W moim subiektywnym odczuciu Omega obniżyła standardy QC od dobrych kilku lat (spasowanie endlinków z uchami, ostrość/rozmazania czcionek w oknie datownika, synchronizacja chrono i/lub wskazówek). Jedyny plus, że popularne modele leżą na półkach i można wybrać idealną jedną sztukę z 2-4 dostępnych. Ja też jestem "trudnym pacjentem" i uważam, że w zegarkach za te 15-20k i więcej nie powinno to mieć miejsca! Sprzedawcy wzruszają ramionami, ponieważ wiedzą, że w min. 90% ludzie kupują te zegarki dla loga i "prestiżu" a nie z miłości do zegarmistrzostwa więc nie zwracają uwagi na takie pierdoły jak osadzenie wskazówek czy spasowanie endlinków. Mam wrażenie, że wykonanie kopert i bransolet w starych Seamasterach Bondach, PO, Moonach może i było gorsze niż w obecnych modelach, ale znacznie rzadziej spotykało się lub czytało o ewidentnych babolach, które jakimś cudem przeszły QC.