zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1783 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
Lepszy chodzący choć bez korony, niż z piękną koroną i bezwładnym wahadłem ..
-
Tarcza była srebrzona powierzchniowo. Srebro utlenia się na co wpływ ma min dotykanie ich palcami (pozostawia się odciski) a proces przyspiesza w atmosferze z wyższą zawartością związków siarki i azotu. Jeśli zegar wisiał przy kominku, albo w kuchni z angielką, lub kozą to tarcze szybciej traciły fason. Jeśli nie trzeba, to nie dotykaj palcami a ustawiając aktualny czas zwróć uwagę, żeby nie dotykać tarczy. Druga sprawa, to mechanizm. Silesia była robiona z ciękich płyt, więc szybciej wycierały się wężydła od obracających osi. Twój mechanizm wygląda na nie czyszczony. Stary brudny olej na osi działa jak pasta ścierna przyspieszając degradację. Pomyśl o wyczyszczeniu, żeby dłużej służył.
-
Tak sobie patrzę na Twoje karabinki i rozmyślam o efektach strzelania. U nich totalny brak baki policzkowej, nawet szczątkowej jakiejś. Przykładając kolbę i pochylając głowę do szkła musisz lekko przechylać karabinek dołem "k'sobie" co sprawia, że ołów leci na prawo od punktu celowania. Tym bardziej, że najpewniej strzelasz szybko, "nowocześnie" więc nie masz czasu się nad tym zastanawiać i korygować. To tłumaczy dlaczego z imadła jest dobrze a z ręki nie jest. Rozrzut to już kwestia ręki, ale przesunięcie punktu to sprawa postawy strzeleckiej.
-
ale chyba nie tego ze zdjęć, bo to osiemsetka Strach zapytać o cenę..
-
nie obwiniaj instalacji - ona niczemu niewinna. Problem nie w instalacji ale w instalatorze i jego "umniejętnościach". Instalacja jest źle wyregulowana, w czasie jazdy na lpg masz zapewne znacznie przegięte korekty paliwowe , dlatego wali checkiem a dodatkowo silnik zgaszony po takiej jeździe ma "złe dane startowe" bo w rejestrach są te przegięte LTFT więc z odpalaniem krucho. Wystarczy dobrze wyregulować dawki, ale to chyba samemu musiałbyś się pomęczyć a nie do jakiegoś konowała jeździć.
-
Człowiek nie imadło, ale nie jest to powód do wstydu. Goral dobrze podpowiada - przecież niczym nie ryzykujesz, zawsze możesz przywrócić poprzednie nastawy. Ja bym popróbował.. Ewentualnie możesz też strzelać w dziewiątkę na godz 11-ej.. Skoro wiesz gdzie teraz trafiasz
-
Mój Borys zaczyna się zachowywać jak szefo na dzielni. Prawie 2 lata życia zobowiązują już do poczucia swojej wartości. Coraz częściej są drobne utarczki, bo on już nie odpuszcza ani większym ani mniejszym. Nie było jeszcze poważnego zatargu i nigdy sierść się nie posypała, ale gdy widzi jakiegoś zadziornego psiaka, to grzbiet mu się pręży 😀 . Na szczęście sam nie prowokuje, natomiast gdy inny pies warknie lub szczeknie to kłótnia gotowa 😉 Szczęście, że reaguje na polecenia i w 80% odpuszcza "na rozkaz" dzięki czemu można zapanować nad sytuacją. Najgorsze są paniusie trzymające swoje psiaki na krótkiej smyczy ktore nie potrafią zapanować nad nagłymi zwrotami pieska. Gdy między psami pojawia się nagły spór "paniusia" szarpana jest smyczą i obraca się wokół własnej osi tracąc kontrolę nad sytuacją.. Pieso również staje w mojej obronie i "zasłania własnym ciałem" w sytuacjach gdy myśli że jest zagrożenie. Bardzo to urocze, ale jednak naturalne dla psa zachowanie. I straszny z biegów zazdrośnik wyrósł. Trudno pogłaskać innego psiaka, bo od razu Boryniu pojawia się z ponurym groźnym pomrukiem odstraszając konkurenta ..
-
ale raczej nie ze standardowej lunetki 4x.. Co tam, niech Ci będzie..
