Skoda. Pierwsze oględziny wskazują, że nie ucierpiała. A waliło gradem mocno.
Miałem kiedyś Toyotę RAV4 (żona nią jeździła), to się nie dziwię, że Japońce ucierpiały.
Jak przechodziłem koło niej w garażu, to specjalnie uważałem, żeby blachy na burtach nie wgnieść. Taka była cieniutka ta blacha. Ale za to był to samochód faktycznie bezawaryjny.
Trzeba by było porównać z jakąś Kią, jeżeli stała w pobliżu. Dzisiaj w najgorszym stanie widziałem właśnie Kię Sportage.