Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
zadra

Zegarkowe tragedie

Rekomendowane odpowiedzi

Zakładam temat bo myślę, że nie tylko ja mam pecha,  że to co mnie spotkało spotkało też Was..

Może ktoś zgubił, przejechał samochodem, wyprał bo zapomniał wyjąć z kieszeni,  albo jego ulubiony zegarek padł ofiarą psa, kuny czy sroki-złodziejki.. 

Dopisujcie swoje ZEGARKOWE TRAGEDIE - wspólnie jakoś sobie poradzimy z tą traumą.. 

 

Ostatnie dni ciężko pracowałem przy aucie. Spędziłem w garażu ponad 26rbh i od czwartku po każdej nocnej zmianie w robocie jechałem przygotowywać hondę do nowego sezonu(regulacja zaworów, wymiany płynu chlodzącego, oleju, uszczelnianie wycieków itp..) 

 

Wiadomo, że w trudno dostępnych zakamarkach przy silniku zegarek na nadgarstku nie pomaga. Czasami samą dłoń trudno wcisnąć i nawet rękaw koszuli to zbyt dużo.

Nie chciałem również przerysować szkiełka czy zostawić śladu na kopercie, dlatego odwiesiłem zegarek korzystając z udogodnienia. 

Jako półka  wykorzystane były drzwiczki szafki kuchennej i zachęcający zawias tych drzwiczek o fajnej średnicy..

W czwartek powiesilem dugenę w sposób jak na zdjęciu

 

20240428_181302.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aktualnie do zdjęcia wykorzystałem poliota... 

Wychodząc z garażu oczywiście zapomniałem zabrać że sobą zegarka. 

Co zatem dnia następnego? Na nadgarstku zawitał BWC .

Oba zegarki nosiłem często na zmianę,  dugena robiła przez ostatni kwartał +2 sek w dobę mimo uszkodzonej sprężyny głównej a BWC był równie precyzyjny i wymagał nakręcania .. 

W piątek na zawiasie wisiały już 2 zegarki,  bo BWC dołozyłem do Dugeny..

W drugiej godzinie pracy bez żadnej znanej mi przyczyny BWC zsunął się z zawiasu obracając się specyficznie i trafiając centralnie,  płasko jak naleśnik szkiełkiem na beton.

Z 2 metrów patrzyłem na tę sytuację, ale nie zdążyłem nawet ręki wyciągnąć.

Trzy kroki, schylilem się i podnioslem z betonu.. chodził,  ale szkiełko rostrzaskane leżało w częściach na posadzce. 

Zdążyłem się podnieść, wyprostować i kątem oka widziałem jak tą samą ścieszką ku zagładzie podąża Dugena. 

Sytuacja identyczna- również jak naleśnik,  jak pajda chleba która zawsze upadnie na ziemię usmarowaną masłem stroną tak oba moje ulubione czasomierze w ciągu 5 sekund jeden po drugim poleciały ku zagładzie.. 

 

Nie znam przyczyny.

Wielokrotnie wieszałem tam zegarek.

Miejsce fajne, można spojrzeć i zobaczyć aktualną godzinę,  zawias poziomy, w garażu brak wentylatora, wibracji,  nikt się nie kręci tylko ja... 

 

Jakaś zabłąkana złośliwa dusza z zawiści chyba te zegarki mi zrzuciła.. 

Gdzie ja teraz taką płaską szybkę do Dugeny znajdę.. ?

Gdzie oryginalne szkielko do BWC szukać  ??

Łacina pcha się przez usta, ale tragedii już po fakcie się nie uniknie.

Stało się.. 

 

Screenshot_20240429-085714_Textra.jpg

Screenshot_20240429-085727_Textra.jpg

Screenshot_20240429-085722_Textra.jpg

 

 

 

Screenshot_20240429-085738_Textra.jpg

Screenshot_20240429-085742_Textra.jpg

Edytowane przez zadra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie przejmuj sie - zdarza sie. mam nadzieje, ze dzieki temu spotka Cie cos dobrego. Swiat nie znosi prozni 😉

Ja nie mialem jakis osobistych zegarkowych "tragedii", ale troche ich widzialem:
- PP 5711, ktorego wlasciciel "polozyl sie" na motocyklu przy bardzo malej predkosci. Pech chcial, ze na lewa strone i rekawiczka mu sie zsunela. Final byl taki, ze bezel i szkl byly starte pod katem, dostala czesc koperty i bransolety. Zegarek udalo sie doprowadzic do stanu - jak nowy.
- Zloty RM 002 Tourbillon, ktorego wlascicielka rzucila w swojego meza. Ucierpiala koperta, mechanizm, pasek. Wymagana byla wymiana koperty i serwis.
- Platona, ktorej wlasciciel z impetem uderzyl o framuge. Ucierpial bezel, koperta i bransa. Udalo sie doprowadzic zegarek do stanu - jak nowy.

