Raz do roku przyjezdzamy samochodem do Polski - i za kazdym razem przezywamy szok jesli idzie o kulture jazdy.
Niemal wszyscy Polacy poruszajac sie autem sa na okrazeniu kwalifikacyjnym i walcza o ulamki sekund.
Ograniczenia to bardziej luzne sugestie - i tak, sa czesto debilne ale sa, klne pod nosem ale respektuje.
Niestety proba jazdy zgodnie z ograniczeinami to sport ekstremalny, ludzie probuja cie przepchnac niemalze.
Jedziesz lewym pasem na autostradzie / drodze ekspresowej wyprzedzajac cos, auta przed toba, nie mozesz szybciej, gosc za toba po pasie zieleni kolami niemal juz jest.
Przeciez powinienes sie zdematerializowac, wjechac w auto obok, zepchnac je na pobocze, cokolwiek - byle tylko jasnie pan mogl przemknac z predkoscia swiatla obok (do kolejnego auta w sznurku).
Ogladanie bialek oczu ludzi w aucie za toba to norma, wlaczenie kierunkowskazu to sygnal do zamkniecia i tak nieistniejacej luki bo nie daj boze ktos jeszcze by mogl zmienic pas.
Nic dziwnego, ze Niemcy majac brak ograinczen predkosci (jeszcze) na autostradach maja jeden z najnizszych w Europie wskaznikow smiertelnosci w wypadkach samochodowych.