Nabyłem kiedyś dla małżonki próbki Memoir i Ubar. Przerosły ją dość spektakularnie. Za to jedna z jej ponad 60-letnich pacjentek była tymi samymi próbkami wprost zachwycona i twierdziła, że któryś z zapachów nabędzie bankowo. Co do tego plażowego opisu Beach Huta, to nic morskiego w nim nie czuję, ale takie morskie skojarzenia ogólnie do mnie nie przemawiają. Od pierwszego kontaktu miałem natomiast wrażenie, że jest w nim coś korzenno-ciasteczkowego i aż sprawdziłem, czy jakiejś gałki muszkatołowej albo imbiru nie ma. Przy trzecim podejściu wyczułem, że leci to delikatnie w jakąś iglastą stronę. Dochodzę zatem do wniosku, że to obecna w spisie nut mirra zmieszana z miętą takie figle mi płata.