Są kolejki i listy tylko od jakiegoś czasu informacja o zajmowanym numerze na liście nie jest już przekazywana klientowi. Centrala Kruka bądź co bądź musi wiedzieć, kto, kiedy i co zamówił, więc listy wewnętrzne nadal istnieją. Z jednej strony Kruk nie ma zamieszania, że co chwilę ktoś pyta o miejsce, ile zegarków było w dostawie etc. Jednak z drugiej strony nie jest to sytuacja dobra dla klienta, ponieważ nigdy nie wie czy ktoś, kto zaliczkował zegarek rok później nie odbierze go wcześniej, a tak bardzo szybko wypłynęłyby tego typu sytuacje, że np. nr 117 odebrał zegarek przed nr 39. Skoro cena wielu modeli tuż po przekroczeniu salonu rośnie czasami niemal dwukrotnie to i o nadużycia o wiele łatwiej.Tak to już jest jak się steruje podażą. Gdyby chcieli zrobić skok na kasę to już dawno natrzaskaliby tych Dayton, Subów, Pepsi i nasycili rynek, ale widocznie bardziej im zależy, aby niosła się wieść po rynku, że na te zegarki się czeka latami. Historia pokazuje, że marketingowo to Rolex ma racje, a nie klienci w kolejkach 🙂