Może takie słabe doświadczenie, ale ... dawno, dawno temu musiałem corocznie zdać egzemin z WF, a w tym i bieg na 3000 m. Zawsze mi problemy sprawiało bieganie, może z racji krótkich nóg (inne dyscypliny robiłem z marszu). Dlatego chcąc załapać się na ocenę bdb trochę trenowałem te nieszczęsne biegi. Ale jakby nie biegał, w połowie dystansu traciłem oddech i czasowo przechodziłem w marsz. Aż do chwili, gdy ten osobisty trening wypadł mi na stadionie Szkoły Orląt w Dęblinie. Na trybunach jacyś wykładowcy mieli zajęcia teoretyczne z podchorążymi, a ja biegam ... i biegam i wstyd mi, żeby przy takim audytorium okazać chwilę słabości. Przełamałem się i biegłem od samego początku do samego końca. Od tej chwili coś się we mnie przestawiło i pozostałe treningi, jak i zresztą sam egzamin biegałem "jak strzała". Tak że myślę podobnie jak Kaido, większa połowa sukcesu to "pozytywne myślenie", czyli psyche