-
Polskie prawo pozwala na montowanie kilku zbiorników jednocześnie, muszą być oczywiście prawidłowo zamontowane i podłączone, to co piszesz mogło mieć miejsce, bo dodatkowa podłoga nie musiała opierać się na zbiornikach ani hyć do nich mocowana. Co do wycieków i łączników węży, to uwierz mi, średnice są tak z doopy (trójników i węży) że nie jest łatwo szczelnie złożyć układ. Ja u siebie poprawiałem 2x - za pierwszym razem po majstrze, a za drugim przy osobistej przekładce reduktora w inne miejsce dodatkowo przygotowałem specjalne węże i redukcje, żeby ściśle i dokładnie były spasowane. Od dłuższego czasu mam spokój po stronie lpg z wyciekami. Jak na złączce jest odrobinę niedopasowania wzgl średnicy węża to żaden opaska zaciskowa docelowo tego nie zmieni - co najwyżej na chwilę pomoże.. Jeśli cieknie, to dla własnej satysfakcji musiałbyś sobie naprawić, bo gzowiec już tego lepiej nie zrobi, skoro oryginalnie spieprzył..
-
regulacja palet Problem z dokładnością Metrona
zadra odpowiedział Metronik → na temat → "Zrób to sam" - wskazówki przy samodzielnych naprawach
Podnieść soczewkę wahadła maxymalnie w górę. Zwróci uwagę, czy soczewka przesuwa się prawidłowo po pręcie- być może ma blazzaną blokadę na śrubce. Może być też winne ustawienie samego mechanizmu względem ściany na ktorej wisi lub podłogi. Źle wypoziomowany też nie będzie prawidłowo pracował. I na koniec "opory" . Napisałeś, że "przeserwisowałeś" - opisz w skrócie jak i czym smarowałeś. Ups.. Chyba odgrzałem kotleta.. -
To to właśnie. Wg mnie nie jesteś w stanie jednorazowo dobrze go ustawić. Ja regulując "pod siebie" poświęcam na to kilka dni a czasem tygodni, zegarek otwieram kilkakrotnie dodając/ujmując nastawę w razie potrzeby. Dużo pomaga nauczenie się życia z zegarkiem. Sprawdź sobie w jakiej pozycji odłożony przyspiesza; odkładaj tak idąc spać (albo nawet za każdym razem gdy zdejmujesz zegarek) a mechanizm nadrobi trochę opóźnienia. W Twoim mechanizmie regulacja wymaga większych manewrów , więc może warto się wstrzymać.
-
Ja nie krytykuję Twojego wyboru. Być może dla Ciebie ten Bosz będzie dobry, bo np większy obszar do ogarnięcia, bo masz inne sprzęty z akumulatorami, bo bardziej pasowała Ci regulacja mocy, czy objętość na śmieci i wiele innych drobiazgów może bardziej Tobie pasować niż mi przypasowało. Ja wybrałem dla siebie to co dla mnie byłoby lepsze, bosz nie jest gorszy a może nawet Iranu w drugą stronę.. zależy na czym zależy Napisz za jakiś czas jakie masz odczucia, pozytywy/negatywy - z chęcią pocztam, może następny też będzie bosch..
-
Kiedyś o takim myślałem, ale nie mam żadnych sprzętów na te akumulatory, więc od odkurzacza wyszedłbym z nowymi pomysłami warsztatowymi i szukałbym powodu do nowych (niepotrzebnych teraz) zakupów. Dodatkowo porównywałem któregoś Unilimited z innymi odkurzaczami i okazał się głośniejszy i na pojedynczym akumulatorze wcale nie wydajniejszy. Przegrał z karczerem ..
-
To nawet nie wiadomo, czy żona.. Może fajna uprzejma sąsiadka 😉 Gratuluję i życzę dobrej zabawy w maju..
-
Ale dragonów na 500m to raczej korpus a nie precyzyjne strzelanie . Ja np pomyślałbym o leeEnfield'ie ale przecież dużo się w tym względzie w ostatnich dekadach zmieniło..
-
Mi jak ostatnio strzeliło w kolanie ... 😉 Żartowałem. Do 300m ja wybrałbym boczny zapłon. Mogłaby być fajna zabawa - strzelić i chwilkę poczekać na trafienie :) Po 022 każdy inny kaliber byłby dużo łatwiejszy. Ale oczywiście 223 jest standardowym i dobrym wyborem.
