Nazwę rolex i submariner zastrzegł i nikt tego nie narusza - każdy homar ma swoją własną, niekiedy (chińczyki) nawet dowcipne. Mógł próbować zastrzec jako znak towarowy wszystko, nawet kształt koperty, bezela, tarczę - o ile miały wystarczająco twórczy charakter. Swoją drogą, urzędy patentowe czasem robią tak, a innym razem inaczej - mnie zdumiewa zastrzeżenie kształtu osłony koronki w MM - dla mnie nie ma tam nic twórczego, zwykły wzór geometryczny. W zasadzie Parnis, gdyby chciał, mógłby próbować ten znak towarowy uchylić, ale skutek niewiadomy, bo akurat to są kwestie wybitnie subiektywne i niejednoznaczne (dość, że w Europie ochronę na oznaczenie HDI uzyskał peugeot, a volkswagen na TDI już nie). Mechanizmu rolka nikt chyba w homarach nie kopiuje. Może po prostu w rolexie pracują ludzie rozsądni i skalkulowali - bulić pieniądze za ochronę (bo trzeba by zastrzec w wielu UP na wielu rynkach - patent w USA chroni tylko w USA), pozywać jakichś mikrusów (można jasne pozwać jakiegoś mikrusa z Chin w USA za to, że sprzedaje dajmy na to w Rosji i wygrać, tylko jeśli ten mikrus nie ma majątku w USA, to sobie można takie orzeczenie w ramki i na ścianę)? A może wystarczy zastrzec markę i nazwę, a reszta sama się obroni? Jeśli tak, to ja to uznałbym za rezolutność. W każdym razie wychodzi na to, że każdy homar bez logo rolexa i nazwy submariner jest legalny, niezależnie od tego, gdzie go wyprodukowano. Ja mam dwa klony - jeden znanej koreańskiej firmy, a drugi z lidla - kwarcowy auriol w stali, b, dobrze wykonany. I nikt nie pomyli ich z rolexem. A jeśli ktoś uważa, że kupiłem je jako namiastkę rolexa, bo mnie nie stać, a chcę go mieć to... sprawa tego, kto tak sobie myśli. Ja tylko wzruszę ramionami. Bo niczego nikomu udowadniać nie muszę i nie zamierzam. Mogę się jedynie podzielić moją własną filozofią: podchodzę do sprawy pragmatycznie, uważam, że sub z 700 zł (bo za tyle nabyłem używanego tisella) opatrzy się tak samo, jak oryginalny rolex za kilkadziesiąt tysięcy. Czemu tak twierdzę? Rozumiem, że są ludzie, którzy lubią obcować z pięknem i wyrafinowanymi produktami, ale ja się do nich nie zaliczam. A raczej nie uważam, że rolex jest na tyle piękniejszy od dobrze wykonanego homara, aby kupić rolexa. Ale uważam, ze nie powinno się oceniać ani pragmatyków (że jak można to nosić), jak i pasjonatów (jak można kupić coś tak nieprzyzwoicie drogiego). A co do meritum, to ciekawe są poszukiwania i konkursy na najlepszego homara. Tak samo ciekawe sa dyskusje n.t. kwestii legalności homarów.