-
Liczba zawartości
2448 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Autor1984
-
Dokładnie, @Piotr Piątkowskiokreśl sobie kwotę, a później cel. EDIT! Kiedy już to ustalisz, nie kupuj tylko dlatego, że ktoś Ci coś doradził. Pistolet musi Ci pasować w każdym aspekcie - od ergonomii i pracy spustu, przez samo wrażenie trzymania, po kwestie wizualne i ewentualnie to, czy jest np optic ready. Najlepiej po prostu odwiedzić strzelnicę, gdzie mają różne modele i sprawdzić kilka z nich w praktyce.
-
Pozwolę sobie spojrzeć na tę kwestię nieco szerzej i z dłuższej perspektywy. Od co najmniej dwóch dekad, niezależnie od tego, czy kupujemy zegarek za 200-300zł, laptop za kilka tysięcy czy samochód za kilkaset tysięcy złotych, wszyscy funkcjonujemy w tym samym globalnym ekosystemie produkcyjnym, w którym Chińska Republika Ludowa odgrywa rolę absolutnie centralną. Ryzyko związane z miejscem wytwarzania nie jest już sektorowe ani cenowe; ma charakter systemowy i dotyczy wszystkich uczestników rynku w jednakowym stopniu - Ciebie, mnie i innych. Zdecydowana większość współczesnej elektroniki użytkowej, sprzętu RTV i AGD oraz znaczna część komponentów, a nawet kompletnych pojazdów motoryzacyjnych, powstaje dziś w chińskich parkach przemysłowych o bardzo wysokim stopniu automatyzacji. Zhengzhou, nazywane potocznie "iPhone City", jest jednym z największych klastrów produkcyjnych na świecie, zatrudniającym w szczycie ponad milion osób. Tam powstaje główna część globalnej produkcji Apple, ale także znacząca liczba laptopów marek amerykańskich i europejskich. W motoryzacji Toyota RAV4 przeznaczona na rynek chiński opuszcza linie GAC-Toyota i FAW-Toyota pracujące zgodnie z identycznymi standardami Toyota Production System jak zakłady w Japonii, Stanach Zjednoczonych czy Europie. Podobnie wygląda sytuacja wśród producentów europejskich. Modele Volvo EX30 i EX90, Polestar, wybrane serie BMW oraz przyszłe generacje Mini powstają lub będą powstawać w Chinach przy zachowaniu tych samych norm jakościowych, które obowiązują w Goteborgu, Dingolfing czy Oxfordzie(fabryka MIni). Globalny łańcuch dostaw przestał być prostą mapą zależności geograficznych; obecnie jest to system rozproszony, w którym o jakości decyduje projekt, specyfikacja i kontrola procesu, a nie adres fabryki. W tym kontekście szczególne traktowanie zegarków za 200-500 zł jako produktu obarczonego większym ryzykiem nie znajduje już racjonalnego uzasadnienia... Zrozumiałe jest, że modele będące jawnymi kopiami wzorów Rolexa czy Omegi mogą budzić estetyczny i etyczny niesmak, ponieważ nie opierają się na własnej myśli technicznej. Równocześnie jednak w Chinach dynamicznie rozwija się samodzielny przemysł zegarmistrzowski, który tworzy projekty autorskie, oparte na własnych rozwiązaniach konstrukcyjnych i produkcyjnych. Przykładem są manufaktury dysponujące własnymi mechanizmami, w tym tourbillonami, chronografami czy komplikacjami wysokiego stopnia, a także marki, które zdobywają prestiżowe nagrody za wzornictwo i innowacje(Seagull.BWF, Cigadesign). Nie ma żadnego technicznego powodu, by zakładać, że zegarek wyprodukowany w Shenzhen czy Dongguan musi jakościowo ustępować temu wytworzonemu w La Chaux-de-Fonds, Biel czy Tokio. Współczesna jakość jest funkcją technologii, rygoru kontroli i ambicji producenta. Od drugiej połowy ubiegłej dekady obserwuję wyraźny jakościowy skok w chińskiej myśli technicznej. Chińskie firmy zatrudniają projektantów i inżynierów z najwyższej półki, wywodzących się z czołowych marek m.in europejskich. Rezultaty tej strategii są już dziś widoczne. Podsumowując, od wielu lat wszyscy dzielimy dokładnie ten sam koszyk ryzyka związanego z produkcją w Chinach, niezależnie od tego, czy mówimy o iPhonie, Volvo EX30 czy zegarku za 300 zł. Miejsce produkcji przestało być wiarygodnym wyznacznikiem jakości. Decyduje o niej projekt, technologia oraz konsekwencja producenta w egzekwowaniu standardów. Współczesna geograficzna "chińskość" mówi coraz mniej o realnej wartości produktu, a stereotypy z lat dziewięćdziesiątych i wczesnych dwutysięcznych nie mają już pokrycia w rzeczywistości.