-
Mnie też oczywiście wkurzają różne formy opodatkowania. Np "belka" która karze ludzi za oszczędność, opłaty paliwowe "na drogi" w paliwie które kupuję do kosy lub piły motorowej, kupując opony do auta w cenie mam opłaty ekologiczne związane z utylizacją a w gminie nie mam pszok'a - oddając stare muszę zapłacić dodatkowo za utylizację, podobnie z olejami i elektrośmieciami.. Pszok spoza gminy ode mnie nie przyjmie, czyli lepiej do Warty z mostu zrzucić albo w lesie zostawić bo za darmo i mniej jeżdżenia.. Swoją drogą opłaty zdrowotne które idą do NFZ lecz gdy potrzebujesz, to z tego nie możesz skorzystać na starość, to również debilizm. Mi do NFZ odbierają dużo kasy, a mój ojciec z 2 szpitali wypisany w ciągu 3 dni i nikt nie zauważył, że pojechał z udarem... Dopiero przemycony prywatnym transportem nocą do kolejnej jednostki został prawidłowo zdiagnozowany, ale to po 4 dniach już, a z udarem - do 4 godzin można dużo zadziałać a nie po 4-ech dniach.. Ad mojego poprzedniego wpisu, to chodziło mi bardziej o świadomość, że to co nam się teraz wydaje, wiedza którą uzyskaliśmy i "mądrość" nie zawsze idzie w parze ze świadomością sytuacji o dawnych czasach. Jak zapytasz kogokolwiek, czy chciałby żyć w średniowieczu, to 85% odpowie, że tak bo były to świetne czasy (widząc się w tych czasach jako rycerz Lancelot, albo jakiś książe/księżniczka tudzież tłusty kupiec) a prawda jest taka, że szanse na to, żeby być w 8% elicie ludności były nikłe i zależały od wielu czynników czasami nie do przeskoczenia (np rodowód albo wyznanie religijne przejęte z urodzenia). Nikt nie utożsamia się (w teoretycznej wymyślnej sytuacji) z takim bitym chłopem, brudną ulicznicą czy inwalidą spod kościoła który kalectwo "zawdzięcza" szlachcicowi co go po pijaku konno przetrącił.. Tak, że wiecie.. trochę więcej wyobraźni trzeba niż te 85% zapytanych posiada..
-
Ale skórę z pleców batem zdarli, gdy wybrałby się w odwiedziny dwie gminy dalej. Był chłopem swojego PANA który był władcą życia a częściej śmierci swego chłopa. My wiemy dziś ile to 10% ale "wtedy" PAN określał czy chłopy swoje już odpracował. Jak PAN chciał, to chłop oddawał nie dziesięcinę ale dziewięćdźiesięcinę bo jak nie, to chłop stawał się pokarmem dla PAŃSKICH psów. Prócz dziesięciny zresztą było mnóstwo innych ciekawych podatków - zazwyczaj nieoficjalnych. Z tego niewolnictwa dopiero w zasadzie zaczęliśmy wstawać w latach 50'tych ubiegłego wieku, mniej więcej w tym samym czasie, gdy w USA rozpoczynały się procesy zrównywania szans czarno i białoskórych.. Uff.. Znowu mnie napadło
-
Dało Ci świadomość, możliwość uczęszczania za darmo do podstawówki itd 😉 Gdyby nie nasze superpaństwo, to nawet nie wiedziałbyś, że można zza wody gadżety kupować, zresztą brakło by Ci czasu bo jak nie orka, to żniwa czy tam inne krów dojenie . Weź to jako żart 😉
-
musi zmęczona życiem być skoro robi przystanki na odpoczynek..
-
Mam porcelanowego chodzika z junghansa- pracował od zasów wojennych u mojego dziadka. Czeka na moment gdy się za jego zabiorę, ale zdjęcia mogę w najbliższej przyszłości wkleić.
-
Zrobiona wizja lokalna, niestety bez zdjęć. Pękła sprężynka trzymająca zapadkę-blokadę bębna . Bęben cofnęło siłą napięcia sprężyny (dostałem kluczykiem po palcach) i siła bezwładności spowodowała wypięcie się sprężyny z haka na ośce. Nie urżnęło żadnych zębów (nie zauważyłem w mechanizmie) i nie "pęknęło" sprężyny. Obędzie się bez większych ofiar. Zabrałem bęben do roboty żeby na spokojnie wyprostować końcówkę, założyć na hak i nasmarować springa.. Niestety w tym miesiącu już raczej nie zamontuję.
-
Odkopałem temat aby ważną informację zamieścić. Dziś podczas nakręcania pękła sprężyna sekcji bicia. Pękła lub wypięła się. Sprawdzę przy najbliższej okazji bo ostatnio czasu na wszystko brakuje ale też nie mogę brać się za naprawy z przyczyn niezależnych. Wahadłowiec odmierza czas ale na razie nie wybija godzin. Mam nadzieję, że nie pomieliło zębatek sekcji bicia ;( Temat będę rozwijał, gdy mechanizm trafi do mnie na stół.
-
Idzie na prezent, ale się pochwalę bo mam (przez chwilę )
-
mam wurkossa z bocznym włącznikiem i początkowo podobny problem. Poradziłem sobie ustawiając klips w taki sposób, aby "wskazywał" przycisk. problem został rozwiązany - wystarczyło zapamiętać i po sprawie.
