Miałem podobne odczucia po rozebraniu zegara z kukułką. Tajemniczy odgłos, niejasny kształt wychylający się na krótki moment, w środku magiczna siła, a to wszystko bardzo wysoko, poza jakimkolwiek zasięgiem. Latami zadzierałem głowę, patrząc się na to zjawisko. Fascynację zastąpiło rozgoryczenie, gdy podrosłem na tyle, by umieć skorzystać z taboretu i okazało się, że części wcale nie jest tak dużo, kukułka plastikowa, a po mojej ingerencji nie opłaca się go naprawiać. Zawiedzeni byli w sumie wszyscy w domu.