Walter, atomizery na pewno nieco dają po nosie, ale w życiu nie powiedziałbym, że wszystkie zapachy są takie same. Beach Hut to był instant like. Sunshine wąchałem tylko z atomizera i skojarzył mi się z lekka z klimatem Lanvin L'Homme Sport (pewnie błędnie). Chcę go jeszcze sprawdzić, podobnie jak Brackena. JXXV miałem na nadgarstku i zapach był przyjemny, ale trzymał się blisko skóry. Został kompletnie zjedzony przez Jaipura siedzącego na drugiej ręce. Atomizer z Figmenta był niezły, ale czy to się nadaje do ludzi? loco, Memoir mnie ciekawi mocno, ale jeszcze nie miałem z nim styczności.