizmem na pewno nie przepadnie. Zawsze trafi się ktoś, kto ją przejmie, kupując kawałek historii zegarmistrzostwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kupiłeś? Jeśli nie, podaj namiary, może ktoś skorzysta ;-)


Co-Axial

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uśmiejecie się ale nie kupiłem. Cały czas się zastanawiam. Nie czy warto ale czy kupować w ogóle kolejny zegarek. Nie miałem nawet czasu odezwać sie do sprzedawcy. Za duzo spraw na głowie. Nie wiem nawet czy jeszcze go trzyma. Powiem tak. Spróbuję jak najszybciej podjąć decyzję. Jeżeli nie będę brał tego Vulcaina a bedzie dostępny to oczywiście przekażę wam tę "cenną" informację. Tylko że to jest sklep w Austrii zeby bylo jasne.

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czemu musisz czekać?

Leży i wygląda rzeczywiście świetnie!

Ja się odezwałem do zegarmistrza. Zegarek leży i czeka. Instrukcji wciąż brak. Sprzedawca sie tłumaczył, że mu ciężko bo w Vulcain po niemiecku nie mówią. :-) Ja zadzwoniłem pod telefon z www i się dogadalem. Welcome to Austria! ;-) Leniuchy. Dostałem bezpośredniego maila do Pani Agnes, odpowiedzialnej za takie sprawy. Napisałem i zobaczymy. Tak przy okazji odbyłem miłą i szczerą rozmowę z Panem z Vulcain. Ciężko im ale, oficjalnie, twierdził, że jakoś bedzie i skręcają te zegarki.

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Edited by PistolPete

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest zatem promyk nadziei, że jak będę na kupnie, to jeszcze będą nowe. Piotrek, ten co miałeś kupić to nowy był? Jak tak, to czemu był problem z kompletnością zestawu?

No najwyraźniej nie tak do końca nowy. ;-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i proszę. Jak sie chce to można. W 2 dni sprawa załatwiona. Dostałem dziś instrukcję, katalog i osobiste pozdrowienia. Podoba mi się takie podejście do klienta.

 

b2348eccae3e832cd70f335a6986be3a.jpg

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Edited by PistolPete

Share this post


Link to post
Share on other sites

Będzie w przyszłym tygodniu. W tym ciężko z czasem. A czekałem na instrukcje do kompletu. :-) Wiem w każdym bądź razie, że zegarek leży i czeka. Tylko teraz chyba trzeba bedzie coś z kolekcji upłynnić. :-(

 

Tak czy inaczej decyzja podjęta. :-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Edited by PistolPete