"Inni maja jeszcze gorzej, ale nie ukrywam sa tacy, ktorym jest lepiej" 🤭
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minute ago, SzefSzefow said:

Wymagana byla wymiana koperty i serwis.

 

Męża też trzeba było wymienić😉?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, logann napisał(-a):

 

Męża też trzeba było wymienić😉?

 

2 godziny temu, SzefSzefow napisał(-a):

Ja tam bym wymienial osobe, ktora rzucala zegarkiem, nawet swoim 😂

 

A może to właśnie była reakcja tej pani na wiadomość o podjętej decyzji o jej wymianie na nowszy model. 😜

 

Co do głupich, zegarkowych sytuacji i strat, to dawno, dawno temu miałem fajny, kwarcowy Casio. Był "napędzany" baterią CR2016. Fajnie mi służył jako zegarek na basem, do pływania.

Któregoś dnia wyczerpała się bateria. Akurat nie miałem pod ręką CR2016, ale przecież CR2020 to właściwie "to samo". Założyłem wiec CR2020. Zakręciłem dekiel. Wszystko wyglądało OK. Wieczorem poszedłem na basen. No i wtedy okazało się, że jednak 0,4mm grubości baterii robi różnicę, bo przez tę różnicę w grubości dekiel jednak nie przylegał dobrze do koperty. Woda oczywiście dostała się do środka i zalała zegarek. Nie udało mi się go już uratować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja podobnie załatwiłem też Casio - przy wymianie baterii nie zauważyłem że "podwinęła" mi się uszczelka i zegarek skończył zalany, tylko że u mnie podczas wygłupów w jeziorze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątek z Casio ciąg dalszy. 

Od blisko 15 lat Casio GS 1100 - dostałem w prezencie - jednak w tedy miał założone na kopertę i przyciski gumy. Jednak z czasem jak zmieniałem pasek, zdjąłem te gumy - wg mnie zegarek bardzo zyskał na wyglądzie :) - tytanowa koperta robi wrażenie. Ale do rzeczy - mam 3 letniego wnuka - jednak w czasie miał - 1 - 2 latka był bardzo absorbujący - trzeba było coś mu dawać aby choć na chwilę był spokój. Kiedyś zostawiłem zegarek na stole - wnuczek dawał popis zdolności wokalnych - rodzice ponoć dostawali szału więc dali mu mój zegarek. Zapadła cisza - wnuczek siedział w krzesełku do karmienia z tacą przed nim - po chwili zaczął nawalać moim casio o tacę. 

Wróciłem, chciałem ubrać zegarek ale widzę, że nie ma na stole- widzę też przerażenie w oczach rodziców. 

Coś się stało - pytam.

Tak, Teo, bawił się Twoim zegarkiem i po chwili zaczął nim uderzać o tacę. Nie wiemy czy się nie zepsuł. 

Na co ja ze stoickim spokojem - Wy się martwcie o tacę a nie o zegarek. 

Jak się okazało Mój Wnuczek - nawalając zegarkiem połamał tacę w kilku miejscach a zegarek nie wzruszony :) 

img_20231008_223054.jpg


Krystian "KriSu"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wracałem z pracy i złapałem gumę

Zegarek do bocznej kieszeni marynarki, marynarka do bagażnika i wymieniłem koło

Marynarka trochę się ukurzyła więc ją wytrzepałem o metalowy słupek przy ulicy

Zegarmistrz posikał się ze śmiechu ale Tudora nie dało się uratować  ;)

 

tapatalked

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Casio - plastikowy w stylu g-shocka. Drzemka w fotelu w pracy, budzę się, a zegarka nie ma na ręce- koperta z ułamanym uchem... 🥸

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy zaczynałem przygodę z zegarkami jednym z pierwszych zakupów była bauhausowa omega rocznik 39 na kalibrze 30. Oddałem ją do renowacji do zakładu Głowackich. Poprosiłem m.in. o wymianę cienkiej stalowej koronki na nową grubą sygnowaną, bo stara wydawała mi się nieoryginalną, a piękne, w wielu odcieniach niebieskiego, barwione termicznie wskazówki teraz mają kolor czarnego matu.. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, SzefSzefow napisał(-a):

Nie przejmuj sie - zdarza sie.

