10 lat na Forum. Setki godzin spędzone na poszukiwaniach tego jedynego zegarka, dziesiątki modeli przewinęło się przez ręce, a wracam do pierwotnego modelu. Mogę śmiało powiedzieć, że zegarek, od którego zaczynałem zegarkową przygodę, jest tym właściwym. Jestem bardzo szczęśliwy.
Miałem Sumo i szybko się pozbyłem. Teraz mam m.in. SKX007, nowego i starego żółwia i są to moje ulubione zegarki. Takie pośrednie pomiędzy G-Shock'iem a 300M. Idealne do mojego zapotrzebowania.
To ja już wolałbym aby pisać: - piękny zegarek, gratulacje! - oj nic takiego, Twój ładniejszy - niech się dobrze nosi! - Twój tez! Niż kolejne lanie wody i pisanie głupot.
Dlatego schowałem głęboko wszystkie zegarki i na co dzień cieszę się z nowego żółwika. Daje on tyle samo radochy co drożsi bracia, ale bez tego całego nadęcia. Ot, taki urlop i odpoczynek psychiczny od "prestiżu" i całego tego bełkotu.
Gdyby zarabiał równowartość jednego zegarka byłby bardziej wiarygodny, bo stałby się równym partnerem do rozmowy biznesowej. Prezes firmy o kontrakcie rozmawia z prezesem, a nie asystentem za 1200zł.
Fajnie wyglądałby spatynowany z porysowanym hesalitowym szkiełkiem i pożółkłymi indeksami. Współczesne zegarki z szafirem i niezmieniającą się w czasie tarcza bardzo tracą na uroku i na starość będą tylko porysowanymi zegarkami, a nie szlachetnymi klasykami.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.