Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
szpila9

Oris Aquis kontra TAGi

Recommended Posts

Cześć!

 

Będę wdzięczny za Wasze cenne (jak zawsze uwagi).

 

Zakup zbliża się milowymi krokami, a wątpliwości coraz więcej. 

 

Zegarek będzie użytkowany każdego dnia, a jak trzeba to i do garnituru nie będę chciał zakładać czegoś innego. Preferuje raczej luźny styl ubierania - casual i sportowy.

 

Na placu boju pozostają - wszystkie na bransolecie.

 

1. ORIS Aquis 2017 

2. Tag Heuer Aquaracer 2016 w kolorze czarnym lub niebieskim

3. Tag Heuer Carrera Day Date 41mm - raczej w czarnym (jakoś niebieski wydaje się nie pasować do wszystkiego(?))

 

A co Wy na to wszystko?

 

Cena Tagów o jakąś 1/4 - 1/3 wyższa. Czy "prestiż" jest tego wart? Czy jakość wykonania i mechanizmu idą za tą ceną? 

Za każdą uwagę i sugestie z góry dziękuję!

 

A! czy np. w USA jestem w stanie kupić to taniej? strony Taga na to nie wskazują.

 

Dzięki!

Pozdrawiam!

post-28616-0-01160600-1507620092_thumb.jpg

post-28616-0-80628000-1507620398_thumb.jpg

post-28616-0-42524100-1507620405_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strasznie mi się podoba ten Caliber 5, ale cena sklepowa wydaje się abstrakcyjna. W promocji wyrwiesz go za 9080 PLN (ostatnio były obniżki minus 15%). Może ktoś wie, gdzie moża go kupić taniej z polskiej, oficjalnej dystrybucji? Sam jestem ciekaw co powiecie o jakości tag vs oris.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym wolał z bazarku wyrwać Tudora lub Omegę 300M.

w cenie ok 8500zł Tudora lub Omegę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

w cenie ok 8500zł Tudora lub Omegę?

Oczywiście używkę, ale w świetnym stanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam dokładnie ten sam dylemat! Przymierzałeś obydwa? Aquis i Aquaracer? Ja już kilka razy miałem na nadgarstku obydwa i chyba skłaniam się bardziej ku Tagowi....

Oris:

+nie przewartościowany jak Tag

+tańszy

+są wersje też z ceramicznym bezelem

+rzadko spotykany

+piękne czerwone wahadło widoczne pod szklanym deklem

-duży i masywny więc jak kto woli

-trochę za surowy wygląd jak dla mnie

 

Tag:

+marka (może i kwestia reklamy ale większość ludzi kojarzy Taga a Orisa mało kto)

+piękne pasy na cyferblacie

+będzie trzymał cenę

+wydaje się lżejszy

-droższy a środku ETA (w Orisie klon ETA czyli Selita)

-płacisz za markę

-ciężko dorwać na promocji

-dekiel nie jest szklany

 

Ogólnie musisz przymierzyć. W Warszawie w Outlecie w Piasecznie są Orisy ale z 2016 za ok 6300 więc dobra cena. Tydzień temu widziałem z szarym cyferblatem ale jeden był z pomarańczowymi detalami do tego a drugi z ciemno zielonymi (dla mnie najładniejszy).

Dla mnie Oris jednak jest zbyt masywny. Zwłaszcza ogniwa na branzolecie. 

Jak sam Bond pokazał divery można nosić do garnituru :) Tag wg mnie pasuje więc jest uniwersalny ale Orisa jakoś z garniturem nie widzę....

Taga ciężko znaleźć w promocji. Na ch24 od trusted seller są za ok 7200 + koszt pszesyłki ok 250 zł. W kruku była promocja -15 % więc z ceny 10 500 miałbyś ok 8500 o ile byłby w sklepie!

P.S. Pamiętaj że ten Tag jest w dwóch rozmiarach!!! 41 i 43 mm. 

