Musisz zdecydować czy kupujesz to co Ci się podoba, czy "inwestycyjnie". Z zegarkiem jest jak z autem z salonu - straci na wartości w momencie wyjścia ze sklepu/salonu. No chyba że kupujesz coś z wyższej półki za retail (jakiś PP, AP). Może na Rolexie najmniej się przejedziesz.
Ja tam się cieszę, że podobają mi się zegarki, na które nie mogę sobie pozwolić "ot tak". Gdyby ich zakup był tak prosty finansowo jak pójście po bułki do piekarni pewnie już wiele pomyłek bym miał na koncie, a tak przynajmniej mogę analizować moje "pudełko zegarkowe" na kratce papieru, na chłodno 🙃 Póki co trzymam się Omegi, pomalutku rozpoznając co mi się podoba a co nie i próbuję zbudować mini kolekcję (dochodzę do wniosku, że więcej zegarków niż 3-4 i tak nie będę nosił).
IMO warto zastanowić się jaki zegarek pasuje do Twojego stylu bycia, ubioru, tego co Cię cieszy i ciekawi w zegarku (czy historia marki, modelu, może mechanizm albo jakieś szczególne komplikacje?). Fajniej jest chyba gonić króliczka niż go złapać 😉