Miał być do końca roku najpierw Ball, potem wpadł w oko Bradfield od Farera, ale życie koryguje plany gdy pojawiają się okazje cenowe. Zamiast Farera, znowu rozmieniłem się na drobne, kupiłem dwa z innych mikrobrandów. Dziś prezentacja drugiego jaki dotarł wczoraj. Nie ukrywam, że do sprawdzenia na własnej skórze zachęcił mnie swoimi filmami TGV. Wybrałem wersję na pasku, bo trochę się obawiałem bransolety która bez przymiarki mogła gorzej się układać. Poza tym na pasku zegarek w klimacie "rally" wydaje się lepiej komponować.
Zegarek, ze względu na kształt koperty, pomimo małych rozmiarów polecam raczej osobom o płaskim nadgarstku.