Daj znać co wybierzesz :)


Jeśli chodzi o jakość to wg mnie nie ma różnicy. Obydwa reprezentują podobny wysoki poziom. Mechanizm też bardzo podobny (ETA vs Selita) więc pozostaje kwestia gustu i portfela :)

Niżej opisałem swoje przemyślenia ponieważ dokłądnie te 2 mi chodzą po głowie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Tagu też może być Sellita, nie zawsze jest Eta

 

TAG Heuer Calibre 5 Swiss Made. Automatic calibre

Diameter: 26 mm (11 ½''') — 25 to 26 rubies depending on the execution. Rapid date correction.


ORIS Divers 65 Movember Edition

ORIS Aquis Lake Baikal Limited Edition

Share this post


Link to post
Share on other sites

AR to kolega miał na myśli raczej AquaRacer :D nie AntyRefleks ;)


ORIS Divers 65 Movember Edition

ORIS Aquis Lake Baikal Limited Edition

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strasznie mi się podoba ten Caliber 5, ale cena sklepowa wydaje się abstrakcyjna. W promocji wyrwiesz go za 9080 PLN (ostatnio były obniżki minus 15%). Może ktoś wie, gdzie moża go kupić taniej z polskiej, oficjalnej dystrybucji? Sam jestem ciekaw co powiecie o jakości tag vs oris.

Nie z polskiej dystrybucji ale ceny nienajgorsze. Sklep też sprawdzony.

 

http://www.swisswatchesdirect.co.uk/watches/tag_heuer/mens_watches/aquaracer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam pojęcia, czy mam - na razie na ręce mam tylko Certinę sprzed kilku lat, DS Podium, stąd ciężko mi powiedzieć :) Dlatego też pytam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie uczestniczący w dyskusji i nie tylko :) 

 

Patrze i patrze i z czasem ten Tag (Aqua) wygląda w porównaniu z ORISem jak zabawkowy, ale to może moje złudzenie.

Oglądając tą recenzje:

 

 

zauważam, że szczegółowość wykonania nurka od ORISa wydaje się być bardziej dokładniejsza, a sam zegarek sprawia wrażenie poważniejszego - jeżeli takie określenie przystoi :)

 

Jak pozycjonowalibyście ORIS`a Aquisa vs TAG. Oczywiście w piramidzie czy innych rankingach TAG pozycjonowany jest wyżej, ale czy w przypadku dość niskich modeli jak Aquaracer czy nawet ta CARRERA - też najniższa jej półka, czy warto dopłacać 2000 - 3000PLN za logo TAG`a? 

 

Dzięki!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By fidelio
      Po pierwsze to mam nadzieję, że temat umieszczam we właściwym miejscu. Jeśli moderacja uzna, że tak nie jest, to uprzejmie proszę o jego przeniesienie. W temacie poświęconym Orisowi obiecałem, że napiszę kilka słów o tym, co się stało mojemu zegarki (Oris Aquis Date) i czy udało się coś z tym zrobić? Nie będę wdawał się w rozważania, jak to się stało, bo nie to jest najistotniejsze. Zegarek, najpewniej w konsekwencji upadku, miał styczność podłogą, a skutek był taki, że oberwało jedno ucho, dolny rant koperty, a także, jak się ostatecznie okazało, żeby bezela. Z mojej perspektywy jakiś dramat, bo to jedyny diver, jaki mi pozostał. To ten zegarek ostatecznie sprawił, że jakiś czas temu pożegnałem się zarówno z Kapitanem Coockiem od Rado jak i ze Squale 50 Atmos. No więc ten Aquis ma dla mnie wartość powoli sentymentalna, bo jest ze mną relatywnie długo... Więc jak go trochę ponad miesiąc temu wyciągnąłem z pudełka, jak mu się przyjrzałem, to wiecie sami, ...smuteczek... 
       
