Koledzy , macie przepiękne kolekcje. Motywują one innych do kolekcjonowania budzików polskich, tak sprzed 1945 r. , jak i po tym roku. Również żadnych "ptaszków" nie posiadam. Te posty pokazują też, że warto naprawiać same werki, by np. za kilka lat uzupełnić o obudowę. Dotyczy to nie tylko budzików polskich.
Pozdrawiam. Marek
Kilka lat temu naprawiłem werk Junghansa sprzed I wojny światowej. Znajomy zegarmistrz przyjął do naprawy budzik o identycznej sygnaturze, tylko różnica była w literach A i B. To zapewne dotyczyło młoteczka. Przyjęty do naprawy miał młoteczek w środku a mój zewnętrzny. Zamieniliśmy się werkami. Ja dałem sprawny a zegarmistrz uszkodzony. Wiele elementów było uszkodzonych, że bez tej zamiany obecnie ten zegarmistrz, z braku części, nie był w stanie go naprawić.
Mój był dosłownie Frankensteinem. Po pewnym czasie ten werk naprawiłem, zmontowałem budzik z widokiem. Junghans też miał w ofercie takie budziki z widokami.