MHAEM, hmm, trwałości w żaden sposób mu odmówić nie mogę (około 12 godzin wytrzymał), ale w moim przypadku projekcja szału nie robi. Przez 2 godziny czułem, później osiadł. Problem w tym, że naczytałem się o tym świeżo ścinanym drzewie, kapiącej żywicy i innych cudach, a tu taki mocno ugrzeczniony warsztat gościa od elementów do mebli. Z grubsza dalej trzymam się tego pudełka kredek, bo tak mi to ogólnie pachnie. Jak się człowiek zastanowi, wyczuje jasne (choć nie sosnowe) drewno niedługo po obróbce i szlifowaniu. Jeszcze trochę przykryte pyłem, suche i z lekka ciepłe. Po kilku godzinach, w bazie, wychodzi ta okołowaniliowa słodycz (podobno ambra) i tak sobie siedzi jeszcze dość długo. Miły, przyjemny, grzeczny i dyskretny. Po drugim dniu testowania nie mam ochoty na więcej. Wrzucam odlewkę do pudła i poczeka na lepsze czasy. Może za rok mnie poruszy, jak Valentino Uomo Acqua (Jezusie, ten pomidor!!!). Przyszedł tercecik EN. Śliczne te flakony 50 ml, przeurocze dosłownie! ENS jest z 2018 i rozwija się nieznacznie inaczej od mojego 100-mililitrowego flakonu również z 2018. Co ciekawe, wreszcie naprawdę wyczułem w otwarciu tego zapachu nutę grapefruita. Póki co słabiej z parametrami, ale dam mu trochę powietrza złapać i powinno być OK. EN - wersja 79%. Wstępnie mogę powiedzieć, że nie jest tak ciepły i suchy, jak wersja 78%. Nieco lepiej projektuje, ale wciąż sprawia mi lekki zawód (chociaż muszę przyznać, że w tym miesiącu nawet ENS bardzo szybko mi ulatuje, a do tej pory było dużo lepiej). Znów nie ma słoika po ogórkach. Cyprys, zieloność, drewno. Jednak jest LOVE. ENALE - dziś w Rzeszowie było wyjątkowo pogodnie, więc poszedł tylko papierek (za blotter robią mi w domu moje wizytówki :]). Jutro ma się pogorszyć, więc na pewno sobie nie odmówię. Pierwsze wrażenia - świetne, gęste i żywiczno-balsamiczne otwarcie. Po jakimś czasie można wyczuć klasyka, ale ogólnie pachnie to jak lekko słodkawa, wilgotna ziemia. Czekam na jutro, choć pewnie też rozczaruje mnie parametrami. Gdyby to wszystko było nieco mocniejsze, z dziką przyjemnością ograniczyłbym się tylko do tych 3 wariantów Ecre Noire na cały rok. No prawie. Pasowałoby mieć jeszcze kilka innych zapachów. Ale taką mam fantazję.