      Szybko też okazało się, że w przypadku takich uszkodzeń (dokumentacja zdjęciowa poniżej), w grę nie wchodzi zwykłe polerowanie, a konieczne będzie potraktowanie zegarka laserem (napawanie). I tu z pomocą przyszedł Kolega Damian Pietrzyk z Watches SPA. Po obejrzeniu zdjęć podjął się doprowadzenia Orisa do należytego stanu. Podany został wstępny czas naprawy (dotrzymany), dograliśmy inne szczegóły i bardzo szybko nadałem paczkę z pacjentem, tfu zegarkiem. Po jakimś czasie Kolega Damian odezwał się, informując mnie o tym, że przystępuje do prac nad Orisem. Na bieżąco otrzymywałem dokumentację zdjęciową obrazującą postęp prac, co bardzo mi odpowiadało, choć jednocześnie zaostrzało apetyt na to, żeby zegarek jak najszybciej trafił z powrotem do mnie. Efekty możecie sami ocenić (kolaże do zdjęcia Kolegi Damiana). Po uszkodzeniach tego zegarka nie ma po prostu śladu. Nie będę ukrywał, jestem trochę pedantyczny jeśli chodzi o swoje zegarki. Nie polega to oczywiście na tym, że ich nie noszę, trzymam tylko w pudle, bo przecież nie o to chodzi. Nie nosząc ich trudno prawdziwie się nimi cieszyć. Zwracam jednak uwagę na wszelkie detale i także z tego punktu widzenia bardzo byłem ciekaw efektów pracy Kolegi Damiana, choć oczywiście nie potrzeba wiele zachodu (wystarczy dostęp do Facebooka), aby przekonać się, jakie cuda Kolega Damian potrafi wyczarować ze zmęczonych zegarków. Sami więc oceńcie, bo zdjęcia mówią więcej niż to, co jestem w stanie napisać. Ale znowu jest tak, że krawędzie są ostre, wyraźnie poodcinane. Na uchu taki szlif, jaki tam była zęby bezela już nie straszą. W związku z pracą nad zębami bezela trzeba było wyjąć jego ceramiczną wkładkę, bez uszkadzania jej, a następnie na powrót równo ją zamontować. Wszystko to udało się doskonale. O skali mojego zadowolenia niech po prostu świadczy to, że ja już odpakowałem zwrotną przesyłkę z zegarkiem (zegarek był bardzo porządnie zabezpieczony) to cieszyłem się bardziej niż wtedy, gdy zegarek po raz pierwszy do mnie przyjechał.
       
      No więc na koniec, w ramach pewnego podsumowania, mogę tylko polecić Kolegę Damiana Pietrzyka z Watches SPA. Mój zegarek to dowód na to, że przy odpowiedniej wiedzy, doświadczeniu oraz zapleczu technicznym, można sobie poradzić z naprawdę trudnym przypadkiem. I jeszcze jedno, w tym przypadku widać także coś jeszcze, co w mojej ocenie jest wartością samą w sobie, wielką pasję, która jest warunkiem koniecznym perfekcji ?





    • By fanfar19
      Zastanawiałem się czy napisać o swoich problemach z Tag Heuer Carrera w wątku Tag Heuer, czy zakładać osobny. Ale chyba szkoda zaśmiecać wątku wielbicieli????
       
      Więc idąc za popularnym na forum zwyczajem robienia zdjęć swoim zegarkom, ja też parę takich zrobiłem swojej Tag Heuer Carrera Calibre 5. Również macro (no, powiedzmy). Patrząc na te zdjęcia doszedłem do wniosku, że tarcza w mojej Carrera nie jest dobrze skorelowana z wewnętrznym bezelem.
      Wygląda to mniej więcej tak:

       
      Do tego dzień tygodnia też nie jest prosto. Poniżej przykład dla wtorku.

       
      Wcześniej jakoś tego nie zauważałem, a nawet jak zauważałem to zakładałem, że to problem moich oczu. No ale jak już zauważyłem, to widziałem z każdym spojrzeniem na zegarek.
      I zaczęło mnie to drażnić. W końcu fajny zegarek, a unikałem patrzenia na niego.
       
      Pomyślałem więc, że oddam do serwisu, w końcu zegarek ma i gwarancję i rękojmię. Niech będzie serwis. Trufey w tym przypadku jest autoryzowanym serwisem Tag Heuer’a w Polsce.
      Oddałem więc.
      I tutaj nastąpiło moje zdziwienie. Otrzymałem taką informację od Trufey’a:
      ###
      - przesunięcie indeksów skali zewnętrznej tarczy względem indeksów tarczy głównej mieszczą się w normach producenta
      ###
      Czyli to co widać na zdjęciu pierwszym jest wg TH w normie? Hm. Miałem takie wewnętrzne bezele w Longines i Victorinox (nawet podwójny), żona ma w Certinie i wszędzie jest równiutko. A to tańsze zegarki. I to sporo.
       
