Myślę, że się jednak zrozumieliśmy i że mamy całkiem podobne podejście 🙂
Nie jestem miłośnikiem ani zwolennikiem Subów z Aliexpres itp...
Pagani "Daytona", który kupiłem ostatnio, to w żadnym razie nie jest dla mnie zastępca oryginału na mojej ręce. Jak napisałem w jednym z postów (o tym właśnie Paganim) - nie będzie on raczej gościł często na moim nadgarstku. Kupiłem go w letniej wyprzedaży, bo chciałem dowiedzieć się i sprawdzić na własnej skórze jak te zegarki wyglądają i jaką jakość prezentują. No i teraz już wiem, że całkiem przyzwoitą - w relacji do ceny. Tym niemniej osobiście czułbym się nieswojo z takim egzemplarzem na ręku. I rzeczywiście, jeszcze nigdy jeszcze nie wyszedłem z nim na zewnątrz. Za to na horyzoncie pojawił się chytry plan obdarowania kogoś tym zegarkiem. 😁
Moim pierwszym "chińczykiem" była reedycja Seagulla 1963 / D-304. Tym egzemplarzem cieszę się jak dziecko. I sporo pisałem o nim na Forum.
Chińskiego (Hong-Kong) Phoboisa Proteusa też używam z przyjemnością. Tutaj drażni mnie wskazówka skopiowana z Milgaussa i wiem, że inne elementy też mają swoje inspiracje (n.p. koperta a'la Seiko Samuraj), ale po zebraniu tych wszystkich "inspiracji" razem, uważam, że zegarek ostatecznie ma swój indywidualny rys i charakter. Do tego jest naprawdę dobrze zrobiony.
Natomiast w sumie nie dziwi mnie i nie bulwersuje, że ludzie chętnie kupują chińskie homage ikonicznych zegarków. Może przy okazji czasem dowiedzą się też czegoś więcej o oryginale (wiem, to duża dawka optymizmu).
Sam zresztą próbowałem przekierować zainteresowanie kupującego na Orienta lub Wostoka. Tym niemniej, jeżeli ktoś jest zdecydowany na zakup takiego homara, to czemu nie pomóc w wyborze czegoś, co będzie miało jakąś rozsądną trwałość i wartość użytkową.
Odnośnie bezela w "poganinie". Faktycznie, mogłem się zagalopować i może to faktycznie być inny materiał. Trzymając zegarek w ręku bezel robi bardzo dobre wrażenie, a grawer wygląda jakby był na ceramice. Jeżeli jest to inny materiał, to świetnie ceramikę imituje.