Jak za starych, "dobrych" czasów PRL. Miałeś dojścia to dostawałeś tzw. Talon lub tzw. Asygnatę i w te pędy nabywałeś PF-126, PF-125 lub Poloneza. W najbliższą niedzielę udawałeś się z nabytkiem do Słomczyna, gdzie sprzedawałeś wytwór rodzimej motoryzacji z dwu lub trzykrotną przebitką. Tylko wtedy takich specjalistów od marketingu nazywało się spekulantami, a dzisiaj handlarzami. Wniosek: czasy się zmieniają a prawa ekonomii pozostają takie same