Z tego co widzę to zegarki się wyprzedają, więc pewnie płacą za tyle marketingu ile potrzebują. To znaczy, żeby móc sprzedać tak duże partie, jakie produkują.
Zwykle paru popularnych recenzentów na YT pokazuje kolejne modele przed premierą.
Co do smaczków, to faktycznie potrafią zebrać do kupy kilka inspiracji (Samurai, Monster) i zrobić z tego zegarek, którego nie da się tak łatwo nazwać "homażem". Bardzo spodobała mi się koronka, za to jak na mój gust, to trochę za bardzo się rozpędzili ze wskazówką sekundową i "inspiracja" Rolexem Milgauss poszła chyba trochę za daleko. W ogóle mam wrażenie, że jeżeli chodzi o design tego modelu, to poszli trochę "nie do końca poważnie". Czerwony napis czcionką "Comic", okrągłe okienko datownika, wskazówka sekundowa... Ale mimo to zegarek jest bardzo dobrze zbudowany. Czuć solidność i trwałość. Ze skracaniem bransolety też nie miałem żadnych problemów. Robienie tego z wkręcanymi pinami to czysta przyjemność. I jak większość microbrandów diverowych ostatnio - oni też nie żałowali lumy. 😁
Dużym plusem jest sklep internetowy w Europie. Szybka dostawa i brak opłat importowych a cena tylko nieznacznie wyższa niż w ich sklepie poza UE. Jakie to istotne odczułem na własnej skórze ostatnio, kiedy kupiłem zegarek w USA i dzięki dziwnej polityce UPS oraz wysokiemu kursowi celnemu zapłaciłem opłaty importowe w wysokości 30% wartości kupionego zegarka. 😤