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
Uwielbiam miecznika, rybka w sumie jak tuńczyk, ale nie "jedzie" tak od niego -
Jakub patrząc na ostatni wynik zawodów, nie dziwię się, że szukasz i chcesz testować BTHP - kiedy ma się już maksimum. Trzeba szlifować każdą krawędź diamentu. Życzę samych sukcesów w zawodach. Ja mam coraz mniej czasu na wszystko: cwiczenia, Rodzinę, hobby. Co do pocisków - wiadomo 5,56 musi być w przewadze; to oczywiste jak fakt, że Szymonowi łatwiej tłuc armalitem do celu, aniżeli krótką. Jak się zaczęło na dobre, ja nie chciałem być w sytuacji, że może dojść do braków. Więc jak wchodziłem - to pytałem: - ile mają. - Tyle, - dawać mi tu wszystko.
-
Nie wiem - musiałbym policzyć. Konkretniejsze gromadzenie zaczęło się jak wybuchła pełnoskalowa wojna na Ukrainie. Pewnie też spostrzegłeś, że zaczęło drożeć i były braki. 12 000 - pewnie różnego kalibru? U mnie podzielone na trzy: 9, 5,56, 7,62. Nie chce mi się liczyć tego - musiałbym rachunki odnaleźć.
-
To normalne.
-
Wiesz bywa różnie - jak jesteś u znajomych to luz. Ale jak idziesz "gdzieś tam" z kumplem pogadać o biznesie - to potrzebne Ci gumowe ucho? Naturalnie można porozmawiać gdziekolwiek, ale urozmaicanie jest przyjemne. Na razie zdaj patent i otrzymaj licencję Poźniej się dowiaduj o prowadzącego.
-
W największym skrócie odpowiadasz za organizację i bezpieczeństwo strzelania. Szafy kup większe i mniejsze, albo konkretną. Chociaż moim zdaniem - lepiej sobie rozłożyć. Ja np mam tyle amunicji, że jakby jeb*o to Polska wystrzeliła by pierwszą bezzałogową misję na księżyc. Ale przydaje się, bo jak chcesz opanować, to pestki lecą jak woda z kranu. Mam mniejsze na krótką i większe na długą. Prowadzący daje również możliwość nieangażowania pracownika strzelnicy, choć bywa z tym różnie.
-
Wszystko Ci wytłumaczą. Z czasem zrób sobie prowadzącego. Biznesowo może Ci się przydać.
-
Od razu pomyślałem o "Kapuśniaczku"
-
3 lata przepracowane za dzieciaka w wypożyczalni robią swoje Tomku
-
Jerzy dziękuję, ale uwierz mi - bardzo powierzchowna. Kocham motoryzację od dzieciństwa. Jak jeździliśmy do Babci na wieś - Mamy mojej Mamy; to połowe wakacji przesiedziałem w maluchu 😆 Gdybym miał wiedzę o jednostkach napędowych ich działaniu, itd. To coś bym tam wiedział. A tak - czytam sobie tylko trochę. @Keniuteknawet nie wiedziałem, że taka procedura jest
-
"They Live" - Oni żyją z 1988 roku. https://www.filmweb.pl/film/Oni+żyją-1988-8370
-
Kwestia czasu, aż różnice się zatrą. W spalinówkach nadal widać przewagę Niemców, ale w elektrykach Chińczycy już zaczynają dominować, i to nie przypadkiem. Hongqi to poważna firma z ponad 60-letnią historią, która przez dekady produkowała limuzyny dla chińskich dygnitarzy. Dziś celuje wyłącznie w segment premium i mocno inwestuje w badania oraz rozwój. Co ważne, w swoich szeregach mają m.in. Gilesa Taylora - projektanta Rolls-Royce’a Phantom VIII i Jaguara XJ (X351). Do tego ściągają inżynierów z Wielkiej Brytanii, UE czy Japonii, a równocześnie szkolą własnych specjalistów na bardzo wysokim poziomie. Nic dziwnego, że technologicznie idą tak szybko do przodu. U nas z kolei system edukacji technicznej raczej nie nadąża za tym tempem. I to jest trochę przerażające.
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
😆 To faktycznie może być ukryty przekaz -
Właśnie sobie sprawdziłem w Google. Hongqi H9 ma wymiary: Długość: 5137 mm Szerokość: 1904 mm Wysokość: 1493 mm Rozstaw osi: 3060 mm Pojemność bagażnika: 380 litrów @Tommaso
-
Dają 5 lat gwarancji. Są dwa silniki: 2 litrowy i V6 3.0 litrowa z tym, że w UE pewnie dostępny tylko 2litrowy MHEV.