      No ale pomyślałem, poczekam na zegarek i wtedy się zobaczy. Parę dni temu przyszedł. Jak efekty?
      Dzień tygodnia poprawiono. Ale co dziwne dla TUE, już FRI jest krzywo, ciekawe jak to możliwe?
      Przesunięcie indeksów – właściwie bez zmian. Chyba faktycznie w Trufey uważają, że wszystko jest w normie. Bardzo pojemnej normie.
       
      I pewnie machnąłbym ręką, odebrał zegarek i uderzył temat z rękojmi albo i w ogóle.
       
      Ale jak się okazało, w Trufey nie bardzo umieją złożyć zegarek, mianowicie pojawiła się szpara pomiędzy bezelem, a tarczą, na wysokości indeksów 10 i 11. Widoczna gołym okiem, nawet moim.
      No i udało im się trochę porysować kopertę, z boku, widać tak go musieli odkładać na jakąś twardą powierzchnię. Na szczęście same mikroryski, nic dużego.
      Odmówiłem przyjęcia zegarka, mają go odesłać jeszcze raz do poprawki. Choć nie wiem czy dobrze zrobiłem. Może się okazać, że kolejny raz wróci w jeszcze gorszym stanie.
    • By kadu
      Cześć,
       
      zastanawiam się nad zakupem kolejnego (po PH200M) divera w klimacie vintage.
      Tym razem miałoby to być coś o jedną półkę wyżej (na Omegę czy Tudora jeszcze nie czas).
       
      Do głowy przyszedł mi Oris Divers Sixty Five w wersji Movember Edition:
      https://monochrome-watches.com/oris-divers-sixty-five-movember-edition-specs-price/
       
      oraz Christopher Ward C65 Dartmouth w wersji czarnej na bransie:
      https://www.christopherward.eu/c65-dartmouth-series1-black-3
       
      W przypadku Orisa biorę jeszcze pod uwagę podobną wersję kolorystyczną, z datą na 6 i bezelem z brązu.
       
      Poniżej moje za i przeciw:
       
      Oris:
      - marka z historią, pozycjonowana wyżej niż Certina, Tissot, itd. (byłby to dla mnie krok dalej),
      - jak dla mnie brak opcji bransolety, ponieważ oryginalna bransa Orisa dla tego modelu kompletnie mi nie pasuje, a wszelkie uniwersalne odpadają. Nie jest to dla mnie duży minus, ale opcja fajnej bransolety byłaby na pewno plusem.
      - w środku Sellita SW200-1 w wersji Standard, o czym niestety ciężko jest zapomnieć, biorąc pod uwagę cenę zegarka.
       
      Christopher Ward:
      - microbrand, co mnie osobiście trochę odstrasza - marka bez tradycji, historii.
      - bransoleta wydaje się być fajna, ma mikroregulację. Dokupiłbym sobie pasek skórzany i NATO.
      - dużo fajniejszy dekiel,
      - Sellita SW200-1 z COSC (tutaj mam nadzieję na lepszą selekcję mechanizmów i lepszą regulację względem Orisa),
      - brak daty - dla mnie niestety minus.
      - niższa cena.
       
      Co byście wybrali z tych dwóch opcji? Rozsądek mówi - CW, natomiast trochę mnie odstrasza fakt, że to microbrand i cena jednak jest już dosyć spora jak na tego typu zegarki. W Orisie za to trochę odstrasza mnie fakt, że za dosyć spore pieniądz dostajemy bazową Sellitę, która właściwie pod każdym względem jest gorsza niż mechanizm z o wiele tańszej Certiny PH200m.
       
      Z góry dzięki za rady!
    • By Dirty Harry
      Mam prośbę o podpowiedzi i pomoc w wyborze zegarka EDC.
       
