Trzeba z partyzanta uderzyć do perfumerii z wagą kuchenną pod pachą, rozpakować sobie (szybko) pudełeczko lub wyzerować stojący na półce tester i zważyć. Jak tam przygotowania do sezonu wiosenno-letniego? Ja się dozbroiłem i aktualnie wygląda to tak: Co mogę powiedzieć o najnowszych nabytkach? Ferrari Noble Fig Zdecydowanie nie polecam. Dałem najpierw spróbować żonie. Spodobało jej się i mówi mi o jakichś kwiatach. Wącham, a tu gryzący i chemiczny zapach. Nie chodzi mi o to, czy zapach jest syntetyczny, czy też nie. Zwyczajnie nie mogłem go znieść, bo wolałbym zaciągać się domestosem (podobne klimaty, ale domestos jednak szlachetniejszy). Nie pozwoliłem jej zostawić, kazałem wyeksmitować z domu. Ferrari Bright Neroli Zapach w sumie w miarę przyjemny, ale - mimo że nastawiałem się na unisex - jednak bym go nie udźwignął. Poszedł do żony, która jednak twierdzi, że szybko to z niej ulatuje. Z drugiej strony to tylko miniaturka 10 ml bez atomizera, więc parametry mogą być przekłamane w stosunku do aplikacji z normalnego flakonu. Ferrari Radiant Bergamot Raczej dżindżer niż bergamot. Na mnie pachnie to jak korzenne ciasteczko napakowane świeżym imbirem. Na upały nigdy w życiu, bardziej widzę go ciepłą jesienią lub w chłodne wieczory pod koniec lata. Trwałość taka sobie, projektuje tak sobie, ale przez te 3 godziny go czuję. Banana Republic 78 Vintage Green Ktoś tu go już polecał, za co dziękuję. Trwałość niestety do 5 godzin, ale poza tym to czysta doskonałość. Zapach jest ultraczysty, jasny i orzeźwiający. Jak schłodzona herbata z cytryną i zieloną nutą. Ostatnio zarzuciłem do niego białą koszulę w słoneczny dzień i miałem wrażenie, że swym blaskiem oślepiam milijony. Nienachalny w projekcji, ale przyjemnie co jakiś czas dolatuje pod nos. Mistrz! Dior Homme Cologne Dziś przyjechał. Zapach liniowy, ale jakościowo niesamowity. Wybitnie soczysta, jasna cytryna, która trwa zaskakująco długo. Z testów w perfumerii pamiętam trwałość na poziomie 7-8 godzin. Dziś o 15:00 odpakowałem flakon (świetny swoją drogą), puściłem jedną chmurkę na wierzch dłoni, po godzinie wziąłem prysznic i i tak czuję go na skórze do tej pory. Taki wyluzowany i bardziej wysportowany krewny kolegi od Banana Republic. Pharrell Williams Girl Kupiłem go na e-glamour za niecałe 40 PLN, więc cena taka, że żal nie brać. Skusiłem się w sumie, bo wyczytałem, że jest podobny do szarego Narciso Rodrigueza, którego nigdzie nie mogę przetestować (loco50, co Ci w nim nie pasuje?). Sam Girl to takie trochę dziwadełko, ale w sumie naprawdę go polubiłem. Trwałość duża, chociaż projektuje raczej nie dłużej niż przez godzinę. Jest nieco ziemisty, przykurzony, dziwnie kwiatowo-słodkawy i zalatuje jakąś pastą do podłóg lub - jak twierdzi moja szanowna małżonka - klejem biurowym. Jeśli NR pachnie rzeczywiście podobnie, to chyyyyba żałowałbym wydanej na niego kasy. Za Girla dałem tyle, że zasadniczo jestem zachwycony. Zara 8.0 i 9.0 Kupiłem wczoraj w Zarze za 79 PLN (są w zestawie). Bardziej nastawiałem się na 9.0, bo po ostatnim obwąchaniu Valentino Uomo Acqua (świetny jest w nim ten pomidor, ale ogólne parametry już chyba nie rzucają na kolana) postanowiłem przeprosić się z irysem. Zaczynam rozumieć fenomen Diora Homme - z lekka się tym 9.0 dziś podlałem i żona wyraziła swe zadowolenie, co nieczęsto się jej zdarza. Trwałość spoko, projekcja niekoniecznie spektakularna, ale wystarczająca. W sumie mogłem zaoszczędzić 20 PLN i wziąć tylko to, bo 8.0 już niespecjalnie wart nawet tych pieniędzy. W odbiorze zapach jest zielony i mooooże nie taki do końca banalny, ale jest tak dziwnie przytłumiony (pachnie jak coś przykrytego grubym kocem ), że strasznie to irytuje. Dam mu jeszcze szansę w cieplejsze dni i zobaczymy, co się stanie, ale moim faworytem raczej nie będzie.