Nie ma się co krzywić, prawda o hodowlach zwierząt jest mniej różowa niż się ją przedstawia. Oczywiście w dużym skrócie przedstawię swój punkt widzenia. Otóż w większości hodowle są nastawione na maksymalizację zysku, takie na przykład suki są kryte kiedy tylko mają ruję, rodzą w kółko a jak przestają przynosić zyski ich los jest nie do pozazdroszczenia. Wśród znajomych były dwa przypadki adopcji ze schronisk takich wraków zwierząt ze wszelkimi możliwymi chorobami. Wszystko to się dzieje gwoli zaspokojenia ludzkiej próżności, bo przecież wypada pokazać się z najbardziej modną rasą psa albo koty mają pasować kolorystycznie do firanek albo narzuty na łóżku. Tak, wiem, są miłośnicy rasy i miłośnicy zwierząt. Ale czy aby do końca ? Może tak by adoptowali zwierzaka ze schroniska a kasę przeznaczyli na wsparcie takowego, zamiast nabijać kabzę hodowcom ? No i warto się zastanowić, skąd biorą się liczne zwierzęta porzucone w czasie wakacji albo podarowane wcześniej w formie prezentu pod choinkę dla dzieciaka ? (temat już tu poruszany). Wiem że generalizuję i jest bardzo wielu ludzi kochających swoje mniej lub bardziej rasowe zwierzaki. Ale czy aby wszyscy tak mocno je kochają jak deklarowali przed zakupem ? Wątpię