      Poszukuję codziennego, dużego i czytelnego zegarka na bransolecie, raczej szwajcarskiego, ew. niemieckiego. Aktualnie wszystkie mam na paskach: sześć B-Uhrów w rozmiarach od 48 do 55 mm i Omegę Railmaster XXL 49 mm. Po kilkunastu latach przerwy od bransolet bardzo zapragnąłem zegarka na kajdanie. Wszystkie powyższe sprzęty przyzwyczaiły mnie nie tylko do stosownego rozmiaru, ale też do ponadprzeciętnej czytelności jasnych wskazówek na ciemnej tarczy, z czego nie wyobrażam sobie zrezygnować. Dlatego sformułowałem wstępnie takie oto wymogi bezwzględne:
       
      1. średnica 45 - 50 mm
      2. bransoleta
      3. ciemna tarcza
      4. czytelne wskazówki i indeksy
      5. szafirowe szkło
      6. automat
      7. WR50 i więcej
      8. minimum bajerów
       
      Rozmiar poniżej 45 mm odpada. Określenie "minimum bajerów" oznacza, że całkowicie wykluczam chronograf, tachymetr, subsekundnik, wszelkie wulgarne indeksy (np. olbrzymie cyfry), dziwaczne wskazówki, oko cyklopa oraz tego typu duperszmity. Odpadają też nawiązania do stylistyki Submarinera, a w szczególności wskazówka z glutem czy mieszane indeksy kreskowo-kropkowe, których nie trawię. Jedyna dopuszczalna komplikacja to data (podwójna też ujdzie).
       
      Wielkimi plusami będą:
       
      1. intensywna luminescencja
      2. granatowa tarcza
      3. brak daty
      4. zakręcana koronka
       
      Zegarki, których forma jest bliska mojego ideału EDC to Millgauss, Railmaster czy Aqua Terra - niestety, wszystkie one są zdecydowanie za małe. Myślałem o bransolecie do mojego Railmastera XXL, ale nie byłem dotąd w stanie dobrać czegoś stoswnego, poza tym automat jest wygodniejszy.
       
      No i teraz nie wiem: czy to ja nie umiem szukać, czy też takich zegarków spełniających powyższe założenia prawie nie ma? Bo jak dotąd nie znalazłem prawie nic... A znalazłem:
       
      1. Ball Engineer III Endurance 1917 Classic 46 mm. Bardzo ładny, prawie piękny. Mocno osadzony w rolexowych klimatach Millgaussa, Oystera Perpetual czy gładkiego Datejusta, do tego te wszystkie bajery: antymagnetyczny, dodatkowo wstrząsoodporny, COSC, pełny dekiel z żaglowcem. Jasne tło datownika nieszczególnie wygląda - choć może o to chodziło, żeby to było takie przedłużenie kreski na godz. trzeciej? Kapsułki z trytem zamiast normalnej lumy na indeksach trochę mnie odstraszają: na powiększeniach zdjęć prezentują się tandetnie, a tryt w nich świeci nierówno i wcale nie ładniej, niż Super Luminova.
       

       
      2. Oris Big Crown Propilot Day Date 45mm. Przepiękny i klasyczny, wspaniały kształt koperty. Cienka i dyskretnie zdobiona luneta jest niesamowita i powiększa optycznie cały zegarek, koronka idealnie dopasowana stylem do lunety i do dekla, niestety przezroczystego. Bardzo ładne indeksy, narysowana wypukłą linią czwórka obłędna! Odstraszają wskazówki: może i niebrzydkie, a jakby z innej bajki. Kojarzą mi się z mieczami świetlnymi z "Gwiezdnych Wojen"...
       

       
      3. Rezerwowo brałem też pod uwagę Breitlinga SuperOcean Heritage II 46 mm, tego "poliftowego": z mechanizmem dostarczanym przez Tudora i certyfikatem COSC - zresztą wciąż go nie wykluczam, ale jest na pewno na ostatnim miejscu. Lumy tam jak na lekarstwo, uszy koperty są mocno przeciętne, a mesz bez maskownic to stylistyczny koszmar tego skądinąd bardzo ładnego zegarka z pełnym deklem.
       

       
       
      Jest też szansa, że poszukiwania skończą się po prostu na Omedze Planet Ocean 45,5 mm, która jest dla mnie ikoną. Ale póki się tak nie skończyły - mam prośbę o podpowiedzi: jaki jeszcze zegarek spełniający powyższe wymogi moglibyście mi polecić?
       
      Odpowiadając na ewentualne pytania o założony budżet - Planet Ocean to już absolutnie górna granica.
       
      Z góry bardzo dziękuję za pomoc i wszelkie podpowiedzi
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.