Bez urazy, wiem że hoplofobi stanowią znaczny procent obywateli w różnych krajach, nie tylko w Polsce. Ich sprawa.
Co by było gdyby stanowi najczęściej ich główny argument.
Nic by nie było. Bo dotychczas jakoś nie jest. I to u nas. Właśnie u nas.
Bowiem od ładnych paru lat w Polsce, (tak w Polsce! ), każdy pełnoletni, nawet karany, nie wiem jak porywczy czy chory na umyśle może nabyć i posiadać całkiem legalnie broń palną bez jakichkolwiek zezwoleń, badań psychiatrycznych, psychologicznych, czy innych idiotycznych wymysłów.
Dlaczego idiotycznych - zainteresowanym mogę wyjaśnić, nie chcę się po próżnicy rozpisywać.
Owszem historyczną, nieco upierdliwą w obsłudze, ale równie skuteczną co współczesne wynalazki.
Przetestowaną w wielu wojnach i nie tylko. Dostępną nawet internetowo.
I co? I nic. Jakoś jej posiadaczenie strzelają się masowo na ulicach.
Jekieś incydentalne przypadki na pewno sie znajdą, podobnie jak u posiadaczy broni współczesnej na pozwolenie. Ale tylko incydentalne.
Zaleci truizmem, ale nie ulega żadnej wątpliwości, że najbardziej skutecznym i śmiercionośnym narzędziem jest samochód.
Pomimo tego, że zdecydowana większość jezdżących posiada do jego używania pozwolenie...
Potem długo, długo nic - oraz kolejne bardzo śmiercionośne narzędzie - pospolity nóż.
Na jego używanie też trzeba wprowadzić jakiś patent?
Może ktoś poczuje się bezpieczniej.
Ja nie za bardzo.