-
Jarek, zdaje się od dawna jesteś dużym chłopcem i naprawdę nie warto przejmować się cudzym komentarzem dotyczącym twojego własnego wyboru. To jakby ktoś oceniał jaką masz partnerkę, mieszkanie albo zegarek. Ludzie też mi się czepiają mojego auta, że brzydkie, szpetne, że krowa, że w ogóle bleeeh, że po co takie. I powiem szczerze, dynda mi to luźnym kalafiorem. Polubiłem się ze swoim od pierwszego nalotu na jazdach próbnych. A GLA to po prostu zgrabny miejski crossover. Dla mnie bardziej praktyczny niż męski, ale to tylko moje zdanie i ma dokładnie taką samą wagę jak wszystkie inne komentarze dookoła. Najważniejsze że tobie pasuje i spełnia to czego potrzebujesz. Gran Coupe M235 z pakietami to kwota ok. 300 000zł...
-
Mi się wszystkie XC widzą. Nie tak aby mi dech zapierało, ale są to ponadczasowe sylwetki. Jakiś czas temu Hongqi otworzył salon w Warszawie. Znalazłem ofertę w Rzeszowie za niespełna 300k taki H9 z 5 letnią gwarancją lub przebiegiem 150 000km... To kusząca propozycja.
-
Ja też zacząłem nałogowo pić kawę. Czasami 5 - 6 pyknie. Teraz tylko zmieniłem dodatek bo wszedłem na dietę niskowęglowodanową i zamiast mleka ładuje śmietankę 30 Lubie mleczne. I wyczuwam różnicę nawet po zabarwieniu.
-
Tomku ja poczulem znaczną różnicą jak za wskazaniem Kolegi @GostRadozacząłem jeździć do bydgoskich palarń. Kupowałem różne marketówy i tego nawet nie da się zestawić. Znajdź jakąś palarnię w okolicach Wrocławia - na pewno jest sporo.
-
Mariusz, a kto komu zabroni być po jednej i drugiej stronie. Ja po prostu dostrzegam pewną wspólną oś w tym, co robi Smarzowski i zaczyna mi się to układać w szerszy obraz. I mówię to też o sobie, bo w pewnym sensie sam wpadam w ten schemat: oglądam, przeżywam, interpretuję i łapię się na tym, że widzę więcej, niż może faktycznie jest na ekranie. Po prostu Smarzowski tak działa. Oglądając wczoraj "Wesele 2", miałem bardzo konkretne skojarzenie. Smarzowski zajmuje dziś miejsce w przestrzeni publicznej podobne do tego, które lata temu zajmował Jan Tomasz Gross. Gross robił to słowem, Smarzowski robi to obrazem, ale mechanizm narracyjny jest podobny: mocny moralny osąd, sugestia zbiorowej winy i taka rama interpretacyjna, która działa mocniej niż same fakty. Przecież Gross pisał swoje najbardziej głośne tezy na podstawie bardzo ograniczonego materiału źródłowego. Nie twierdzę, że pisał o rzeczach nieistniejących, ale często opierał się na relacjach fragmentarycznych i niejednoznacznych, które potem ubierał w ton prawdy o całym społeczeństwie. Wielu ludzi odebrało to jako generalizację i obciążenie Polaków odpowiedzialnością zbiorową bez materiału proporcjonalnego do skali osądu. I w tym sensie porównanie do Smarzowskiego jest zasadne. "Wesele 2" to film, który emocjonalnie wjeżdża z pełnym impetem, ale rysuje polskość jednym bardzo ciemnym kolorem. To nie jest dokument, to jest narracja z tezą, taka sama jak u Grossa: nie tyle zapis świata, ile interpretacja moralna, w której patologia staje się symboliczną esencją narodu. Można oczywiście pokazywać takie historie, bo one istnieją, ale pytanie brzmi, czy mają one tworzyć obraz Polski jako całości. Oczywiście nie porównuję filmu fabularnego do pracy historycznej. Porównuję jedynie sposób budowania przekazu. W obu przypadkach mamy do czynienia z mocną tezą, która dzięki intensywności obrazu lub języka zaczyna funkcjonować jako szersza prawda o społeczeństwie. Jedni to przyjmują, inni odrzucają. Ja po prostu zauważam, że Smarzowski posługuje się emocjonalną narracją tak samo skutecznie, jak Gross robił to kiedyś w publicystyce. A to, że sam reaguję na jego filmy jak na ważny głos, pokazuje tylko, że i ja jak wyżej wspomniałem jestem elementem tego samego mechanizmu. W tym sensie widzę pewną ciągłość. Smarzowski nie tyle rejestruje polską rzeczywistość, ile korzysta z jej najbardziej skrajnych fragmentów, żeby budować mocny, jednolity obraz. I każdy sobie zada pytanie, czy to diagnoza, czy artystyczna rama ideowa. Tu zaczyna się przestrzeń na interpretację.
-
-
XC60 zdominowało świat suv w Polsce. Jest tego od zatrzęsienia.
-
Ze Smarzowskiego...
