Nowy Cooper SE jest produkowany w Chinach i w odróżnieniu do poprzednika ma zupełnie inną płytę i konstrukcję, więc i trakcja będzie inna. Prawdopodobnie z tego względu nowy i ostatni w historii spalinowy Cooper/Cooper S/JCW jest nadal produkowany w Oxfordzie i płyta podłogowa została ta sama i okazuje się, że to tylko lifting i to IMHO niezbyt udany. Klasyczny 3 drzwiowy hatch poza przednimi lampami stracił wszystko co do tej pory silnie nawiązywało stylizacją do MINI z lat 60-tych. W nowym Cooper S i JCW zniknął podwójny wydech (po prostu nie widać nic, jest schowany, na szczęście nie ma imitacji wydechu i zaślepek jak w Mercededsach), zniknął odsłonięty intercooler, zniknął świst zaworu blow-off turbo w trybie sport, zniknęła osłona wlewu paliwa, klamki w SE są jak w BMW, zniknęły owalne charakterystyczne lusterka, zniknęła prawdziwa skóra w tapicerkach a pojawił się eko materiał na drzwiach i desce, zniknęło opcjonalne aluminium na desce, zniknęły prostokątne tylne lampy z Union Jackiem (obecne przypominają bardziej Toyotę Aygo czy Swifta), zniknęły przełączniki lotnicze na podsufitce i desce. W S/JCW na szczęście zostały 4-cylindry i ponad 200 KM, które bezproblemowo softem robi się bezpiecznie na 250-260 KM (ten sam silnik, który był przed liftem oraz m.in. w BMW 330/430). Zniknęło też podobno w S/JCW w sporcie w trybie manualnym trzymanie biegu do odcięcia i teraz zmienia go na wyższy (w najbliższą sobotę będę testował nowego JCW to sprawdzę to sam). Nie wiem jak to wygląda w nowym SE, ale poprzedni zasięg producenta miał do 230 km, realny 140 km, więc to był elektryk na siłę i tylko do miasta. Na Twoim miejscu wybrałbym Teslę 3.