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By ArturVonHycl
      Przedmiotem mojej dzisiejszej recenzji jest zegarek Zelos Swordfish w wersji Midnight Blue, który otrzymałem do testów na początku lutego. Spędzając z nim te kilka tygodni miałem możliwość doskonałego zapoznania się z jego wykonaniem, materiałami oraz odczuciami w trakcie jego użytkowania. Jako wielki miłośnik diverów pokładałem w nim duże nadzieje, a obecne w sieci opinie podsycały mój apetyt.   Swordfisha otrzymałem w efektownym pudełku wykonanym z ciemnego drewna, w jego wnętrzu znajdowała się skórzana saszetka z paskiem oraz różowozłota karta produktu. Fakt, że zegarek był zapakowany w ten sposób sprawił, że moje nastawienie do niego od początku było dobre gdyż mimo wszystko nie jest to standard wśród dużych producentów a co dopiero wśród microbrandów a za taki mimo wszystko należy uznać markę Zelos.   Biorąc zegarek pierwszy raz do ręki pomyślałem, że jest dość masywny, fajnie się prezentuje, ale za to bransoleta studziła entuzjazm. Zegarek obejrzałem dość dokładnie (co opiszę za parę chwil niżej), skróciłem bransoletę i wrzuciłem go szybciutko na rękę. Zaskoczyło mnie jak przyjemnie leżał na nadgarstku zwłaszcza tym bardziej, że dość ostrożnie oceniałem bransoletę myśląc, że będzie ona najmniej przyjemnym elementem podczas użytkowania. Gdy wyszedłem z domu – tak to były te piękne czasy gdy tak normalnie wychodziło się na zewnątrz – co chwila zerkałem na niego zupełnie jakbym obawiał się, że zniknie. Na promienistą, granatową tarczę padło słońce i tutaj wstrzymałem oddech po raz pierwszy. Cyferblat prezentował się genialnie, do tego był czytelny, a indeksy oraz wskazówki w zacienionych miejscach momentalnie dawały o sobie znać dzięki niezwykle mocnej lumie. Pierwsze zauroczenie na koncie Zelosa, przyszedł czas na rzetelną ocenę jego wykonania oraz ewentualnych spraw, za które Zelosa możemy pochwalić oraz zganić.   Bez wątpienia Zelos Swordfish to zegarek efektowny, starannie wyprofilowane, częściowo szczotkowane i polerowane krawędzie koperty doskonale pracują ze światłem wzmacniając poczucie wielowymiarowości. Ulokowana na godzinie 3, okraszona logiem marki koronka posiada wyraźne wyżłobienia, dzięki którym bardzo dobrze się ją obsługuje. Na pleckach znajduje się zakręcany dekiel z przeważającą matową powierzchnią, na której to widnieje miecznik (Swordfish) oraz podstawowe informacje techniczne. Wnętrze wodoszczelnej do 300 metrów koperty wypełnia mechanizm automatyczny od Seiko, a dokładnie NH35/4R35. Nie mam do jego pracy żadnych zastrzeżeń, co więcej niezwykle miłym jest fakt, że gdy zegarek leżał w bezruchu przez 3-4 dni i brałem go do ręki potrzebował dosłownie kilku sekund by wrócić do normalnej pracy (oczywiście uprzednio go ustawiłem). Od frontu mamy do czynienia z granatową tarczą z wcięciami na indeksy godzinowe, malowanymi indeksami minutowymi, subtelnym logiem pod godziną 12, białą sygnaturą automatic oraz czerwonym napisem mówiącym o wodoszczelności. Znajdujące się niejako pod tarczą indeksy godzinowe oraz wskazówki wypełnione zostały świetnie świecącą lumą Super LumiNova C3 oraz BGW9. Tarczę przesłania szafirowe szkło, przytwierdzone 120-kilkowym obrotowym bezelem z wkładką ceramiczną oraz luminescencyjną skalą minutową. Warto podkreślić że bezel pracuje dość ciężko, ale dzięki wystającym ząbkom dość dobrze się go chwyta. Patrząc na niego pod kątem przypomina mi on żeton do gry w kasynie. Dodatkowo na wewnętrzna część posiada bardzo efektowne wcięcia, które moim skromnym zdaniem dowodzą, że marka Zelos nie podchodzi do produkcji masowo i zależy jej na drobnych akcentach wyróżniających jej zegarki w tym niezwykle nasyconym segmencie jakim są divery.   Na koniec zostawiłem sobie ocenę bransolety, która w moim odczuciu jest najmniej estetycznym elementem, sprawia wrażenie trochę przypadkowej, załączonej od innego zegarka. Na tym jednak muszę zakończyć wymienianie jej minusów gdyż zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Skrócenie jej było procesem bardzo prostym i szybkim, podczas noszenia nie szarpała moich włosów. Zapięcie sprawowało się bardzo dobrze, nie zaliczyło żadnych przypadkowych odpięć, a zastosowany ze względów bezpieczeństwa zatrzask pracował dokładnie tak jak powinien. Paradoksalnie wolę takie niż to, które znajduje się w moim Pontosie (Maurice Lacroix), które chodzi tak samo opornie jak mojej córce wchodzi skumanie faktu, że koronawirus to nie wakacje.   Kilka słów podsumowania....   Zelos Swordfish to bardzo przyjemny zegarek, do którego w zasadzie nie można się przyczepić. Oczywiście malkontenci mogą za moment powiedzieć, że w środku mogłaby być ETA lu Sellita, ale po co? Cena zegarka poszłaby do góry, a tak dostajemy niezwykle kompletny zegarek o bardzo dobrych parametrach technicznych, zapakowany w eleganckie drewniane pudło z dodatkowym, skórzanym paskiem, o którym nie napisałem niczego gdyż nie założyłem go do noszenia, aczkolwiek widać, że jest do wyrób wysokiej jakości. Teraz najlepsze bo uważam, że to co czyni ten czasomierz doskonałą propozycją dla miłośników diverów to cena 349 USD! Kochani nie oszukujmy się dostajemy w cenie zwykłego i oklepanego Prospexa zegarek, który jest inny, jest wart swojej ceny i ma wszelkie argumenty do tego by rekomendować go jako jeden z najlepszych tego tupu zegarków do 1500 zł. To jest oczywiście moje subiektywne zdanie i możecie się z nim nie zgadzać, ale zarówno wykonanie jak i technikalia w ujęciu do ceny to zestaw niemalże doskonały.   Na koniec dane techniczne dla miłośników tabelek   Koperta i bransoleta – stal szlachetna 316L Wymiary koperty – 42 x 48 x 13 mm Szerokość między uszami – 22 mm Wodoszczelność – 300 m Mechanizm – Seiko NH35 Tarcza – granatowa Szkło – szafirowe   A dla tych co koniecznie chcą więcej zapraszamy na stronę: https://zeloswatches.com/   Więcej recenzji na Grupie Fb Chronosapiens - Zapraszamy   https://chronosapiens.com/   Autor: Daniel Wiktorowicz    









×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.