Bransoleta skrócona (po dwa pełne ogniwa mniej z każdej strony). Zegarek wizualnie mi się bardzo podoba. Głęboka czerń tarczy, czerwone akcenty, nakładane indeksy i logo. Czarna tarcza datownika na godz. 6. Wszystko się zgadza. Jest też bardzo wygodny. Rozmiar w sam raz, ale 38 mm też pewnie byłby OK. Porównywać mogę go do C63 Sealander 39 mm, bo to właśnie Sealandera pewne wygryzie z nadgarstka [emoji6]. L2L jest odczuwalnie większe, ale wciąż bardzo wygodne. Grubość prawie identyczna i profil koperty też bliźniaczy. Tylko bezel zamiast lunety i mniejsze szkiełko i tarcza. Tak więc praktycznie bez zmiany rozmiaru i wagi udało się WR podwoić. Te WR150 w Sealanderze było absolutnie wystarczające, ale więcej bez żadnych ofiar i wyrzeczeń zawsze wezmę [emoji3]. Bransoleta bardziej się zwęża i ma mniejsze zapięcie. Jest też troszkę inny system mikroregulacji w locie. Ten nowy troszkę haczy i mam wrażenie, że stary był wygodniejszy i praktyczniejszy, szczególnie przy skracaniu. Może się z czasem jego praca poprawi, albo ja się wprawię. Piny też już wkręcane a nie na wcisk. Od spodu też prawie identycznie, tylko wahnik nieco inaczej ozdobiony. Koronka jest wyraźnie większa i to jest plus. Poza tym nigdy w żadnym zegarku tak miękko i idealnie nie nachodziła na tubus. Rewelacja. Bezel chodzi bardzo ładnie i dokładnie, choć ja lubię troszkę inną pracę bezela. Taką mniej terkoczącą a bardziej „głębszą”. Nie wiem jak to inaczej opisać. Generalnie, dla mnie to jest kwintesencja desk-divera. Porządny, codzienny zegarek w stylu nurkowym. Na pewno zostaje.