Jak poczytałem Wasze wpisy, to mi się poprawiło ;)

zegarki już u naprawcy- po weekendzie majowym odbiorę z nowymi szybami  👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Casio g shock niedopiety w 2 szlufkę i utopiony przy nurkowaniu. Następny nie wytrzymał różnicy temp upalna plaża i majowy Bałtyk i też strata. A sauny i inne wytrzymywał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tytanowa certina. Przejechana o dno basenu. Myślałem, że się utopię, miała 2 tygodnie. Zegarek zdarty jakby go pociąg ciągnął za sobą, co ciekawe szafir bez żadnych rysek. Nigdy więcej tytanu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwie tragedie.

Pomijając wtopy podczas samodzielnych napraw, ale to insza inszość…

 

Pierwsza to zarysowanie Citizena o ścianę (rysa na bezelu i ukruszona krawędź szkiełka). Szczerze to w zasadzie nic takiego, ale byłem zły.

 

Dwa - upuściłem chińczyka na podłogę w pracy i wygiąłem wałek naciągowy.

 

Ale nie była to tragedia, bo 

- wałek nieco zamortyzował upadek i skończyło się tylko na jego prostowaniu

- cieszyłem się, ze poleciał chińczyk, a nie coś droższego…

 

I największa tragedia - jak miałem w kieszeni starego szpindlaczka i szkiełko (nawet ładne, z soczewką) odpadło i roztrzaskało się na betonie. 

 

Ogolnie… u mnie nie jest źle. I oby tak dalej :D


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

..Casio Mudman. Tu moim zdaniem wina zegarmistrza bo po wymianie baterii rozszczelnił się i dobranoc. A strata duża bo antyk😁 i miałem do niego sentyment wielki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sevenfriday M2-02 upadł mi podczas odpinania na parkiet. Centralnie na szkiełko. Z zewnątrz zero śladów, ale miyotka wymagała poskładania na nowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, loco50 napisał(-a):

..Casio Mudman. Tu moim zdaniem wina zegarmistrza bo po wymianie baterii rozszczelnił się i dobranoc. A strata duża bo antyk😁 i miałem do niego sentyment wielki.


Ja swojego reklamowałem już 4 razy w ciągu 3 lat. Po 3 miesiącach po każdym serwisie robi się w środku mgła. Nie pomogła wymiana uszczelek, a nawet koperty, która była droższa niż sam zegarek. Nie ukrywam że moje wyobrażenie o serii G-Shock upadło całkowicie, choć po 3 serwisie nawet zacząłem go lubić😉


A co do historii tragicznych, za pierwszą wypłatę kupiłem Seiko SKX007. Kompletnie nie znałem się na zegarkach, przechodziłem obok sklepu i mi się spodobał - kosztował 160USD, a wyglądał jak milion dolarów przez bransoletę jubilee. 


Zanosiłem jakieś graty do piwnicy, i z racji nieprzyzwyczajenia do grubości divera, zahaczyłem o białą cegłę wystającą w futrynie zostawiając grubą rysę na Hardlexie i bezelu przez całą długość. Ból był porównywalny do kopnięcia małym palcem w kant komody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Sekcja_Eksploatacyjna napisał(-a):


Ja swojego reklamowałem już 4 razy w ciągu 3 lat. Po 3 miesiącach po każdym serwisie robi się w środku mgła. Nie pomogła wymiana uszczelek, a nawet koperty, która była droższa niż sam zegarek. Nie ukrywam że moje wyobrażenie o serii G-Shock upadło całkowicie, choć po 3 serwisie nawet zacząłem go lubić😉


 

Tylko, że ten mój został zamordowany po ok.25 latach służby. Dlatego żal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, loco50 napisał(-a):

Tylko, że ten mój został zamordowany po ok.25 latach służby. Dlatego żal.

To rzeczywiście sentymentalnie. 
Jak to mówią, po 25 latach to i do żony się można przyzwyczaić 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można. Jak to mówili starożytni - lepszy wróg znany niż nowy 😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejna tragedyjka..

Odkręcałem dekielek w poliocie, nic mu złego nie zrobilem, a wyskoczyła mi przesuwka z balansu..

W sumie rozkręcałem z myślą o regulacji chodu, ale nie zdążyłem nawet do konca otworzyc i wziąść "przyrządu" w rękę a balans już nie dzyndzał.

Cholera by to wzięła..

Mam zbyt dużo popsutych zegarków i jakąś złą passę..

Co ponoszę ze 3 tygodnie, to kolejny zegarek do naprawy ale  czasu brak..

 

Cóż jeszcze kilka sprawnych poliotów mam pokitranych w szufladzie...

 

20240827_014845.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To skoro o Poljocie mowa... 

Mam zloconego Aerocluba

Stary zegarek z czasów studenckich, mam sentyment. 

 

Zegarek zaczął chodzić bardzo źle. 

Spróbowałem oliwienia, ale nic to nie dało. 

Amplituda do kitu, ledwo zipie, kilkuminutowe odchyłki. 

 

W końcu odkryłem przyczynę - dramatycznie wyrobione łożysko w mostku bębna. 

Tego nawet tak nie widać, ale latał "jak łopata". 

Jak docisnąć koło zębate z dobrej strony - zaraz fajnie ruszał. 

 

Chciałem starym sposobem uderzyć mostek od spodu żeby nieco zbić łożysko. 

Oczywiście - to nie żaden stary, solidny mostek. 

Tylko cieniutki. 

Chciałem zrobić mały slad, to wziąłem cienkie narzędzie. 

Puk puk i... Dziura na wylot😨

 

Próbowałem to jeszcze uratować, ale efekt był taki, że na koniec bęben był przekrzywiony w drugą stronę i już w ogóle ledwo to cykało. 

 

Zegarek poszedł do szuflady, a ja zacząłem grzebać w poszukiwaniu automatu 2616N czy 2627N

Musza te mostki gdzieś być, bo kiedyś pozyskiwalem części. 

Szukam i szukam i nagle jedno z moich magicznych pudełek wygenerowało całkiem ładny 2628!

 

Piszę, że to "spawn", bo naprawdę nie wiem, skąd się wziął. 

Nie bawiłem się Poljotami z serii 26N, bo uważam to za mało ciekawe mechanizmy. 

I naprawdę nie pamiętam, żebym kupował taki zegarek/mechanizm. 

Może się przyplątał w jakimś zestawie? 

Serio nie wiem. 

 

Fakt faktem - zegarek odżył. 

To stary trup więc "nowy" mostek też ma troszkę luzu, ale działa. 

 

BTW - gdyby ktoś miał nowy, nieużywany mostek bębna do 2614N to z radością przyjmę ;)

 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.08.2024 o 01:49, zadra napisał(-a):

Kolejna tragedyjka..

Odkręcałem dekielek w poliocie, nic mu złego nie zrobilem, a wyskoczyła mi przesuwka z balansu..

W sumie rozkręcałem z myślą o regulacji chodu, ale nie zdążyłem nawet do konca otworzyc i wziąść "przyrządu" w rękę a balans już nie dzyndzał.

Cholera by to wzięła..

Mam zbyt dużo popsutych zegarków i jakąś złą passę..

Co ponoszę ze 3 tygodnie, to kolejny zegarek do naprawy ale  czasu brak..

 

Cóż jeszcze kilka sprawnych poliotów mam pokitranych w szufladzie...

 

20240827_014845.jpg

 

No i udało się naprawić.

Wymieniłem balans ale oczywiście nie obyło się bez problemów, bo startować nie chciał.

Trochę pomanewrowałem przesówką a później jeszcze dźwignią mocowania baryłki włosa i poszedł.. Już 2 dni mijają i nadal pracuje spiesząc ok 30sek/dobę leżąc na komodzie.

Podchodziłem do tej naprawy chyba 3 razy aż w końcu uruchomiłem.

Teraz wróciłem do tego tematu to opisać i widzę, że na naprawę zbierałem się ponad pół roku..

Ale ten czas szybko leci..

 

Przy okazji naprawy chciałem też w innym poliocie oczyścić tarczę, bo nie wiadomo skąd włosy się pojawiły.

Po zdjęciu dekielka zdałem sobie sprawę, że TU trzeba od drugiej strony wejść.. Zdejmowanie lunety ze szkiełkiem nie było problematyczne, ale zakładanie to już opornie szło..

Kilkakrotnie próbowałem zacisnąć i w końcu "tryknęło"... Ino że zamiast zatrzasnąć metal-metal, to STRZASNĄŁEM sobie szkiełko..

Kurcze, oryginalne - szanowałem ile mogłem, nawet nie szlifowałem, żeby nie pocieniać..

 

Niestety - będzie nowe, jeśli uda się znaleźć zegarmistrzowi.

W przyszłym tygodniu będę wiedział.

Aktualnie zegarek z poklejonym taśmą szkiełkiem (żeby kurzu nie łapał) trafił w odstawkę a na nadgarstek trafiła dugena z początku tematu.

 

 

20250311_103115.jpg

20250311_103105.jpg

20250311_103124.jpg

20250311_103129.jpg

Edytowane przez zadra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj. Tak, te zaciskanie lunety to czasami strach otwierać. 

 

IMG_20250312_074941_edit_550783597559705.jpg.5940e3fcd47e567d9ddae4e6853f3d70.jpg

 

Tu nie los był przeciwko mnie tylko moje niedbalstwo - grzebiąc nie zdjąłem zegarka i zahaczyłem o kolektor ssący. 

Tak złowieszczo skrobnęło i mam za swoje 🤦


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.